Reklama

Reklama

Kolarstwo. Ilnur Zakarin stanowczo o decyzji WADA

- WADA nie miała wyjścia – mówi Ilnur Zakarin, nowy kolarz polskiego zespołu CCC Sprandi, o nałożonym na Rosję przez Światową Agencją Antydopingowym czteroletnim zakazie występu w najważniejszych imprezach sportowych.

To kolejny głos ze środowiska rosyjskich sportowców potępiający dotychczasowe działania Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA).

Większość sportowców jest wściekłych

Reklama

- WADA nie miała wyjścia. Cała sprawa zaczęła się od tego, że podczas badań wykonywanych przez Rosyjską Agencję Antydopingową podmieniano próbki sportowcom z reprezentacji. - Od sześciu lat nie podlegam systemowi kontroli RUSAD-y (Rosyjska Agencja Antydopingowa - przyp. ok). Przebywam głównie za granicą. Od tego czasu starannie respektuje zasady systemu ADAMS wprowadzonego przez WADA. Jestem kontrolowany przez ich kontrolerów w trakcie wyścigów, po wyścigach, na treningach, w domu. Przeszedłem ponad 100 testów. Jestem czysty i jestem w stanie to udowodnić odpowiednim instytucjom, kibicom, sponsorom, sobie - tłumaczy 30-letni kolarz.

Jednym ze sportowych celów na przyszły rok jest występ na igrzyskach. Tym bardziej chce go zrealizować, że nie został dopuszczony do startu na igrzyskach w Rio de Janeiro.

Jego sytuację nie była jasna. W przeszłości miał za sobą dopingową wpadkę. W 2009 roku wykryto u niego ślady stosowania sterydów anabolicznych. Został zdyskwalifikowany na dwa lata. - Uznali, że nie mogę startować w Rio jako sportowiec w przeszłości zdyskwalifikowany przed doping (w 2009 roku u Zakarina wykryto ślady stosowania nandrolonu - przyp. ok). Ale dwa dni przed igrzyskami powiedzieli mi, że zostałem dopuszczony do igrzysk. Nie miałem już wtedy czasu na przygotowanie się - opowiada  Rosjanin.

Jego zdaniem to była decyzja polityczna i zawsze denerwuje go, gdy ktoś "miesza politykę ze sportem" tak jak teraz, gdy WADA musiała zdyskwalifikować  Rosję. - Większość z nas jest wściekłych. Przez takie decyzje musimy cierpieć. Ja jeszcze jestem w dobrej sytuacji. Mam kontrakt z grupą zawodową, ale w takich dyscyplinach jak pływanie sportowcy całą karierę podporządkowują startom w mistrzostwach świata, ale przede wszystkim na igrzyskach olimpijskich i teraz nie mogą startować dla kraju. To zawsze niedobrze kiedy polityka miesza się do sportu i niszczy kariery - stwierdził.

Rosjanin z zespołu CCC myślał nawet o zmianie obywatelstwa. Na igrzyskach nie przeszkadza mu to, że może wystartować bez barw narodowych. - Chcę pojechać na igrzyska nieważne czy w barwach Rosji czy pod flagą neutralną - zapowiada.

Skoncentrowany na Giro d’Italia

W przyszłym sezonie Zakarin chciałby jednak przede wszystkim pokazać się z dobrej strony w Giro d’Italia. - To mój główny cel, jestem na nim skoncentrowany. Interesuje mnie walka o klasyfikację generalną, o zwycięstwa etapowe, o koszulkę. Od tego uzależniam też starty w dalszej części sezonu, w tym w Tour de France. Już w styczniu jadę na zgrupowania w wysokie góry właśnie z myślą o Giro - mówi kolarz CCC Sprandi.

Do tej pory jeździł w rosyjskich zespołach - Itera, RusVelo, Katiusza. Największe sukcesy przypadają na lata 2016 i 2017. Wtedy zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Vuelta a Espana, wygrał dwa etapy hiszpańskiego wyścigu, raz był pierwszy na etapie w Tour de France. Nie jest jednak zadowolony z ostatnich dwóch sezonów, ale podpisanie kontraktu z CCC jest dla niego nowym bodźcem. - Jestem pod wrażeniem organizacji tego zespołu. Od początku czuję się w nim dobrze. Przy podpisaniu kontraktu wielkie znaczenie dla mnie miało to, że CCC wspiera taką organizację jak UNICEF - wyjaśnia Zakarin.

Olgierd Kwiatkowski, Denia

Dowiedz się więcej na temat: Ilnur Zakarin | CCC Sprandi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje