Reklama

Reklama

Giro d'Italia. Paweł Poljanski: Giro to nasz najważniejszy wyścig w sezonie

W sobotę jazdą indywidualną na czas w Bolonii rozpoczyna się Giro d'Italia. Paweł Poljanski, 29-letni kolarz grupy Bora Hansgrohe jak zwykle będzie pomagać liderowi grupy. W tym roku będzie nim Rafał Majka.

Zawodnik z Wejherowa w peletonie od lat wykonuje tą samą pracę. Jeździ dla innych, jest pomocnikiem liderów. W niemieckiej Bora Hansgrohe haruje na dobre wyniki trzykrotnego mistrza świata Petera Sagana, Rafała Majki, niemieckich i austriackich kolarzy.

W tym sezonie próbował zapracować na własne nazwisko na jedynym z etapów Paryż - Nicea, ale jego ucieczka została skasowana. W czterech ciężkich wyścigach, w których wystartował - Vuelta a San Juan w Argentynie, Paryż - Nicea, Wyścig Dookoła Kraju Basków i w Tour of the Alps najlepszą pozycją w klasyfikacji generalnej było 36. miejsce w Ameryce Południowej. W zawodowej karierze nie odniósł żadnego zwycięstwa. - Znam  swoją role w peletonie - mówi Interii.

Reklama

Przed Poljanskim najważniejszy start w tym sezonie. Pojedzie jako jeden z czterech polskich kolarzy w Giro d'Italia. W Bora Hansgrohe będzie pomocnikiem Rafała Majki. Majka jest liderem zespołu, ma walczyć o czołową lokatę w tym wyścigu. Ten tour kolarz z Zegartowic bardzo lubi. W 2016 roku zajął w nim 5. miejsce, najlepsze w historii polskiego kolarstwa w Giro.

- Forma Rafała jest dobra. Pamiętam, jak przed Tour de France u Rafała było dużo stresu i presji ze strony kibiców, dziennikarzy, naszej ekipy. Ale Tour de France to najbardziej popularny wyścig na świecie. A Rafał musi mieć jak najmniej stresu. Teraz podchodzi do wszystkiego na luzie, a trenuje bardzo ostro. Mam nadzieję, że to Giro nam wyjdzie - mówi kolarz z Kaszub.

Poljanski choć nie ma spektakularnych wyników, a we wspomnianym ubiegłorocznym Tour de France był 94. i nie wygrał żadnego etapu, właśnie we Francji zasłynął jednym zdjęciem z własnym profilu społecznościowego. Fotografia pokazywała jego nogi po 16. etapach "Wielkiej Pętli" - z gęstą plątaniną żył na mięśniach i kościach. Zdjęcie zrobiło furorę w sieci, ale wywołało też szok. Oglądali je również lekarze, którzy mówili potem, że to był objaw wyczerpania i braku zdrowia.

- Zrobiłem je zaraz po etapie, kiedy było bardzo gorąco. Jedno zdjęcie, które poszło w świat. Zrobiło tyle zamieszania. U nas kolarzy takie sytuacje są normalne. Dziennie spalamy od 3 do 6 tys. kalorii. Uprawiamy wyczerpujący sport - powiedział Interii Poljanski.

Podczas Giro nie powinno być tak gorąco, ale wyścig będzie bardziej wyczerpujący niż ubiegłoroczny Tour de France. 21 etapów, najtrudniejsze w drugim i trzecim tygodniu. Nogi Poljanskiego znów będą mocno pracować.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje