Reklama

Reklama

Giro d'Italia. Tom Dumoulin: Nie mam już szans

Jeden z faworytów kolarskiego Giro d'Italia Holender Tom Dumoulin ustrzegł się groźnej kontuzji w kraksie, do której doszło niespełna sześć przed metą czwartego etapu, ale - jak sam przyznał - stracił już szanse na zwycięstwo w wyścigu.

- Oczywiście nie mam szans w klasyfikacji generalnej. Nie stwierdzono żadnych złamań, co jest dobrą wiadomością, ale moje kolano jest bardzo spuchnięte - powiedział po badaniach lekarskich.

Reklama

- Na ostatnich kilometrach nie byłem w stanie rozwinąć prędkości i nie wiem jak będzie na jutrzejszym etapie - dodał triumfator Giro 2017 i drugi zawodnik ubiegłorocznej edycji.

We wtorek Holender dojechał do mety w miejscowości Frascati ponad cztery minuty po liderze wyścigu Primożu Rogliczu. 16 sekund do Słoweńca stracili jego najgroźniejsi rywale: Brytyjczyk Simon Yates, Włoch Vincenzo Nibali i Kolumbijczyk Miguel Angel Lopez, a także Rafał Majka, który zachował szóstą lokatę.

Większą stratę - 42 sekundy - zanotował Hiszpan Mikel Landa, ale jego ekipa Movistar miała powody do świętowania, bo zwycięstwo etapowe odniósł drugi z jej liderów, Ekwadorczyk Richard Carapaz.

W klasyfikacji generalnej Roglicz wyprzedza o 35 sekund Yatesa, co jest największą przewagą między pierwszym a drugim zawodnikiem po czterech etapach Giro od 1995 roku. Majka traci do lidera 49 sekund.

Dowiedz się więcej na temat: Tom Dumoulin | giro d'italia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje