Burza po wyścigu, rywale wkroczyli do akcji. Mistrz świata oskarżony
Tadej Pogacar kilka dni temu ponownie zachwycił cały kolarski świat, wygrywając wyścig Tour de Romandie. Przedstawiciel zespołu UAE Team Emirates-XRG z triumfu nie nacieszył się długo, gdyż na krótko po zakończeniu rywalizacji w mediach pojawiły się pod jego adresem mocne oskarżenia. Zdaniem rywali Słoweniec miał dopuścić się oszustwa, w którym pomogli mu... organizatorzy zawodów.

Tadej Pogacar się nie zatrzymuje i z wyścigu na wyścig udowadnia, że nie bez powodu nazywany jest jednym z najwybitniejszych kolarzy w historii. Słoweński gwiazdor podczas Toude de Romandie znów nie miał sobie równych i podczas debiutu w szwajcarskim wyścigu sięgnął po zwycięstwo. Triumf ten przypieczętował wygraną na ostatnim etapie, podczas którego miał po pokonania 178,2 km z Lucens do Leysin. W klasyfikacji generalnej Pogacar miał aż 42 s przewagi nad drugim Florianem Lipowitzem, na najniższym stopniu podium stanął natomiast Lenny Martinez.
W Tour de Romandie udział wzięło także dwóch reprezentantów Polski - Filip Maciejuk zajął 76. miejsce, a Kamil Gradek uplasował się ostatecznie na 83. pozycji. Obaj panowie do lidera stracili ponad godzinę.
Tadej Pogacar oskarżony o oszustwo. Rywale grzmią
Po wyścigu o dwukrotnym mistrzu świata znów zrobiło się głośno. Wszystko przez poważne oskarżenia ze strony rywali, które pojawiły się na krótko po zakończeniu zmagań w Szwajcarii. Jak donosi niemiecki "BILD", Louis Vervaeke oraz Valentin Paret-Peintre z zespołu Soudal Quick-Step twierdzą, że Tadej Pogacar nie sięgnąłby po triumf, gdyby nie... pomoc ze strony organizatorów.
Panowie w rozmowach z mediami zasugerowali, że Pogacarowi na trasie podczas ostatniego etapu pomogły motocykle telewizyjne jadące tuż przed kolarzem. Te miały stworzyć cień aerodynamiczny, z którego skorzystał Słoweniec. "Straciliśmy 50 s na odcinku pięciu kilometrów. To zawsze ta sama historia - gdy tylko zaczyna się transmisja telewizyjna, pojawiają się motocykle. Moim zdaniem czasami zmienia to przebieg wyścigu, szczególnie przy jeździe pod wiatr" - żalił się Vervaeke (cytat za portalem "BILD").
W mocnych słowach na ten temat wypowiedział się również szef zespołu Bahrain Victorious, Roman Kreuziger. "Przeprowadzamy testy antydopingowe, żeby wykrywać oszustów. Jednak wykorzystywanie motocykli na swoją korzyść to także forma oszustwa" - stwierdził.











