Reklama

Reklama

Giro d'Italia. To nie jest wyścig dla starych ludzi

Tegoroczna edycja Giro d'Italia może być dopiero czwartą od 1989 roku, w której na podium zabraknie włoskiego kolarza. "Młodsi rywale są po prostu mocniejsi" - przyznał najlepszy z gospodarzy blisko 36-letni Vincenzo Nibali, który w klasyfikacji generalnej jest siódmy.

Od 2010 roku Nibali sześciokrotnie startował w Giro i zawsze kończył wyścig na podium. Po raz ostatni wygrał w 2016, a poprzednią edycję zakończył na drugim miejscu. Teraz jednak wyjątkowo ciężko rywalizuje mu się ze znacznie młodszymi rywalami.

Reklama

"Ścigam się z chłopakami, którzy mają ode mnie o kilkanaście lat mniej. Wygląda na to, że młodsi rywale są po prostu mocniejsi" - powiedział zawodnik grupy Trek-Segafredo.

W klasyfikacji generalnej "Rekin z Mesyny" traci 3.29 do prowadzącego 22-letniego Portugalczyka Joao Almeidy (Deceuninck-Quick Step).

Przed Nibalim jest jeszcze tylko jeden kolarz mający więcej niż 30 lat. Mowa o szóstym, 31-letnim Rafale Majce (Bora-Hansgrohe). Strata Polaka do lidera wynosi 3.18.

Nibali i Majka to także jedyni w najlepszej dziesiątce zawodnicy, którzy kiedykolwiek ukończyli na podium któryś z wielkich tourów.

Dyrektorzy sportowi coraz częściej przyznają, że w kolarstwie następuje pokoleniowa zmiana. Wyjątkowo spektakularnym triumfem młodości była wygrana w Tour de France 22-letniego Słoweńca Tadeja Pogacara.

Dowiedz się więcej na temat: Giro d’Italia. | Vincenzo Nibali | kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje