Reklama

Reklama

Kolarstwo. UAE Tour. Sześć nowych przypadków koronawirusa

Odnotowano sześć nowych przypadków koronawirusa wśród uczestników przerwanego w ubiegłym tygodniu wyścigu kolarskiego UAE Tour. Wiadomo, że chodzi o dwóch Rosjan, dwóch Włochów, Kolumbijczyka i Niemca. Nie poinformowano, czy są to kolarze, czy członkowie ekipy.

W opublikowanym oświadczeniu zapewniono, że wszyscy, którzy mieli kontakt z zarażonymi, zostali poddani kwarantannie. A ci, co w tej kwarantannie się już znajdowali, przeszli testy po raz kolejny.

Wcześniej we wtorek ekipy kolarskie skarżyły się, że są zamknięte w hotelu wbrew ich woli.

"I to w miejscu, którego nie wybraliśmy i na czas nieokreślony" - napisał na Facebooku szef ekipy Cofidis Thierry Vittu, poddany kwarantannie w hotelu przy torze Formuły 1.

- Jesteśmy traktowani jak ofiary zarazy. Nasze pokoje nie były sprzątane, odkąd przyjechaliśmy tu pięć dni temu. Trzeba chodzić do windy, gdzie są pozostawione prześcieradła, mydła, ręczniki. Środki komunikacji (internet, sieci społecznościowe, telefon, komputer) pomagają lepiej znieść tę sytuację. Niektórzy (w tym ja) dobrze ją znoszą, dla innych jest to bardziej skomplikowane - dodał Vittu.

Reklama

Oprócz ekipy Cofidis, w tym samym hotelu w Abu Zabi są zamknięte inna francuska grupa Groupama-FDJ oraz rosyjski Gazprom-Rusvelo. Czwarta ekipa, UAE Team Emirates, postanowiła przedłużyć pobyt w kraju swojego głównego sponsora, aby przeprowadzić dodatkowe testy.

Wyścig przerwano w czwartek po pięciu z siedmiu planowanych etapów, gdy obecność koronawirusa wykryto u dwóch włoskich kolarzy, których nazwisk nie podano.

Po przejściu badań większość ekip opuściła Zjednoczone Emiraty Arabskie w niedzielę, w tym polska CCC z Kamilem Gradkiem, brytyjski Ineos, w którego składzie był Michał Gołaś oraz niemiecka Bora-Hansgrohe Rafała Majki.

Zwycięzcą zakończonego przedwcześnie wyścigu został Brytyjczyk Adam Yates (Mitchelton-Scott). Majka zajął piąte miejsce, Gradek był 77., a Gołaś - 79.

Na całym świecie koronawirusem zarażonych jest ponad 90 tysięcy osób, głównie w Chinach. Zmarło ok. trzech tysięcy osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje