Reklama

Reklama

Kolarstwo. Burza w sprawie tajemniczego przedmiotu po wypadku Remco Evenepoela

Belgijski kolarz szosowy zaliczył fatalną w skutkach kraksę podczas wyścigu Il Lombardia. Od tamtej pory stało się jasne, że sezon dla niego jest skończony. Teraz Remco Evenepoel mierzy się odpieraniem zarzutów w związku z tajemniczym przedmiotem, który rzekomo został wyjęty z kieszeni i schowany do spodni w trakcie akcji ratunkowej.

Ponad dwa tygodnie temu na trasie wyścigu Il Lombardia doszło do groźnego wypadku, którego skutki skutecznie wykluczyły Remco Evenepoela z dalszej rywalizacji w tym sezonie. Kolarz uderzył w murek tuż przy drodze, spadając do wąwozu. Efektem wypadku jest złamana miednica.

Reklama

Wydawało się, że po wypadku najważniejszy będzie powrót do zdrowia kolarza Deceuninck-Quick-Step. Nagle do sieci wypłynęło jednak nagranie, na którym widać, jak dyrektor sportowy zespołu wyciąga z tylnej kieszeni zawodnika tajemniczy przedmiot i umieszcza go w spodniach.

Natychmiast pojawiły się domniemania na temat tego, że mogło to być coś nielegalnego, co Davide Bramati chciał ukryć przed niepożądanym wzrokiem.

UCI poprosiła o analizę zapisu wideo, decydując się na przesłuchanie świadków w tej sprawie.

Bramati przyznał na łamach "La Gazzetta dello Sport", że zależało mu jedynie na tym, aby kolarz mógł być wygodnie położony na noszach.

"To nie było nic nielegalnego. Nie rozumiem, skąd takie myślenie. Te chwile były szalone. Musieliśmy jak najszybciej usunąć przedmioty z kieszeni Remco, aby wygodnie umieścić go na noszach. Wziąłem od niego radio, żel, batonika energetycznego i żeby nie kłaść tego wszystkiego na ziemi, schowałem do kieszeni" - powiedział dyrektor sportowy grupy.

Dowiedz się więcej na temat: kolarstwo | Remco Evenepoel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje