Reklama

Reklama

Michał Kwiatkowski: Celem igrzyska!

W 2015 roku zadziwił całą Polskę zostając kolarskim mistrzem świata. Przed nim, taka sztuka nie udała się żadnemu Polakowi. Choć kończący się sezon nie był najlepszy, bo "Kwiato" nie obronił tęczowej koszulki a Tour de France nie ukończył, to jednak 25-latek z Chełmży podpisał kontrakt z najlepszą kolarską grupą świata.

W teamie Sky będzie jeździł między innymi ze zwycięzcą ostatniej Wielkiej Pętli, Chrisem Froomem, ale także z innym reprezentantem Polski, Michałem Gołasiem. Czy to sprawi, że "Flowerman" będzie liderem reprezentacji Polski w Rio? Odpowiedź byłaby banalnie prosta, gdyby nie to, że w rewelacyjnej formie był w tym roku Rafał Majka.

Reklama

Interia: Nowa grupa, a więc nie sposób zapytać o integrację. Rozmawiałeś już z Froomem? Jaki to jest człowiek, jak go odbierasz?

Michał Kwiatkowski: - Chris jest dżentelmenem i prywatnie jest naprawdę na razie kolegą z nowego zespołu. Nie miałem zbyt wiele czasu na rozmowę, natomiast znam go z peletonu i wiem, że jest bardzo przyjazny. Ma mnóstwo na głowie, jak to zwykle bywa ze zwycięzcami Tour de France.

Grupa Sky słynie z tego, że potrafi oszlifować kolarskie diamenty. Najpierw Bradley Wiggins, teraz Froome. Liczysz na to, że będziesz kolejną gwiazdą tej grupy?

- Stale próbuję osiągać coraz więcej w kolarstwie. Gdzie mnie to zaprowadzi, tego nie wiem. Robię wszystko, żeby być jak najlepszym kolarzem. Mam nadzieję, że to mi pomoże wygrywać wielkie wyścigi i że stanie się to w możliwie krótkim czasie.

Marzy ci się jeszcze raz zdobycie tęczowej koszulki?

- Oczywiście że tak, ale trasa wyścigu na następnych mistrzostwach świata w Katarze wyklucza chyba nawet to, że się w ogóle tam pojawię. 2016 rok stoi przede wszystkim igrzyskami olimpijskimi i to jest cel numer jeden.

Znasz już profil trasy olimpijskiej. Kto będzie liderem polskiej kadry? Ty czy Rafał Majka?

- Liderem będzie najmocniejszy zawodnik. Ta trasa wymaga od kolarza niesamowitej wręcz formy fizycznej. Miałem okazję zobaczyć trasę, bo byłem w Brazylii na wakacjach z dziewczyną, więc połączyłem trochę przyjemne z pożytecznym. Byłem tam pięć tygodni temu, sprawdziłem i trasę czasówki, i trasę wyścigu ze startu wspólnego. To będą trudne starty, będą wymagały od każdego kolarza sto procent dyspozycji. Teraz nie ma się co zastanawiać nad tym, kto będzie liderem. Wiemy, jak sport może być przypadkowy. Liczę na to, że obaj staniemy w dobrej formie do wyścigu i będziemy mogli walczyć. Jak? Tego nikt nie wie.

Rozmawiał Adam Drygalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje