Reklama

Reklama

Media: Winokurow zapłacił Kołobniewowi za przegranie wyścigu

Kolarz z Kazachstanu Aleksander Winokurow zapłacił Rosjaninowi Aleksandrowi Kołobniewowi 150 tys. euro za przegranie wyścigu Liege-Bastogne-Liege w 2010 roku - doniosła w sobotę włoska prasa, powołując się na treść e-maili i szczegóły przelewów bankowych.

Dziennik "Corriere della Sera" uzyskał dostęp do dokumentów prokuratury w Padwie, związanych z aferami dopingowymi. Powołując się na znalezione materiały, gazeta wyciągnęła wniosek, że Winokurow wygrał ten jednodniowy wyścig dzięki łapówce wręczonej Kołobniewowi. W końcowym sprincie zwycięzca wyprzedził Rosjanina o sześć sekund.

Reklama

Triumf w belgijskim klasyku był największym sukcesem Winokurowa w pierwszym pełnym sezonie po odbyciu kary dwuletniej dyskwalifikacji za stosowanie dopingu podczas Tour de France w 2007 roku. Trzy miesiące temu Kazach zdobył złoty medal olimpijski w Londynie, po czym zgodnie z zapowiedziami zakończył karierę kolarską. Od przyszłego sezonu ma być dyrektorem sportowym grupy Astana, w której przez wiele lat startował.

Na łamach dziennika opublikowano napisane cyrylicą e-maile, które mieli wymieniać między sobą kolarze. Napisano też, że władze Szwajcarii ujawniły szczegóły przelewów bankowych.

Pierwszy e-mail miał zostać wysłany przez Kołobniewa 26 kwietnia, dzień po wyścigu. "Zapamiętaj sobie, miałem ogromną szansę... Zrobiłem to ze względu na sytuację, w jakiej się znalazłeś. Gdyby to był ktokolwiek inny, walczyłbym o zwycięstwo, chwałę i premie... Teraz cierpliwie czekam. Zapisz sobie moje dane bankowe w innym miejscu i skasuj ten e-mail" - cytowano w gazecie. Później Kołobniew miał zamieścić dane konta w Locarno w Szwajcarii.

Odpowiedź Winokurowa miała przyjść 12 dni później: "Cześć, Kołobok. Przepraszam, że nie odpisywałem tak długo. Nie martw się, zrobiłeś wszystko jak trzeba. Jeśli chodzi o naszą umowę, spokojnie, wszystkim się zajmę".

Szczegóły śledztwa dziennikarskiego zostały wysłane władzom Belgii oraz Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI). Pierwsze doniesienia o rzekomej umowie między dwoma kolarzami pojawiły się w szwajcarskiej prasie.

"To stara historia, już dwa lata temu UCI poprosiła magazyn +L'illustre+ o dowody, ale ich nie otrzymała" - powiedział rzecznik prasowy Unii Enrico Carpani agencji Associated Press.

Gazeta "Corriere della Serra" jest jednak przekonana o tym, że zgromadzone dowody są niepodważalne. Jak donosi dziennik, szwajcarskie władze pomogły udowodnić, że wskazane konto faktycznie należy do Kołobniewa, a we wszystko zamieszany był też pracownik banku Bsi Edoardo Coceprio, przeciwko któremu toczy się w Padwie postępowanie w sprawie prania pieniędzy. Jest także podejrzany o uczestnictwo w procederze dopingowym Michele Ferrariego, byłego lekarza Lance'a Armstronga.

Dowiedz się więcej na temat: Aleksander Winokurow | kolarstwo | korupcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje