Reklama

Reklama

Poljański: Wyścig układa się korzystnie dla Majki

Rafał Majka nie traci wiele do lidera Tour de Pologne, spokojnie czekając na górskie etapy. Na jego sukces pracuje cała ekipa.

Sytuacja, gdy liderem kolarskiego Tour de Pologne jest Petr Vakocz z ekipy Omega Pharma-Quick Step, jest korzystna dla Majki - uważa jego kolega z grupy Tinkoff-Saxo Paweł Poljański.  

- Omega musi uważać, by nie stracić żółtej koszulki lidera. Dlatego sądzę, że belgijska grupa będzie likwidować ucieczki. Musi za to wziąć odpowiedzialność. To dla nas korzystna sytuacja. Przynajmniej dziś na etapie do Rzeszowa i jutro do Katowic powinniśmy mieć spokój, dojechać do gór bez strat i bardziej wypoczęci - powiedział młodszy kolega jednego z faworytów wyścigu.

Reklama

Poljański ocenia, że czeskiemu liderowi wyścigu będzie bardzo trudno utrzymać prowadzenie na górskich odcinkach. Vakocz jest młodym, 22-letnim zawodnikiem, startującym pierwszy sezon w elicie, a Tour de Pologne jest zbyt prestiżową imprezą, by doświadczeni zawodowcy pozwolili mu go wygrać.

- Nie oszukujmy się - Tour de Pologne nie jest aż tak ciężkim wyścigiem, dwa górskie etapy nie są tak naprawdę wymagające. Trudniejszy wydaje się ten wokół Bukowiny Tatrzańskiej. Ale to nie trasa, a kolarze czynią wyścig trudnym. Jeśli pójdzie gaz, a pewnie tak będzie, peleton się porwie. Rafał będzie próbował zbudować sobie przewagę w górach, aby przed kończącą wyścig jazdą na czas w Krakowie mieć przewagę. Wszyscy jesteśmy tu dla niego - zaznaczył.

Kolarze rosyjsko-duńskiego zespołu pomagają Majce od pierwszego etapu. Na odcinku z Gdańska do Bydgoszczy, na którym spadł grad, silnie wiało, na drogę padały drzewa i gałęzie, a w peletonie często dochodziło do kraks, jechali z przodu głównej grupy, asekurując swojego kapitana. Dyktowali tempo, aby uciekająca grupka nie dojechała do mety.

- Nie mamy w składzie żadnego sprintera. Chodziło o to, aby Rafałowi nic złego się nie stało. Na drugim etapie sytuacja była już inna. To mająca lidera (Jauhena Hutarowicza) francuska drużyna AG2R musiała gonić ucieczkę. Jak widać, nieskutecznie, bo Vakoc dojechał do mety w Warszawie - zauważył Poljański.

Podczas dramatycznego etapu do Bydgoszczy wielominutowe straty ponieśli stawiani w gronie faworytów Włosi Fabio Aru i Moreno Moser, a także Kolumbijczyk Julian Arrendondo.

- Kilku kolarzy już odpadło. Dla nas to lepiej, choć nikomu źle nie życzymy. Nie jest przyjemnie leżeć w kraksie. Kto w tej sytuacji będzie groźnym rywalem dla Rafała? Ciężko powiedzieć. Może nie ma wielkich nazwisk kolarskich, ale są bardzo solidni zawodnicy - ocenił.

Czy uważa, że Majka wygra Tour de Pologne?

- Media go kreują na zwycięzcę. Ale Rafał nie jest maszyną. Przejechał Giro d'Italia i Tour de France. Nie wiemy, jak teraz zareaguje jego organizm, ale na razie mówi, że nie czuje się zmęczony. Po Tour de France konferencje, cztery samoloty w ciągu jednego dnia, telefony. To jest męczące. My będziemy starać się mu pomóc. A jak będzie na mecie w Krakowie, zobaczymy - wspomniał.

Poljański żartuje, że z Majką tworzy nierozłączną parę.

- Śmiejemy się, że spędzamy więcej czasu razem niż on ze swoją dziewczyną, a ja ze swoją rodziną. Jeździmy razem na zgrupowania, na wyścigi, mieszkamy razem w Toskanii. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. On pomaga mi, ja pomagam jemu i tak naprawdę zrobię dla niego wszystko, aby odniósł sukces. Po tym, jak wygrał dwa etapy Tour de France i klasyfikację górską tego wyścigu, zainteresowanie Rafałem ogromnie wzrosło. W naszym pokoju hotelowym telefon praktycznie dzwoni non stop - dodał Poljański, który kontrakt z Tikonff-Saxo ma do końca przyszłego roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama