Mówią, że to choroba królów. Dotyka 1 na 10 tys. osób. To jedyny taki sportowiec
Alex Dowsett nigdy nie powinien zostać zawodowym kolarzem. Wykluczała to diagnoza, jaką usłyszał: ciężka postać hemofilii typu A. Choroba polega na zaburzeniu krzepnięcia krwi. Brytyjczyk stanął jednak do walki z przeznaczeniem... i wygrał. Pozostaje jedynym na świecie profesjonalnym sportowcem, który z tego typu defektem genetycznym sięgał po sukcesy na arenie międzynarodowej. Kariery może mu pozazdrościć cały peleton jego zdrowych konkurentów.

Światowy Dzień Chorych na Hemofilię obchodzimy corocznie 17 kwietnia. Na liście znanych sportowców zmagających się z tym schorzeniem od lat niezmiennie widnieje tylko jedno nazwisko. To Alex Dowsett, brytyjski kolarz szosowy.
Kiedy był dzieckiem usłyszał, że sport może uprawiać tylko amatorsko. W grę wchodziły wyłącznie dyscypliny mało urazowe. Kolarstwo z pewnością do nich nie należało.
Alex Dowsett z fantastycznym rekordem świata w CV. Jedyny taki sportowiec w kronikach. Triumf siły niezłomności
Hemofilia (nazywana chorobą królów) to defekt o podłożu genetycznym. Polega na zaburzeniach krzepnięcia krwi. Objawia się bolesnymi wylewami do stawów, mięśni i organów wewnętrznych. Bez stale aplikowanych koncentratów czynników krzepnięcia w zasadzie uniemożliwia normalne funkcjonowanie.
Dowsett nie zamierzał jednak rezygnować z pasji, jaką stała się dla niego jazda na rowerze. Zaczął robić to zawodowo. I nie zniechęcił się nawet po złamaniu ręki w łokciu podczas jednego z wyścigów.
Niezłomna postawa zaowocowała sześcioma tytułami mistrza kraju w jeździe indywidualnej na czas, dwoma etapowymi zwycięstwami w Giro d'Italia (2013, 2020) i złotym medalem Igrzysk Wspólnoty Narodów (2014).
Brytyjczyk ma też na koncie rekord świata w godzinnej jeździe na czas. Ustanowił go w 2015 roku. Pokonał wówczas dystans 52,937 km.
Wielu w pełni zdrowych kolarzy o takich rezultatach może tylko pomarzyć.
Dowsett zakończył karierę w 2022 roku jako 33-latek. Na rowerze jeździ dzisiaj już tylko rekreacyjnie. Nie rozstał się jednak całkiem z zawodowym kolarstwem.
Jest zatrudniony jako inżynier ds. wydajności w ekipie WorldTour XDS Astana. Ma swój udział w sukcesach Marka Cavendisha, rekordzisty pod względem liczby zwycięstw etapowych w Tour de France (35). Pozostaje ekspertem i cenionym doradcą - działa aktywnie na analitycznej platformie treningowej Stride, której jest współzałożycielem.
Nie żyje jednak samym sportem. Założył fundację pomagającą dzieciom chorym na hemofilię. Pełni także rolę ambasadora kilku organizacji charytatywnych.
"Mam fenomenalną rodzinę: cudowną żonę i dwie piękne córki (które również uwielbiają jeździć na rowerze!), a także pracę, która daje mi poczucie spełnienia i celu. Dbam o formę i jestem bardzo optymistycznie nastawiony na przyszłość" - napisał w jednym z tegorocznych felietonów publikowanych cyklicznie na Cyklingnews.com.













