Reklama

Reklama

Giro d'Italia. Nibali: "Bańka" sanitarna działa dobrze

"Bańka" sanitarna podczas Giro d'Italia działa dobrze - ocenił dwukrotny zwycięzca wyścigu, włoski kolarz Vincenzo Nibali na mecie 13. etapu w Monselice. Na początku tygodnia wykryto kilka przypadków zakażenia koronawirusem, a dwie ekipy się wycofały.

- Próbujemy robić wszystko tak jak należy. Oczywiście zawsze może zdarzyć się przypadek, który wyjdzie spod kontroli. Wystarczy popatrzeć, co dzieje się nie tylko we Włoszech, ale w całej Europie - powiedział Nibali telewizji RAI.

Reklama

Triumfator Giro d'Italia z 2013 i 2016 roku przyznał, że nie słyszał opinii szefa amerykańskiej drużyny EF Pro Cycling Jonathana Vaughtersa, który po kilku przypadkach zakażenia koronawirusem (m.in. Brytyjczyka Simona Yatesa, Holendra Stevena Kruijswijka i Australijczyka Michaela Matthewsa) sugerował skrócenie wyścigu.

- Wiemy, że decyzja w tej sprawie bardziej zależy od włoskiego rządu niż od RCS Sport (organizatora Giro - red.). Giro należy do światowego dziedzictwa i zanim się go zatrzyma, należy się zastanowić dwa razy - podkreślił Nibali, zajmujący w klasyfikacji generalnej piąte miejsce.

Tuż przed nim plasuje się inny włoski kolarz Domenico Pozzovivo, który w wywiadzie dla "La Gazzetta dello Sport" również pochwalił organizację wyścigu.

- "Bańka", w której przebywamy, jest bezpieczniejsza niż "bańka" ludzi pracujących. Podejmujemy wszelkie środki ostrożności, poddajemy się wielu testom. I w przeciwieństwie do tego, co twierdzą inni, nie widzę dużej różnicy między naszym wyścigiem a Tour de France - ocenił Pozzovivo.

Po 13 etapach niespodziewanym właścicielem różowej koszulki lidera Giro d'Italia jest Portugalczyk Joao Almeida. Rafał Majka zajmuje ósme miejsce i wciąż liczy się w walce o podium.

W sobotę odbędzie się jazda indywidualna na czas na 34-kilometrowej trasie z Conegliano do Valdobbiadene.

Dowiedz się więcej na temat: Vincenzo Nibali | giro d'italia | kolarstwo | Koronawirus w sporcie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama