Reklama

Reklama

Kolarstwo. Rafał Majka: Miniony sezon traktuję jako lekcję

Za jednym z lepszych polskich kolarzy trudne miesiące. Brązowy medalista igrzysk olimpijskich z Rio, w minionym sezonie zaliczył aż osiem pechowych kraks, a z mistrzostw świata w Innsbrucku przywiózł dopiero 35. miejsce. - Psychicznie i fizycznie było ciężko, żeby się zregenerować – mówił na wtorkowej konferencji Rafał Majka.

Po świetnych startach w 2017 roku, Rafał Majka rozbudził apetyt swój i kibiców na kolejne sukcesy. Kolarz na co dzień jeżdżący w teamie Bora-Hansgrohe, wygrał przed rokiem 14. etap Tour de France, stanął na drugim stopniu podium w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne, a w wyścigu dookoła Słowenii nie miał sobie równych. Bycie w gronie najlepszych kolarzy świata zagwarantowały mu też sukcesy sprzed dwóch lat, kiedy to na szyi Majki zawisnął brązowy medal igrzysk olimpijskich za wyścig ze startu wspólnego, a kolarz przywdział koszulkę najlepszego górala Tour de France.

Reklama

W tym roku kolarz Bora-Hansgrohe zagwarantował sobie między innymi 7. miejsce w Giro di Lombardia. O mijającym sezonie Rafał Majka nie mówi jednak dobrze. Zawodnika nie omijały pechowe kraksy, których było aż osiem i chce już zamknąć pewien etap, spokojnie przygotowując się do realizacji kolejnych sportowych celów.

- Miniony sezon traktuję jako lekcję, ale chcę go też zostawić za sobą - powiedział Rafał Majka.

Czy reprezentantowi klubu Bora-Hansgrohe ciężko było psychicznie zregenerować się po licznych kraksach, aby bez nadmiernego stresu móc ponownie stanąć na linii startu?

-  Same kraksy i bardzo dużo uderzeń o ziemię. Psychicznie, a do tego fizycznie było ciężko, żeby się zregenerować - dodał Majka.

Z mistrzostw świata w Innsbrucku, zwycięzca klasyfikacji górskiej Tour de France z 2016 roku wrócił jako najlepszy Polak (35. miejsce). Podobnie, jak Michał Kwiatkowski, Majka nie krył swojego niezadowolenia końcowym rezultatem.

- Cała reprezentacja nie pojechała tak, jak miała pojechać. Nie wyszło nam to i były to już miejsca oddalone. Ja jechałem na miejsce 34.- 35., co jest niezadowalające. Nie wypadły nam te mistrzostwa świata, ale patrzymy w przyszłość - skomentował brązowy medalista z Rio.

Koniec sezonu to moment na nadrobienie tego, czego najbardziej brakuje sportowcom w trakcie jego trwania, czyli czasu spędzonego z rodziną.

- Jak najwięcej chwil staram się spędzać z rodziną - z córeczką Mają i żoną Magdaleną. Wiadomo, że nie ma mnie często w domu i brakuje mi tego. Teraz staram się nadrabiać. Ciężko jest znaleźć czas na pasje. Na pewno będą wycieczki, ale po Polsce, aby już nie podróżować i nie być non stop na walizkach, tylko jak najwięcej tego czasu spędzać z rodziną - powiedział Rafał Majka.

Startujący w barwach Bora-Hansgrohe kolarz, na wtorkowej konferencji prasowej w Krakowie, otoczony był wianuszkiem młodych zawodników. Jak mówi, do trenowania młodzieży nie ma jednak głowy.

- Widzę szansę w młodzieży. Jeśli będą trenować i dawać z siebie wszystko, a przede wszystkim będą wytrwali, to będą tu gdzie jestem ja. Nie mam cierpliwości do młodzieży. Sam wiem jaki jestem i ciężko by było, żebym prowadził taką młodzież. Trener ma dużo wytrwałości, a mi tego brakuje. Chyba dawałbym im za duży wycisk, ale jak już będę starszy to kto wie - stwierdził kolarz na konferencji prasowej w Krakowie.

Planów na 2019 rok Majka nie chce jeszcze zdradzić. Mówi, że na wszystko przyjdzie czas.

- Plany na to, gdzie będę jechał i gdzie startował zdradzę na początku lutego. Chciałbym wystartować w przyszłorocznym Tour de Pologne, ale to wszystko zależy od dyrektorów sportowych i trenerów. Chciałbym wystartować w Polsce, ale wiadomo, że w ciągu sezonu wszystko może się jeszcze zmienić. W lutym zobaczymy, czy na pewno wystartuję - mówił zawodnik plasujący się obecnie na 61. pozycji w rankingu UCI World Tour (światowy ranking Międzynarodowej Unii Kolarskiej).

Aleksandra Bazułka, Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama