Reklama

Reklama

Kolarstwo chce na zimowe igrzyska. Tak spróbuje przekonać MKOl

Choć kolarstwo to jedna z dyscyplin olimpijskich, mogących poszczycić się najdłuższymi tradycjami, kojarzy się ona zdecydowanie ze słońcem i latem. Mimo to niewykluczone, że już wkrótce zobaczymy je również na... zimowych igrzyskach. W najbliższych dniach świat dwóch kółek szykuje spektakl, który ma do tego przekonać Międzynarodowy Komitet Olimpijski.

Kolarstwo swoje miejsce w programie letnich igrzysk ma już od 1896 roku. Podczas kolejnych odsłon zmagań do funkcjonujących od samego początku zmagań na szosie i torze dołączyć zdążyło także kolarstwo górskie i BMX, a w ostatnich dekadach XX wieku na dobre do zmagań weszły również kobiety. W jaki sposób sport ten chce przeniknąć do świata zimowych igrzysk? Poprzez... przełaje.

Przełaje to dynamicznie zyskująca w ostatnim czasie na znaczeniu, lecz popularna w Europie już od dekad (nawet w Polsce startowano już pod koniec lat 60. ubiegłego wieku) odmiana kolarstwa, w której zawodnicy i zawodniczki rywalizują na względnie krótkiej (kilkukilometrowej) pętli, w większości poprowadzonej polnymi lub leśnymi ścieżkami, w przeważającej części - nie utwardzonymi. Śmiałkowie, jadąc na specjalnych rowerach pokonywać muszą liczne terenowe przeszkody (schody, podbiegi i tym podobne), często zeskakując z rowerów i biegając, niosąc je jednocześnie na ramionach.

Reklama

Belgia i Holandia "domem" przełajów

Szczególnie popularne tego typu zmagania są w Belgii i Holandii, w kolarstwie przełajowym lubują się również Czesi. W ostatnich latach zyskuje ono duży rozgłos z uwagi na fakt, że cała fala młodych kolarzy, którzy w ostatnim czasie brylują w świecie szosy (Mathieu van der Poel, Wout van Aert czy Tom Pidcock - to tylko niektórzy z nich), łączy występy nań właśnie z przełajami. To sprawia, że nawet kibice, którzy na codzień nie pasjonują się tą odmianą sportu zaczynają spoglądać na nią przychylniejszym okiem.

Skąd jednak pomysł, by przełaje trafiły do programu zimowych igrzysk? Cóż, ten letni jest już przeładowany do granic możliwości, a i kolejka dyscyplin kolarskich, które można do niego spróbować włączyć jest dość długa (by wymienić tu chociażby widowiskowe wyścig MTB na krótkim torze, tak zwane XCC). Dodatkowo - taki ruch zdecydowanie podniósłby zainteresowanie tym sportem również w sezonie zimowym, stanowiąc interesującą alternatywę względem rozwijającego się kolarstwa wirtualnego, w którym zawodnicy i zawodniczki mierzą się na trenażerach. - Gdyby przełaje trafiły na igrzyska, wszystkie federacje nagle by się przebudziły. Mielibyśmy ogromny zastrzyk pieniędzy - uważa Sven Nys, prawdziwa legenda tego sportu, siedmiokrotny triumfator Pucharu Świata i dwukrotny mistrz globu.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

Jak jednak wcześniej wspomniałem, przełaje to rywalizacja "poza ubitymi drogami" - w błocie i deszczu, nierzadko chłodzie. Jak mają się do dyscyplin zimowych? Cóż, tu kolarski świat musi uciec się do małego fortelu, który potencjalnie stać się dla niego może również gigantyczną szansą. Poniewać dyscypliny ZIO muszą być rozgrywane na śniegu lub lodzie rywalizację chce się wprowadzić... na białym puchu.

Już teraz sporadycznie zdarzają się zawody, podczas których kolarzom towarzyszy śnieg (nawet w Polsce mieliśmy okazję takie oglądać - w ostatni weekend, Podczas Superpucharu Polski w Drzonkowie), jednak co do zasady największą przeszkodą i utrudnieniem bywają zwały błota. Nigdy dotąd z premedytacją nie przeprowadzono jednak zawodów wysokiej rangi, w których to właśnie śnieg byłby areną zmagań i jednocześnie - głównym wyzwaniem. Lada dzień takowe się odbędą - to przełajowy Puchar Świata w Val di Sole.

Kolarstwo przełajowe na igrzyskach?

Czym charakteryzuje się rywalizacja na śniegu, w porównaniu do "stanadrdowego" przełaju? O to zapytałem jednego z czołowych, polskich specjalistów w tej materii - Bartosza Miklera, wielokrotnego medalistę mistrzostw kraju i drugiego kolarza wspomnianej rywalizacji w Drzonkowie. - Przy minusowych temperaturach nawet elektronika potrafi odmówić posłuszeństwa. Na napędzie roweru osadza się wilgoć i tworzy lód. Odmrażacze pomagają jedynie na moment - wskazuje. Do tego konieczne jest zastosowanie specjalnych smarów, a także - odpowiednia odzież. - Warto zadbać o ciepłotę dłoni i stóp. Zawodnicy, którzy pojadą w Val di Sole pewnie wybiorą maści rozgrzewające, a być może nawet zdecydują się na buty z kolcami, które mogą przydać się na podbiegach - wylicza.

Śmiałkowie, którzy przecierać będą szlaki "zimowego" kolarstwa będą musieli też postarać się o to, by ich maszyny miały odpowiednią trakcję. - Im niższa temperatura, tym szytka (opona zszyta z dętką w jedną całość - przyp.red.) będzie twardsza. Zadbałbym o przyczepność przede wszystkim przedniego koła - uważa Mikler.

Zmagania w Val di Sole odbędą się już w najbliższą niedzielę. Trasa jest przygotowana - położona na wysokości ponad 1200 metrów nad poziomem morza i w całości zaśnieżona, bez konieczności odpalania śnieżnych armatek. Prognozowana temperatura waha się między 3 a -7 stopni Celsjusza, więc będą to - bez cienia wątpliwości - prawdziwie zimowe zmagania. Co, gdy spotkają się z pozytywną reakcją MKOl?

Cóż, nie należy naturalnie oczekiwać, że ten z marszu przyzna przełajom miejsce na igrzyskach. Prawdopodobnie najwcześniej za cztery lata - w 2026 - byłaby to dyscyplina pokazowa (co ciekawe, wtedy zmagania odbędą się w Mediolanie i Cortina d'Ampezzo, co nie wyklucza, że areną rywalizacji mogłoby być... Val di Sole, położone niemal w połowie drogi między tymi miejscowościami). Od 2030 możliwe byłoby włączenie do programu rywalizacji. To wystarczająco dużo czasu, by wychować całe kolejne pokolenie przełajowców. Co również i dla Polski powinno być sygnałem.

Tomasz Czernich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje