Reklama

Reklama

Eufemiano Fuentes: Real Madryt jest mi winny pieniądze

Eufemiano Fuentes w wywiadzie dla hiszpańskiego radia powiedział, że czeka na zwrot pieniędzy, które jest mu winien klub piłkarski Real Madryt. Lekarz jest jedną z pięciu osób oskarżonych w aferze dopingowej Puerto.

Podczas styczniowego przesłuchania Fuentes, który odpowiada za dostarczanie sportowcom niedozwolonych środków i przeprowadzanie nielegalnych transfuzji krwi, podkreślił, że z jego usług korzystali - poza kolarzami - także piłkarze, lekkoatleci i bokserzy. Przewodnicząca składu sędziowskiego Julia Santamaria zdecydowała jednak, że nie musi on ujawniać nazwisk swoich klientów.

Spytany przez dziennikarza, czy dług "Królewskich" dotyczy usług medycznych, doktor zaznaczył, że nie może odpowiedzieć. Dodał też, że nie pamięta, z którego dokładnie roku jest to sprawa, ale jest ona na tyle stara, że chciałby odebrać pieniądze teraz, gdyż obawia się przedawnienia. Jego prawnik Tomas Valvidielso zapewnił, że nie ma to nic wspólnego z aferą Puerto i dotyczy 2007, 2008 lub 2009 roku.

Reklama

Rzeczniczka Realu Marta Santisteban zapowiedziała, że klub zamieści na stronie internetowej oświadczenie, jeśli uzna to za konieczne.

Drużyna z Madrytu to kolejny przedstawiciel Primera Division łączony z nielegalną działalnością Fuentesa. W lutym były prezes Realu Sociedad Inaki Badiola w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety "AS" poinformował, że w latach 2001-07 klub płacił za doping. Jako prawdopodobne źródło dostaw wskazał właśnie tego lekarza.

Afera Puerto wybuchła w maju 2006 roku, kiedy to w dwóch mieszkaniach Fuentesa w Madrycie policja zarekwirowała aparaturę do nasycania krwi tlenem, około 200 pojemników z krwią i notatki z zaszyfrowanymi nazwiskami 58 klientów. Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony 2 kwietnia. Prokurator Rosa Calero zażądała dla niego maksymalnej kary dwóch lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL