Pościg na ulicach Dolnego Śląska. Popłoch w peletonie. Policja dopadła "kolarza"
Do scen jak z taniego kina akcji doszło na Dolnym Śląsku. Policja przypuściła pościg za złodziejem roweru, który... nieoczekiwanie dołączył do toczącego się akurat wyścigu kolarskiego. Wyprzedził peleton i przez dłuższy czas był na prowadzeniu. Metą rywalizacji okazała się jednak dla niego cela w pobliskim komisariacie. Grozi mu pięć lat więzienia.

O zdarzeniu, które miało miejsce w minioną niedzielę, informuje RMF FM. W godzinach popołudniowych policjanci z dolnośląskiej Sobótki zauważyli 20-latka. Wcześniej był już notowany.
Czujność funkcjonariuszy wzbudził fakt, że mężczyzna poruszał się na markowym rowerze. Zaszło podejrzenie, że jednoślad może pochodzić z kradzieży. I raptem okazało się słuszne.
"Lider" wyścigu kolarskiego ujęty po pościgu. Policja miała nosa, rower został skradziony
Na widok patrolu mężczyzna zaczął uciekać. Na jednej z ulic dołączył do wyścigu kolarskiego "Ślężański Mnich 2026". Przez moment zawstydził profesjonalistów, gdy okazało się, że wysunął się na pozycję lidera.
"Wyprzedził peleton, stwarzając zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla zawodników oraz osób zabezpieczających wydarzenie" - czytamy w komunikacie policji.
W trakcie szalonej jazdy podjął próbę pozbycia się dowodów. Wyrzucił na pobocze nawigację rowerową. Nie pomogło mu to jednak w ucieczce.
Mundurowi ujęli rabusia i odzyskali skradziony rower. Pojazd wraz z nawigacją został oddany właścicielowi, który zakupu dokonał ledwie dwa dni wcześniej. Wydał na ten cel ponad 28 tys. zł.
"20-letni sprawca usłyszał w niedzielę zarzuty dotyczące kradzieży mienia, do których się przyznał" - informuje policja. Za kradzież rzeczy znacznej wartości 20-latkowi grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.










