Reklama

Reklama

Kolarstwo. Z nieba do piekła. Mistrz Polski Michał Paluta bezrobotnym

W czerwcu 2019 roku Michał Paluta został kolarskim mistrzem Polski, stając się najmłodszym złotym medalistą od niemal dekady. Półtora roku później został bez zespołu, a trudna sytuacja może zmusić go do zakończenia zawodowej kariery. - Nie jest lekko, ale staram się nie dopuszczać do siebie takiej myśli - mówi.

Złoty medal krajowego czempionatu dla Paluty był niemałą sensacją i wydarzeniem, które szerokim echem odbiło się w kolarskim środowisku. Młody (w dniu imprezy miał zaledwie 23 lata) zawodnik, jeżdżący w ekipie rozwojowej CCC Development Team pokonał całą armadę kolarzy występujących na szczeblu World Tour. - Nie dowierzam, choć ciężko na to pracowałem - mówił na finiszu. Był to jego pierwszy triumf po trzyletniej przerwie i jednocześnie - pierwszy na zawodowym, seniorskim szczeblu.

Reklama

Czy możliwe, że był również ostatnim?

Złota trampolina

Złoto mistrzostw Polski było dla Paluty trampoliną na najwyższy szczebel. Trafił do worldtourowej ekipy CCC, w barwach której walczyć miał w najważniejszych wyścigach świata. Pandemia koronawirusa, zamrożenie szosowego kalendarza (zawodnicy w okresie od marca do sierpnia się nie ścigali) i wycofanie się polskiego producenta obuwia z kolarstwa sprawiły jednak, że to, co miało być pięknym snem, zamieniło się w koszmar. 24-letni obecnie zawodnik wciąż pozostaje bez ekipy na sezon 2021. W czasie, gdy większość zespołów rozpoczęło już zgrupowania, on swoje musiał zorganizować sam, w dodatku - na własny koszt.

- Spakowałem się i wyjechałem na Majorkę. W przeszłości wielokrotnie inwestowałem w siebie, więc nie miałem problemu z tym, żeby zrobić to po raz kolejny. Tym bardziej, że od tego zależeć może moja przyszłość - mówił w rozmowie z Interią. Trenuje, choć jego myśli nieustannie zaprząta jedno pytanie: czy w ogóle ma po co?

- Powiem szczerze: na dzień dzisiejszy nie mam ekipy i nie wiem co będzie - nie owija w bawełnę. - Przygotowuję się z nadzieją, że sytuacja się wyjaśni, rozmowy nabiorą tempa i jakaś ekipa się znajdzie - dodaje. 

Ofiara kryzysu

Cała sytuacja nie jest czymś, z czym łatwo jest się mierzyć. Zwłaszcza, że sytuacja Paluty w kilkanaście miesięcy zmieniła się o 180 stopni. - Staram się utrzymywać morale, choć łatwo nie jest. Chcę kontynuować karierę, kocham to co robię i nie czuję się, bym był w wieku, w którym miałbym odstawić rower na bok - dodaje.

Dlaczego dotąd nie udało mu się znaleźć drużyny? Na to pytanie sam nie potrafi znaleźć odpowiedzi. - Prowadziłem rozmowy z kilkoma ekipami wyższej dywizji. Niektóre nie wypaliły, w innych w międzyczasie doszło do zmian... - wyjaśnia. Sprawy nie ułatwia fakt, że w dobie pandemii sytuacja wielu drużyn jest bardzo trudna. Przykładem może być polskie podwórko: po sezonie 2020 działalność zakończyła nie tylko ekipa CCC Team, ale i jej zaplecze - CCC Development oraz inna drużyna - Wibatech Merx Wrocław. Aktualnie nad Wisłą funkcjonują tylko dwie grupy zawodowe - Voster-ATS i Mazowsze Serce Polski, które zatrudnić mogą łącznie maksymalnie 30 kolarzy.

Teoretycznie istnieje możliwość, by młody zawodnik "przeczekał" 2021 rok, trenując na własną rękę i poszukując zespołu, do którego mógłby dołączyć w kolejnym sezonie. On sam jednak nie chce w ogóle brać pod uwagę takiej możliwości. - Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, bym mógł przez rok trenować, bez ścigania na najwyższym poziomie - stwierdza.

Dla Paluty liczy się w tym momencie każdy dzień. Sezon szosowy w Europie wystartuje już na początku lutego, wyścigami we Francji. Po kolejnym miesiącu rozkręci się już na dobre, a nawet te drużyny, które wciąż poszukują zawodników zamkną już swoje składy. Oby w jednej z nich ostatecznie znalazło się miejsce.

Tomasz Czernich

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie.

Sprawdź!




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje