Reklama

Reklama

​Maja Włoszczowska: Złoty medal w Rio to moje marzenie

Maja Włoszczowska to nie tylko piękna kobieta, ale przede wszystkim sportowiec z charakterem. Polka ma na koncie szereg sukcesów w mistrzostwach świata i Europy w kolarstwie górskim, a na igrzyska do Rio pojedzie po złoty medal, którego brakuje w jej kolekcji. - Robię wszystko, aby w Brazylii osiągnąć sukces - podkreśla Włoszczowska w rozmowie z Interią.

Interia: Do startu igrzysk olimpijskich w Rio zostało niespełna 100 dni. Proszę powiedzieć, jak przebiegają przygotowania? Wiem, że ma pani już za sobą obóz treningowy w Kolumbii.

Reklama

- To prawda. Trenowałam w Kolumbii, chciałam sprawdzić miejsce, do którego wybieram się trenować bezpośrednio przed igrzyskami w Rio. Program przygotowań jest zaplanowany w najmniejszych szczegółach i wierzę w to, że przyniesie on dobry efekt podczas igrzysk. W tej chwili cieszę się przede wszystkim z tego, że cały czas dopisuje mi zdrowie i mogę wykonywać plan treningów zgodnie z tym, co sobie założyłam.

Co czeka panią w najbliższych tygodniach?

- Za mną już kilka startów kontrolnych, a kilka jest jeszcze przede mną. Jeśli chodzi o najważniejsze, to czekają mnie mistrzostwa Europy i dwa Puchary Świata. Na początku lipca odbędą się także mistrzostwa świata, ale najwyższą formę fizyczną i psychiczną szykuję na 20 sierpnia. Mam nadzieję, że na igrzyskach w Rio wszystko pójdzie dobrze i potoczy się w sposób szczęśliwy dla mnie.

W ostatnich miesiącach głośno było w mediach o wirusie Zika, który rozprzestrzenia się w Brazylii. Na igrzyska pojedzie pani bez obaw?

- Mam za sobą sporo tropikalnych podróży i w związku z tym mam już spore doświadczenie w tej kwestii. Jasne, że trzeba uważać, ale nie ma co wpadać za bardzo w panikę. Trzeba się po prostu dobrze przygotować do wyjazdu.

Czy była pani w ostatnich miesiącach w Brazylii, aby "zbadać teren"?

- Byłam w Rio de Janeiro w październiku ubiegłego roku, odbyły się wówczas testy olimpijskie. W tym roku byłam natomiast na zgrupowaniu w Kolumbii, a następnie pojechałam na start kontrolny w Brazylii. Na miejscu tak naprawdę nie widać zagrożenia, mało kto mówi o wirusie Zika.

- Posiadając odpowiednie preparaty przeciwko komarom można uniknąć ugryzień, dlatego jestem spokojna i nie mam żadnych obaw. Jedyne, czego mogę się obawiać, to forma rywalek, ale mam nadzieję, że na igrzyskach będzie ona niższa od mojej!

Lista pani osiągnięć w kolarstwie górskim jest bardzo długa. Ma pani już srebro z Pekinu, brakuje tylko złotego medalu olimpijskiego. Czy to pani cel na igrzyska w Rio?

- Jasne, marzę o złotym medalu, ale to nie tylko moje marzenie. Każdy sportowiec marzy o tym, by wejść na najwyższy stopień podium w czasie olimpiady, ale miejsce pierwsze jest tylko jedno i myślę, że szereg czynników musi się złożyć na to, aby zdobyć złoto.

Jakie to czynniki?

- W dniu zawodów musi dopisać forma, zdrowie i przede wszystkim szczęście. W końcu to jest tylko jeden start na cztery lata i wiele może się wydarzyć. Zapewniam jednak, że robię wszystko, co w mojej mocy, aby w Rio było dobrze i wierzę, że będzie.

Rozmawiał Bartosz Barnaś

Dowiedz się więcej na temat: Maja Włoszczowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje