Reklama

Reklama

ME w kolarstwie torowym. Piątek: Przeszliśmy drogę z piekła do nieba

To było "polski" dzień na mistrzostwach Europy w kolarstwie torowym w szwajcarskim Grenchen. W czwartek "Biało-czerwoni" zdobyli aż trzy medale: złoty, srebrny i brązowy. - Przeszliśmy drogę z piekła do nieba - powiedział dyrektor reprezentacji Polski Andrzej Piątek.

"Finały rozpoczęły się fatalnie - od utraty pewnego medalu w wyścigu drużynowym pań. Jechały po brąz i nowy rekord Polski i gdyby nie wypadek Kasi Pawłowskiej, osiągnęłyby te dwa cele. Potem mieliśmy srebro drużyny sprinterów. Widać, że chłopaki robią wciąż postępy. W Grenchen pokonali nie byle kogo - Francuzów, Brytyjczyków, Niemców i zdobyli dużo punktów do rankingu olimpijskiego. A do zakończenia kwalifikacji pozostały tylko trzy Puchary Świata oraz przyszłoroczne mistrzostwa globu" - powiedział Piątek.

Szczególną satysfakcję dał mu brąz Adriana Teklińskiego w scratchu. "Ten medal po prostu mu się należał. Tyle lat startował i wielokrotnie ocierał się o podium. Adrian marzył o medalu i wreszcie go zdobył" - cieszył się dyrektor sportowy PZKol.

Reklama

"I na deser Kasia. Była ogromnie rozczarowana po swoim wypadku w wyścigu drużynowym. Mówiła, że chciała go zdobyć dla dziewczyn. Podniosła się w wyścigu punktowym, w którym pojechała jak profesor. Sposób, w jaki rozegrała ten wyścig, może służyć jako materiał szkoleniowy dla młodych kolarzy. To była perfekcja" - zakończył Piątek.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL