Wygrać na Mont Ventoux - to w kolarskim świecie coś, co można porównać z mistrzostwem świata. Wygrać na "Górze Wiatrów" i objąć prowadzenie w klasyfikacji generalnej Tour de France - to już rzecz nie z tej ziemi. Mało? Niewiadoma-Phinney zrobiła to atakując samotnie, daleko przed finiszem. Tak wygrywają tylko najwięksi w historii, do których zawodniczka z Ochotnicy Górnej bez wątpienia należy.
Niewiadoma-Phinney jak nie z tej ziemi
Peleton doskonale wiedział, że piątkowy odcinek będzie kluczowy dla losów klasyfikacji generalnej. Respekt, jaki stawka czuła przed Ventoux sprawił, że długo nie pojawiały się nawet żadne próby ucieczek. Dopiero 70 kilometrów przed finiszem zaatakowała grupa kilkunastu zawodniczek, które zdołały zyskać około trzech minut zapasu. Główna grupa stopniowo go redukowała. U stóp finałowego podjazdu czołówce pozostawało już zaledwie 20 sekund przewagi. Peleton był wciąż liczny, było w nim około 80 pań. Kiedy jednak nachylenie zaczęło rosnąć, kolejne niezwykle szybko się wykruszały. Dość powiedzieć, że po czterech (z 18) kilometrach podjazdu na czele pozostało zaledwie 13 zawodniczek. Odpadła między innymi triumfatorka sprzed roku, Pauline Ferrand-Prevot (Visma - Lease a Bike). Czujnie jechały obie nasze gwiazdy.
13 kilometrów przed metą wykruszyła się z czołówki Niamh Fisher-Black (Lidl-Trek), a niedługo później - Celia Gery (FDJ United - Suez), ostatnia pomocniczka jednej z faworytek do triumfu, Demi Vollering. Kiedy z grupą pożegnała się też Marion Bunel (Visma), na czele pozostała tylko najmocniejsza dziesiątka w składzie: Katarzyna Niewiadoma-Phinney, Antonia Niedermayer (Canyon//SRAM), Dominika Włodarczyk, Elisa Longo Borghini, Paula Blasi (UAE Team - L'IMAD), Demi Vollering (FDJ United - Suez), Marlen Reusser (Movistar), Isabella Holmgrem (Lidl-Trek), Cedrine Kerbaol oraz Noemi Ruegg (EF Education - Oatly). To właśnie one miały walczyć o końcowy sukces.
11 kilometrów od finiszu atak przypuściła Vollering. Jej tempo wytrzymały tylko Reusser i Niewiadoma-Phinney, czyli aktualne podium "generalki". Niestety dystans zaczęła tracić Włodarczyk, która znalazła się w drugiej grupie razem z Longo Borghini, Blasi Kerbaol i Niedermayer.
Atak po miejsce w historii
Niewiadoma przed etapem w klasyfikacji generalnej była trzecia, tracąc do liderującej Reusser ponad minutę, a do drugiej Vollering - niewiele mniej. Chcąc myśleć o koszulce liderki, nie mogła wjechać z nią na metę razem z nimi. Musiała zaatakować. I to też zrobiła. 9,5 kilometra przed finiszem ruszyła, szybko zyskując kilkanaście sekund przewagi nad skonsternowanymi tym brawurowym skokiem rywalkami. Po dwóch kilometrach samotnej jazdy miała już 40 sekund zapasu.
Reusser i Vollering nie współpracowały dobrze, co grało wyłącznie na korzyść naszej reprezentantki. Metr po metrze przybliżała się nie tylko do największego zwycięstwa w karierze, ale też koszulki liderki Tour de France. Wirtualnie koszulkę liderki założyła już 5 kilometrów przed finiszem, gdy jej przewaga nad Holenderką i Szwajcarką wynosiła minutę i 20 sekund.
Ostatecznie Polka finiszowała z przewagą minuty i 16 sekund nad drugą Vollering. Trzecia była Longo Borghini (+1:42), która w końcówce przegoniła słabnącą Reusser. Taki wynik oznaczał, że na dwa etapy przed końcem Niewiadoma-Phinney awansowała na pozycję liderki klasyfikacji generalnej. Ósme miejsce na etapie zajęła Włodarczyk.
Zmagania zakończą się w niedzielę w Nicei.















