Reklama

Reklama

Joop Zoetelemelk: Michał Kwiatkowski zasłużył na tęczową koszulkę

Joop Zoetemelk, najwybitniejszy holenderski kolarz w historii uważa, że Michał Kwiatkowski zasłużył na tęczową koszulkę mistrza świata. Widział w nim faworyta klasyka Amstel Gold Race i Polak wygrał. Martwi go, że wśród rodaków nie widzi kandydata na swojego następcę.

Jaka jest pana opinia o Michale Kwiatkowskim? Wiadomo, że dobrze spisuje się w wyścigach klasycznych i w krótkich etapowych, ale czy stać go na sukces w trzytygodniowych, takich jak Tour de France?

Joop Zoetemelk: Mam o Kwiatkowskim jak najlepszą opinię. On już udowodnił, że zasłużył na tęczową koszulkę i że jej zdobycie nie było przypadkowe. Macie bardzo dobrego zawodnika. Widziałem go rok temu w Paryżu na zakończenie Tour de France, ale nie miałem okazji porozmawiać. Jak potoczy się jego kariera? Czy będzie odnosił sukcesy w takich wyścigach jak Tour de France? Tego nie wiem.

Reklama

Wygrał pan Tour de France w 1980 roku i aż sześć razy zajmował w tym wyścigu drugie miejsce. Kiedy Holandia doczeka się pana następcy?

- Dla takiego kraju jak nasz, z taką kulturą kolarstwa, to nienormalne, że przeżywamy tak długi okres posuchy. To wręcz frustrujące, bo Holendrzy są stworzeni do roweru. Każdy posiada ich kilka. Wystarczy popatrzeć na ulice naszych miast, na te tłumy na rowerach, by zrozumieć, że Holandia dysponuje ogromnym potencjałem. Mam wrażenie, że ten potencjał nie jest wykorzystany. W moich czasach, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, kolarze holenderscy wygrywali wiele wyścigów. Dziś tak nie jest.

Dlaczego, pana zdaniem, tak się dzieje?

- Nie potrafię tego wytłumaczyć. Kolarstwo jest bardzo popularne w naszym kraju. Mnóstwo kibiców przyciąga nie tylko ten wyścig, na którym się spotykamy - Amstel Gold Race, ale także mniejsze zawody. 4 lipca w Utrechcie, skąd wystartuje kolejny Tour de France, możemy spodziewać się ogromnych tłumów.

Kogo, mimo wszystko, wyróżniłby pan z młodych Holendrów? Kto ma zadatki na wielkiego kolarza?

- Z nadzieją przyglądam się karierze Mathieu van der Poela. Ma 20 lat i świetne geny po ojcu i dziadku (ojciec Adrie van der Poel, dziadek od strony matki Raymond Poulidor - przyp. red). Został już mistrzem świata elity w przełajach. Czy będzie wielkim kolarzem? Wstrzymałbym się przed wydaniem ostatecznego sądu. Jest jeszcze bardzo młody.

Czego brakuje Holendrom?

- Ich słabą stroną jest tradycyjnie jazda po górach. Bez tej umiejętności nie zdobędzie się miejsca na podium wielkich wyścigów.

Kto wygra tegoroczny Tour de France?

- Nie znamy jeszcze ani listy startowej ani tego, w jakiej dyspozycji będą zawodnicy w lipcu. Na to pytanie mógłbym odpowiedzieć dwa tygodnie przed startem. Dziś powiem, że o zwycięstwo będą walczyć prawdopodobnie Alberto Contador, Chris Froome i Vincenzo Nibali.

Sądząc ze szczupłej sylwetki, prowadzi pan sportowy tryb życia.

- Jeżdżę na rowerze, jak tylko pogoda na to pozwala. Na pewno nie prowadzę życia emeryta. Mieszkam pod Paryżem niedaleko EuroDisneylandu, a we Francji już od 1972 roku, czyli praktycznie od początku kariery zawodowej. Do ojczyzny jestem zapraszany z okazji takich wydarzeń jak Amstel Gold Race czy start Tour de France, którego zostałem honorowym ambasadorem.

W Valkenburgu rozmawiał: Artur Filipiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL