Tegoroczna edycja Tour de Pologne pod kątem emocji i wydarzeń na trasie przerasta o kilka długości to, co widzieliśmy w ostatnich latach. Zarówno trzy pierwsze, sprinterskie odcinki (wygrane w komplecie przez Jonathana Milana), jak i dwa późniejsze, z finiszami na podjazdach dostarczyły solidnej dawki wrażeń. Pozostawało liczyć, że podobnie będzie też w przypadku "królewskiego" odcinka pod Tatrami.
Był on stosunkowo krótki (125 kilometrów), ale upstrzony podjazdami na całej długości. Łącznie zawodnicy mieli do pokonania ponad 2600 metrów przewyższenia i sześć premii górskich: Sierockie (II kategorii), Słodziczki (I), Pitoniówka (II) oraz trzykrotnie "Sciana Bukovina (I, ostatni raz pokonywana jako Premia Specjalna im. Joachima Halupczoka). Ostatnie pięć kilometrów trasy również prowadziło pod górę, do mety ulokowanej tradycyjnie w centrum Bukowiny Tatrzańskiej.
Koszulki lidera bronił etapowy triumfator z Karpacza, Bart Lemmen (Visma - Lease a Bike). Za jego plecami było jednak ciasno: drugi Christian Scaroni (XDS - Astana) tracił ledwie 6 sekund, a trzeci Marco Brenner (Tudor) - 15.

Akcja na wagę koszulki "górala"
Trudno było przewidzieć scenariusz tego etapu. Z jednej strony: premie górskie tuż po starcie i spora grupa zawodników z dużą stratą w "generalce" nie wykluczały skutecznej akcji licznej ucieczki, z drugiej - odcinek był na tyle krótki, by najmocniejsze ekipy bez większego trudu neutralizowały takie próby.
Pierwsze próby ataków pojawiły się tuż po starcie, ale dziewięcioosobowa ucieczka wyklarowała się dopiero po wjeździe na Słodziczki. Znaleźli się w niej: Walter Calzoni (Pinarello - Q36.5), Henri Renard-Haquin (Team DSM), Steff Cras (Soudal - Quick Step), Valentin Madouas (Groupama - FDJ), Alessandro Borgo (Bahrain Victorious), Luca Vergallito (Alpecin - Premier Tech), Mikkel Bjerg (UAE Team Emirates) oraz Magnus Sheffield i Samuel Watson (obaj Netcompany Ineos). Przewaga grasantów w żadnym momencie nie była jednak duża: na półmetku zmagań wynosiła ledwie minutę. Stosunkowo szybko zakończyła się też ich przygoda: dogonieni zostali przy drugim wjeździe na ścianę w Gliczarowie, około 60 kilometrów przed finiszem.
Z grona śmiałków z akcji zadowolony mógł być tak naprawdę tylko Calzoni. Wygranie czterech pierwszych premii górskich dnia dało mu łącznie 35 punktów w klasyfikacji i zapewniło jej wygranie, mimo, że przed etapem... nie miał na koncie ani jednego "oczka".
Zabawa zaczęła się na nowo, a animatorem został Kolumbijczyk Santiago Buitrago. Kolarz Bahrain-Victorious ruszył do ataku, a po chwili dołączył do niego Louis Barre (Visma - Lease a Bike). Udało im się zyskać okło 20 sekund przewagi nad topniejącą, główną grupą. Dojechać do nich próbowali Tobias Svarre (Uno-X) oraz Frederik Wandahl (Red Bull - BORA hansgrohe). Peleton jednak nie odpuszczał, napędzany przez XDS - Astana, ekipę pracującą na rzecz wspomnianego wcześniej Scaroniego.
Barre bohaterem dnia
Svarre i Wandahl zostali złapani, ale Buitrago i Barre opierali się skutecznie. Kiedy rozpoczynał się ostatni podjazd pod Gliczarów, 23 kilometry przed metą ich przewaga wynosiła 20 sekund. Na najbardziej stromym odcinku Buitrago nie wytrzymał, ale Barre nie spuszczał z tonu i utrzymywał zapas. Przed nim pozostawał już tylko jeden podjazd - ten na metę. Za jego plecami brakowało zdecydowania - próby pogoni były szarpane, co działało na jego korzyść. Co warte podkreślenia, w grupie faworytów wciąż był Polak, Filip Gruszczyński, jadący w barwach reprezentacji.
Rozpoczynając finałowy podjazd Barre wciąż miał 20 sekund zapasu. Brak organizacji w pogoni sprawił, że utrzymał je bez większego trudu i samotnie wpadł na metę. Dziesięć sekund później pojawiła się na niej główna grupa, którą "przyprowadził" Scaroni. Trzeci był Marco Brenner.
W klasyfikacji generalnej nowym liderem został Scaroni, który wyprzedza Barre o zaledwie trzy sekundy. Na trzecią pozycję spadł dotychczasowy lider, Bart Lemmen (5 sekund straty). Niedzielna, rozstrzygająca jazda indywidualna na czas może jednak jeszcze wiele zmienić. W Wieliczce kolarze pokonają 12,5 kilometra i nawet dziewiąty w "generalce" Matteo Sobrero (+ 0:32) może ten wyścig wygrać.
Z Bukowiny Tatrzańskiej: Tomasz Czernich














