Reklama

Reklama

Michał Kwiatkowski przed Tour de France: Mogę obiecać walkę na każdym etapie

- Chcę się pokazywać każdego dnia, przejechać cały Tour w zdrowiu, zebrać doświadczenie. I to się dla mnie liczy - mówi Michał Kwiatkowski, jeden z liderów belgijskiej ekipy Omega Pharma-Quick Step, przed rozpoczynającym się w sobotę w Leeds wyścigiem Tour de France.

Czego kibice mogą oczekiwać po panu w tegorocznym Tour de France?

Reklama

Michał Kwiatkowski: - Mogę obiecać walkę na każdym etapie. Mam nadzieję, że forma, jaką teraz prezentuję, pozwoli mi rywalizować na poziomie nie gorszym niż przed rokiem.

Czy szefowie pańskiej grupy Omega Pharma-Quick Step w dalszym ciągu stawiają sprawę w ten sposób, że jest pan młodym, perspektywicznym kolarzem i ma pan w Tour de France zbierać doświadczenie, czy też może pojawiły się konkretne cele?

- Po prostu mam jechać swój wyścig. Na to, by pojawiły się ambitne cele, trzeba sobie zasłużyć. Myślę, że ten Tour de France będzie wyglądał dla mnie podobnie jak ubiegłoroczny.

Jak dobrze zrozumiałem, nie będzie presji ze strony szefów ekipy?

- Presji z tej strony nie będzie, chociaż wiadomo, że Tour de France jest najważniejszym wyścigiem w roku i presja sama z siebie na pewno istnieje. Olbrzymi stres towarzyszy chyba każdemu kolarzowi, niezależnie od tego, jakie stawia mu się zadania.

Nie pojedzie pan tym razem w "Wielkiej Pętli" w biało-czerwonej koszulce mistrza Polski. Co wydarzyło się w niedzielę w Sobótce? W wyścigu o mistrzostwo kraju zajął pan dopiero 21. miejsce ze stratą kilkunastu minut do zwycięzcy.

- Bardzo żałuję, że nie pojadę we Francji w biało-czerwonej koszulce. Co się stało w Sobótce? Widziałem tam bardzo zmotywowanych kolarzy, którzy w wyścigu dali z siebie wszystko. Gratulacje dla Bartka Matysiaka, który sięgnął po zwycięstwo. Ten wyścig pokazał, że polskie grupy są coraz silniejsze. Polskie kolarstwo idzie do przodu.

Pierwsza część sezonu w pana wykonaniu była wspaniała - pierwsze zwycięstwo w wyścigu etapowym, odniesione w Portugalii, czołowe lokaty w ardeńskich klasykach. Ale po miesięcznej przerwie były nieudane mistrzostwa Polski, a wcześniej wycofanie się z Criterium du Dauphine. Czy są powody do niepokoju?

- Z każdego momentu kryzysu, z każdego niepowodzenia staram się wyciągać wnioski. Zbieram doświadczenie, próbuję różnych startów w moim kalendarzu. Super, że udało mi się odnieść pierwsze zwycięstwo w World Tour (w prologu Tour de Romandie). Ten wyścig wydłużył pierwszą część sezonu i kosztował mnie trochę sił. W ten sposób czas na odpoczynek przed Criterium du Dauphine się skrócił. Zmęczenie się nawarstwiło. Przed mistrzostwami Polski musiałem odpocząć. Jestem jednak spokojny o swoją formę.

Przed rokiem angażował się pan w rozprowadzanie Marka Cavendisha na finiszach płaskich etapów Tour de France. Czy w tym roku będzie podobnie, czy też będzie pan zwolniony z tego zadania, aby rezerwować siły na trudniejsze próby?

- Jak już wspomniałem, wyścig będzie podobny do ubiegłorocznego. Mark może na mnie liczyć w końcówkach etapów, a Omega Pharma-Quick Step to ekipa, która będzie walczyć o zwycięstwo praktycznie każdego dnia.

W tym roku zadebiutuje w Tour de France w składzie Omegi Pharmy Michał Gołaś. Pewnie będzie panu raźniej.

- Warto mieć przyjaciela na tak wyczerpującym wyścigu. Obecność Michała na pewno mi pomoże. Bardzo się cieszę, że znalazł się w składzie.

Kto będzie zawodnikiem oddelegowanym do pomocy panu na górskich etapach?

- Bezpośrednio w górach mogę liczyć właśnie na Michała i na Jana Bakelantsa. Myślę, że poradzimy sobie na tych trudniejszych etapach.

W ubiegłym roku zrobił pan furorę we Francji - przez wiele dni biała koszulka najlepszego młodzieżowca, na jednym z etapów ułamki sekundy od żółtego trykotu, 11. miejsce w debiucie w klasyfikacji generalnej. To wszystko zrobiło wrażenie. Do Sobótki przyjechał dziennikarz patrona Tour de France, gazety "L'Equipe" specjalnie po to, aby zrobić materiał o panu. Jak pan sobie radzi z tym rosnącym zainteresowaniem?

- Zdaję sobię sprawę, że jest to część mojej pracy. Trochę mnie to obciąża, ale staram się znaleźć czas na wszystko. Także na to, aby być w kontakcie z kibicami poprzez media czy portale społecznościowe. Wiem, że to jest konieczne.

A dziennikarze czasami nie irytują?

- W naszej grupie jest rzecznik prasowy, z którym dziennikarze powinni się kontaktować, choć nie wszyscy to rozumieją. Tour de France nie wygląda tak, że jadę sześć godzin na rowerze i później mam wielki luz. Każdego dnia przez 24 godziny jest coś do zrobienia i każda minuta się liczy. Sytuację ułatwiłaby obecność dziennikarzy na miejscu. Mam nadzieję, że dziennikarze z Polski przyjadą na wyścig.

Proszę opowiedzieć o trasie Tour de France. Pierwszym bardziej wymagającym etapem ma być piąty, z metą w Arenberg-Porte du Hainaut. Tamtędy prowadzi słynny klasyk po bruku Paryż-Roubaix. Niedawno pan tam trenował.

- Myślę, że dla większości zawodników będzie to najbardziej nerwowy etap. Wszyscy będą chcieli jechać z przodu, aby uniknąć kraks, defektów. Na bruku może wydarzyć się wszystko.

A góry? Czy zna pan te odcinki w Alpach i Pirenejach? Który będzie decydujący?

- Niestety, nie udało się przeprowadzić rekonesansu wszystkich etapów. A który będzie rozstrzygający? Myślę, że jednak nie góry, a 54-kilometrowa czasówka, jedyna taka próba i praktycznie na zakończenie wyścigu. O zwycięstwo powinni walczyć Chris Froome z Alberto Contadorem. Różnica między nimi jest bardzo mała, co pokazały ostatnie wyścigi.

Nikt nie wciśnie się między Brytyjczyka i Hiszpana?

- Być może Vincenzo Nibali. Właśnie zdobył mistrzostwo Włoch, a od ubiegłorocznego triumfu w Giro d'Italia myślał tylko o Tour de France. Ale chyba będą liczyć się tylko Froome i Contador, którzy będą walczyć o zwycięstwo do końca. Chyba że któremuś z nich los nie będzie sprzyjać.

Ostatnie pytanie: jaki wynik osobiście pana usatysfakcjonuje?

- Nie mam pojęcia. Nie myślę o poprawieniu miejsca w klasyfikacji generalnej, choć oczywiście byłoby super je poprawić, byłoby fajnie znów założyć białą koszulkę. Ale wyścig różnie może się potoczyć. Chcemy zwyciężać z Markiem Cavendishem na etapach, odnieść sukces jako drużyna. Osobiście chcę się pokazywać każdego dnia, przejechać cały Tour w zdrowiu, zebrać doświadczenie. I to się dla mnie liczy.

Rozmawiał Artur Filipiuk

Dowiedz się więcej na temat: Michał Kwiatkowski | tour de france | kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje