Reklama

Reklama

Afera Armstronga - konsekwencje nie tylko sportowe

Publikacja raportu Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA) oskarżającego Lance'a Armstronga o udział w zorganizowanym procederze dopingowym może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje nie tylko sportowe, lecz również prawne i finansowe.

Siedmiokrotny zwycięzca Tour de France to nie tylko jeden z najbardziej popularnych, ale także najlepiej zarabiających sportowców amerykańskich. To również osoba publiczna, założyciel fundacji finansującej badania nad chorobami nowotworowymi, bliski znajomy byłego prezydenta USA Georga W. Busha, przez pewien czas partner życiowy znanej piosenkarki Sheryl Crow, która zresztą, podobnie jak Armstrong, chorowała na raka.

W końcu sierpnia USADA, po wieloletnim dochodzeniu, dożywotnio zdyskwalifikowała Armstronga i anulowała jego wyniki sportowe od 1998 roku, w tym siedem zwycięstw w Tour de France, w latach 1999 - 2005. Decyzja amerykańskiej agencji dotyczy terytorium USA, sankcje muszą być zatwierdzone przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI), a gdyby ta miała inne zdanie, sprawę rozstrzygnie Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu. Liczący tysiąc stron dokument trafił już do UCI, która poinformowała, że rozpatrzy sprawę "najszybciej jak to możliwe", najpóźniej w czasie 21 dni.

Reklama

Decyzja USADA, którą najprawdopodobniej zaakceptuje UCI, rodzi również poważne konsekwencje dla samego Tour de France. Problem w tym, że odebranie zwycięstw Armstrongowi skutkuje przyznaniem pierwsze miejsca między innymi ... oskarżonym o stosowanie dopingu Niemcowi Janowi Ullrichowi i Włochowi Ivanowi Basso. W wyścigu z 2005 roku aż siedmiu czołowych kolarzy końcowej klasyfikacji zamieszanych było w afery dopingowe i na dobrą sprawę dopiero ósmy zawodnik - Australijczyk Cadal Evans jest poza podejrzeniami. Francuska Federacja Kolarska rozważa nawet w tej sytuacji "salomonowe" rozwiązanie - pozostawić siedem kolejnych wyścigów bez zwycięzcy.

Sprawą dopingu amerykańskich kolarzy, w tym Armstronga, przez dwa lata zajmowały się amerykańskie służby specjalne, ale w lutym 2012 roku śledztwo zostało zamknięte. Dochodzenie prowadził agent federalny Jeff Novitzky, ten sam, który badał sprawę słynnego laboratorium Balco z okolic San Francisco, będącego w centrum afery dopingowej z przełomu wieków. Opublikowanie raportu USADA, zawierającego dowody winy Armstronga i zeznania innych kolarzy, przyznających się do dopingu, spowodować może wznowienie śledztwa przez FBI. A to grozi bardzo poważnymi konsekwencjami - jeśli wymiar sprawiedliwości udowodni winę Armstronga, który podczas zeznań pod przysięgą oświadczył przed trybunałem federalnym, że nigdy nie stosował dopingu, kolarzowi grozi kara za składanie fałszywych zeznań. Jej wymiar jest dotkliwy - do 30 lat więzienia i 1,5 miliona dolarów grzywny.

Dotkliwe mogą być także finansowe konsekwencje dyskwalifikacji siedmiokrotnego triumfatora Wielkiej Pętli. Decyzje jeszcze nie zapadły, ale Francuska Federacja Kolarska zapowiedziała już w końcu sierpnia, że będzie domagać się zwrotu nagród wypłaconych Armstrongowi podczas Tour de France i innych imprez w tym kraju, których łączna suma wynosi 2,95 miliona euro. O zwrot jeszcze wyższej sumy - 7,5 miliona dolarów - występować będzie zapewne amerykańska firma SCA Promotion, w której Armstrong "obstawiał" swoje zwycięstwa w Tour de France.

Po pierwszych doniesieniach o ewentualnym dopingu Amerykanina SCA zawiesiło wypłatę wygranego zakładu. Armstrong wystąpił jednak do sądu, który po długotrwałym procesie uznał w 2006 roku jego argumenty i w efekcie kolarzowi wypłacono łącznie 7,5 miliona dolarów. Zarządzający SCA Promotion Bob Hamman oświadczył, że jeśli oskarżenia potwierdzone zostaną na drodze sądowej, podejmie starania o odzyskanie tej kwoty.

Sam kolarz już w końcu sierpnia oświadczył, że nie będzie dalej walczył z USADA i zamierza skoncentrować się na pracy dla fundacji Livestrong. Na potrzeby walki z rakiem i badania nad chorobami nowotworowymi założona przez niego organizacja zgromadziła ponad 500 milionów dolarów.

Ofiarodawców nadal nie brakuje, ale nagromadzenie niekorzystnych dla jej patrona wydarzeń może przecież spowodować odwrócenie tendencji. Co prawda wielu sponsorów Armstronga i jego fundacji, jak firma Nike, browar Anhauser-Busch czy producent przeciwsłonecznych okularów Oakley, pomimo oskarżeń USADA, deklarują nadal swe poparcie dla upadającego herosa, ale jak długo potrwa ich zaangażowanie - pokaże czas.

Dowiedz się więcej na temat: lance armstrong | tour de france

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje