Reklama

Reklama

Paryż-Roubaix: Kolarze gotowi do walki

Na Place du Palais w Compiegne stawiło się w sobotnie popołudnie dwustu kolarzy, którzy nazajutrz wystartują stąd do jednego z najtrudniejszych wyścigów klasycznych Paryż-Roubaix. W zielonym stroju ekipy Cannondale zaprezentował się jedyny Polak Maciej Bodnar.

Urodzonego w Oławie 29-letniego zawodnika można nazwać rutyniarzem, bo w "Piekle Północy" pojedzie po raz czwarty. Do tego startu oraz do pierwszego z klasyków po bruku - Dookoła Flandrii, który rozegrano w minioną niedzielę, przygotowywał się od listopada, traktując ulgowo wszystkie poprzednie wyścigi.

Reklama

"Zregenerowałem siły po Flandrii. Czuję się dobrze, forma jest. Ten wyścig bardziej mi odpowiada niż Dookoła Flandrii. Do Roubaix jedzie się po płaskim, a selekcja zawodników odbywa się w sposób naturalny. We Flandrii są natomiast górki" - powiedział PAP Bodnar.

Jaki sobie stawia cel? "Po przejechaniu 200 kilometrów chciałbym się znaleźć w małej ucieczce, zacząć najtrudniejsze sektory kostki brukowej przed faworytami. Ale odprawę mamy dopiero wieczorem i nic jeszcze nie postanowiono. Oczywiście liderem naszej grupy jest na sto procent Peter Sagan i jemu będziemy pomagać. Co do moich aspiracji, to byłbym zadowolony, gdybym finiszował w pierwszej trzydziestce".

Głównym faworytem wyścigu jest zwycięzca Dookoła Flandrii Szwajcar Fabian Cancellara, który ma szansę na czwarty triumf w Roubaix. Wyrównałby w ten sposób rekord Belgów Rogera de Vlaemincka i Toma Boonena.

"Jestem gotowy do walki, przygotowany na cierpienie, które zawsze towarzyszy kolarzom w Paryż-Roubaix. Chcę wygrać wojnę z kostką brukową. Nie uważam się jednak za faworyta numer 1. Jest wielu zawodników w wysokiej formie" - mówił Szwajcar na konferencji prasowej.

Cancellara przyznał, że potrzebował więcej czasu niż w poprzednich latach, aby dojść do siebie po klasyku we Flandrii. Jego szanse osłabia też absencja kolegi z ekipy Trek, mistrza Belgii Stijna Devoldera, który wycofał się w ostatniej chwili z powodu kontuzji.

W niedzielę kolarze pokonają 257 km, z czego ponad 50 km po kostce brukowej na krótkich 28 odcinkach. W decydującą fazę wyścig powinien wejść na czwartym takim odcinku od końca - Carrefour de l'Arbre, czyli skrzyżowaniu polnych dróg przy jedynym drzewie na dużej, otwartej równinie.

"Od Carrefour de l'Arbre powinna rozpocząć się walka o zwycięstwo. Trzeba być w tym miejscu w czubie wyścigu. Zawodnicy z dalszych miejsc nie będą już mieć szans na podium. Nie przedrą się. Za wąsko, za ciasno. Do mety pozostanie tylko 20 km" - mówił na spotkaniu z dziennikarzami trzykrotny zwycięzca Tour de France, wielokrotny uczestnik klasyka Paryż-Roubaix, a dziś komentator Eurosportu Amerykanin Greg LeMond.

Pogoda powinna być przychylna kolarzom. Wprawdzie prognozy przewidują na starcie w Compiegne zachmurzone niebo i temperaturę 8-10 stopni Celsjusza, ale niebo rozjaśni się około godz. 14, a na mecie w Roubaix, gdzie pierwsi zawodnicy powinni dojechać około godz. 16.45, będzie słońce oraz 16-17 stopni.

Transmisję z wyścigu przeprowadzi Eurosport.

Z Compiegne - Artur Filipiuk

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Bodnar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje