Reklama

Reklama

MŚ w kolarstwie. Duńczyk Bjerg wygrał "czasówkę". Brożyna 23., Sajnok 24.

Duńczyk Mikkel Bjerg zdobył tytuł mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas mężczyzn do lat 23 w Bergen. W gronie 57 najlepszych zawodników globu startowało dwóch Polaków. Piotr Brożyna zajął 23., a Szymon Sajnok 24. miejsce.

Kolarze kategorii U-23 pokonywali dystans 37,2 km, na który składało się jedno małe i jedno duże okrążenie.

Finałowa pętla, w okolicach portu, miała techniczną charakterystykę, natomiast rywalizację "orlików" uatrakcyjnia trudny podjazd pod Birkelundsbakken, znany z jazdy drużynowej na czas.

Duńczyk Bjerg spisał się wspaniale, prowadząc niemal na wszystkich pomiarach czasu. Tylko na pierwszym punkcie kontrolnym nie był liderem "czasówki".

Natomiast siarczysty pech dopadł na kilka kilometrów przed metą Neilsona Powlessa, który miał szansę nawet na tytuł wicemistrzowski. Amerykaninowi spadł łańcuch, zawodnik zapatrzył się na zębatki, a w tym czasie wpadł w barierkę ogradzającą trasę i wywinął "orła". Powless wprawdzie wrócił do rywalizacji, szybko podstawiono mu nowy rower, jednak straty okazały się nie do odrobienia.

Reklama

Z kolei Polacy spisali się przeciętnie, bo jak inaczej określić 23. miejsce Piotra Brożyny i 24. lokatę Szymona Sajnoka.

Duńczyk Bjerg (47:06.48) o minutę i pięć sekund pokonał Amerykanina Brandona McNulty’ego. Po brąz sięgnął Francuz Corentin Ermenault, ze stratą minuty i szesnastu sekund.

Wyniki jazdy indywidualnej na czas młodzieżowców:

1. Mikkel Bjerg (Dania) 47.06.48

2. Brandon McNulty (USA) strata 1.05

3. Corentin Ermenault (Francja) 1.16

...

23. Piotr Brożyna (Polska) 2.46

24. Szymon Sajnok (Polska) 2.47

Przebieg "czasówki":

Pierwszym z naszych reprezentantów na trasie był Szymon Sajnok. Jednak Polak nie zachwycił i będzie mu ciężko uplasować się w najlepszej "10". Prowadzi jeden z faworytów Duńczyk Mikkel Bjerg, zaliczany do grona kandydatów do medalu.

Drugim z "Biało-czerwonych" na starcie będzie Brożyna, syn naszego olimpijczyka - Tomasza Brożyny, który jest w czwartej, przedostatniej grupie zawodników. 

Młodzieżowy mistrz Polski, który dobrze czuje się na podjazdach, już ruszył z rampy do swojego przejazdu.

Cały czas najlepszym czasem legitymuje się Duńczyk Bjerg, który minął linię mety z rezultatem 47:06.48.

Na trasie pojawił się główny faworyt do triumfu Australijczyk Callum Scotson. 21-latek powinien poważnie namieszać w klasyfikacji generalnej.

Tymczasem pierwszy z naszych reprezentantów, Szymon Sajnok, tuż przed rozpoczęciem ostatniej grupy "orlików" spadł na 11. miejsce, a na ty pewnie nie koniec.

Brożyna zaczął bardzo ostrożnie, co miało swoje odzwierciedlenie na pierwszym pomiarze czasu. Na drugim punkcie kontrolnym Brożyna przyspieszył, wykręcając piętnasty czas.

Na czubie półtorakilometrowego podjazdu, po przeszło 25 kilometrach od startu, niebawem spodziewany jest Brożyna.

Wygląda na to, że Duńczyk Bjerg pozostaje niezagrożony na prowadzeniu.

Dobra informacje w sprawie Piotra Brożyny. Nasz zawodnik na czwartym pomiarze czasu "wykręcił" trzynasty rezultat, poprawiając się o dwie lokaty.

Szykująca się do startu ostatnia grupa kolarzy liczy mniej, bo tylko dziewięciu zawodników.

Australijczyk Scotson, który rozpoczął niemrawo od miejsca w trzeciej "10", już awansował na 5. miejsce i ciągle się rozpędza. O jedną lokatę wyprzedził go Luksemburczyk Tom Wirtgen.

Brożyna, zgodnie z oczekiwaniami, dobrze spisuje się na najtrudniejszym fragmencie trasy, czyli podjeździe na szczyt wzniesienia, gdzie znajduje się kluczowy punkt pomiarowy.

Na 14. miejsce w klasyfikacji łącznej spadł Sajnok, który został nieznacznie wyprzedzony przez finiszującego Brożynę.

W walce o medal Scotson nie wyprzedził prowadzącego Bjerga, ale uzyskał trzeci rezultat, wyprzedzając Włocha Affiniego.

Po chwili Luksemburczyk Wirtgen spisał się jeszcze lepiej i strącił Australijczyka o jedną lokatę, odrabiając stratę na ostatnich metrach.

Póki co, Piotr Brożyna jest na miejscu 16., a Szymon Sajnok na 17. lokacie.

Norweg Foss walczył na mecie o miejsce w pierwszej dziesiątce, ale to się nie udało i zajął 12. miejsce. Do końca czasówki pozostało dziewięciu kolarzy, wszyscy w ostatniej grupy.

Apetyt na zdetronizowanie Duńczyka ma bardzo dobrze dysponowany Neilson Powless. Jednak Amerykanin, który zaczął bardzo mocno, osłabł i pozostała mu walka jedynie o wdrapanie się na podium, a raczej już nie o zwycięstwo.

O lokacie Powlessa przesądzi to, jak na drugiej rundzie poradzi sobie z podjazdem.

Brytyjczyk Davies włączył się o walkę o dobrą lokatę w pierwszej dziesiątce.

Belg Leysen, na przedostatnim punkcie pomiarowym, spadł z trzeciego na piąte miejsce.

Fatalny pech dopadł Powlessa. Amerykaninowi spadł łańcuch, a w konsekwencji uderzył w barierkę ochronną, zaliczając bolesny upadek. Tym niesamowitym niefartem niemal pogrzebał swoje szanse na czołową lokatę na podium. Dostał nowy rower i wprawdzie jedzie dalej, ale nie wiadomo, z jakim efektem.

Nadal prowadzi Bjerg, przed innym Amerykaninem Brandonem McNultym.

Leysen walczył do końca, podkręcił tempo, ale linię mety minął na 5. pozycji.

W grze o czołowe lokaty pozostaje jeszcze Francuz Corentin Ermenault.

Tymczasem Szwajcar Hirschi ukończył czasówkę dopiero na 14. miejscu.

Powless wziął się w garść, ale płaci bardzo wysoką cenę za upadek. Na pięć kilometrów przed metą zajmuje 7. lokatę.

Amerykanin Powless znów złapał rytm, ale przegrał nawet brązowy medal... Zajął dopiero 7. miejsce, wyprzedzając Daviesa.

Na mocny finisz stać było Ermenault i Francuz wyprzedził Toma Wirtgena, który aż chwycił się za głowę, bo brązowy medal w ostatnim momencie zsunął mu się z szyi.

Liczącą 37,2 km "czasówkę" wygrał Bjerg (47:06.48), przed McNultym i Ermenaultem.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne