Reklama

Reklama

Mieczysław Nowicki o Szoździe: Nikt nie miał takiej charyzmy

- Nikt nie miał takiej charyzmy jak Staszek Szozda. Był wyjątkowy - tak wspomina zmarłego w poniedziałek wybitnego kolarza jego kolega z szosowych tras Mieczysław Nowicki.

- Znaliśmy się od juniora, a więc od ponad 40 lat. Przed wyścigami Staszek był zdeterminowany do bólu, głodny sukcesów. Zawsze mówił, co myślał, nie oglądając się na konsekwencje. Opowiadał bez osłonek, co myśli o "Wielkim Bracie ze Wschodu", a to za czasów PRL nie było dobrze widziane. Chroniła go klasa sportowa - powiedział Nowicki.

Reklama

- Staszek był dla mnie jak rodzina, a może nawet więcej, bo spędzaliśmy razem mnóstwo czasu na obozach, na wyścigach. Razem zdobyliśmy srebro olimpijskie w Montrealu i medale mistrzostw świata, startowaliśmy w Wyścigu Pokoju. Cóż, ta informacja sparaliżowała mnie. Wiedziałem o jego chorobie, ale nie sądziłem, że koniec nastąpi tak szybko - dodał.

Nowicki po raz ostatni spotkał się z Szozdą w maju, podczas wyścigu młodzieżowców w Kluczborku.

- Nic nie wskazywało na to, że jest u progu śmierci. Smutno robi się na duszy, że jest coraz mniej wokół nas ludzi, którzy byli naszymi idolami - zakończył Nowicki.

Stanisław Szozda, dwukrotny mistrz świata i dwukrotny srebrny medalista olimpijski w wyścigu drużynowym na 100 km, zwycięzca Wyścigu Pokoju w 1974 roku, zmarł w poniedziałek w wieku 63 lat.

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Szozda | kolarstwo | kolarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama