Wisła Płock - Jagiellonia 1-2 w 15. kolejce Ekstraklasy

Wisła Płock przegrała 1-2 z Jagiellonią Białystok w 15. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy, pomimo że do przerwy to "Nafciarze" prowadzili 1-0. Zwycięstwo pozwoliło "Jadze" zrównać się punktami z liderem z Zabrza, choć ma rozegrany mecz więcej.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Obie drużyny przystępowały do tego spotkania osłabione brakiem zawodników pauzujących za kartki. W "Jadze" zabrakło Gutiego, zaś Wisła musiała sobie radzić bez Damiana Szymańskiego, byłego zawodnika Jagiellonii. W drużynie przyjezdnych zagrał za to były "Nafciarz" Piotr Wlazło.

Mecz źle rozpoczął się dla Damiana Byrtka, który już po dziesięciu minutach musiał zostać zmieniony przez Bartłomieja Sielewskiego. Obrońca gospodarzy urazu nabawił się chcąc naprawić błąd Giorgi Merebaszwiliego, który stracił piłkę na własnej połowie.

Znacznie lepiej spotkanie to wspominać będzie drugi ze stoperów Wisły - Igor Łasicki. W 14. minucie wypożyczony z SSC Napoli obrońca zdobył swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bardzo mocnym strzałem głową pokonał Mariana Kelemena.

Jagiellonia odpowiedzieć mogła po upływie kolejnego kwadransa, gdy z bliskiej odległości uderzał Taras Romanczuk, lecz jego uderzenie zdołał wybronić Seweryn Kiełpin. Do bramkarza "Nafciarzy" uśmiechnęło się szczęście także po uderzeniu Arvydasa Novikovasa, gdy odbita przez niego piłka o centymetry minęła słupek bramki.

Płocczanie nie pozostawali dłużni i jeszcze przed przerwą dwukrotnie mogli podwyższyć prowadzenie. Najpierw dobre podanie w pole karne dostał Nico Varela, lecz fatalnie skiksował. W doliczonym czasie gry szczęścia próbował zaś Arkadiusz Reca, lecz jego techniczne uderzenie sprzed pola karnego o centymetry minęło słupek bramki.

Goście wyrównali siedem minut po przerwie. Powołany do kadry przez Adama Nawałkę Przemysław Frankowski w dobrym stylu minął Cezarego Stefańczyka, a ten ratował się faulem. Z rzutu wolnego uderzał Wlazło, a jego strzał ręką zablokował Jose Kante. Rzut karny na bramkę zamienił Novikovas.

Do ogromnej kontrowersji doszło w 68. minucie, gdy w polu karnym Jagiellonii upadł Jose Kante. Sędzia Mariusz Złotek podyktował rzut karny, a piłkarze gości rzucili się ku niemu z pretensjami. Arbiter długo ich ignorował, a Varela już przygotował sobie piłkę na jedenastym metrze, lecz ostatecznie po konsultacji sędzia zmienił pierwotną decyzję. Słusznie, gdyż Kelemen nawet nie dotknął napastnika "Nafciarzy", co wyraźnie pokazały powtórki.

Płocczanie jeszcze nie ochłonęli po tym, jak odebrano im karnego, a już przegrywali. Tym razem po ładnej akcji Fiodor Czernych zagrał w pole karne, gdzie Romanczuk spokojnie przyjął sobie piłkę i płaskim strzałem nie dał szans Kiełpinowi.

Wiślacy ucieszyli się za to w 80. minucie, lecz przedwcześnie. Piłkę do siatki skierował bowiem Mateusz Piątkowski, ale w momencie podania był na spalonym, co wychwycił arbiter.

Zwycięstwo "Jagi" spowodowało, że zrównała się ona punktami z liderującym Górnikiem Zabrze, lecz ma rozegrany mecz więcej. Z kolei Wisła notuje drugą porażkę z rzędu.

Wojciech Górski

Po meczu powiedzieli:

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok): "Przede wszystkim niezmiernie cieszę się ze zwycięstwa, które przyszło bardzo ciężko. Pierwsza połowa, nie ma co owijać w bawełnę, nie była dobra w naszym wykonaniu, było mnóstwo strat. Do 30. minuty nie wyglądało to zbyt dobrze. W końcówce było trochę lepiej, zaczęliśmy stwarzać sytuacje. Przerwa była dobrym momentem, żeby zareagować. Trochę mocniej porozmawialiśmy, bo zdecydowanie lepiej powinno to wyglądać niż w pierwszej połowie. Jeśli chodzi o płynność w grze, to w drugiej połowie wyglądało to dużo lepiej, z drugiej strony Wisła postawiła trudne warunki. Cieszy, że drużyna potrafiła się postawić i pokazać co potrafi, nie brakowało determinacji. Cieszę się, że w końcu po przerwie na kadrę wygrywamy, to jest trzecia przerwa, wcześniej były porażka i remis, a teraz w końcu zwycięstwo. Cieszą trzy punkty, bo tabela jest niesamowicie płaska".

Jerzy Brzęczek (trener Wisły Płock): "Na pewno z naszego punktu widzenia żałujemy przegranego spotkania, bo patrząc na całość, zasłużyliśmy przynajmniej na punkt. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze pod każdym kątem, byliśmy zdyscyplinowani, realizowaliśmy założenia taktyczne. W drugiej na początku popełniliśmy jeden błąd. Rzut karny, trudno oceniać tę sytuację. Zamieszanie związane z niepodyktowanym dla nas karnym źle na nas wpłynęło, bo decyzja została odwołana. Może zabrakło szczęścia w końcowych momentach, bo mogliśmy strzelić gola na remis. Dziękuję chłopakom za zaangażowanie i grę, a Jagiellonii gratuluję trzech punktów. Zagraliśmy dobre spotkanie. Szkoda, że nie zostaliśmy za to nagrodzeni".

Wisła Płock - Jagiellonia Białystok 1-2 (1-0)

Bramki: 1-0 Łasicki (14.), 1-1 Novikovas (52. - z rzutu karnego), 1-2 Romanczuk (74.)

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 4 111

Żółta kartka - Wisła Płock: Konrad Michalak, Cezary Stefańczyk, Jose Kante. Jagiellonia Białystok: Łukasz Burliga, Piotr Wlazło.

Wisła Płock: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Damian Byrtek (10. Bartłomiej Sielewski), Igor Łasicki, Arkadiusz Reca - Konrad Michalak (74. Semir Stilic), Damian Rasak (77. Mateusz Piątkowski), Dominik Furman, Giorgi Merebaszwili, Nico Varela - Jose Kante.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Nemanja Mitrovic, Taras Romanczuk, Łukasz Burliga, Arvydas Novikovas (69. Łukasz Sekulski) - Fedor Cernych, Sitya Guilherme, Ivan Runje, Przemysław Frankowski (78. Rafał Grzyb), Piotr Wlazło - Karol Świderski (73. Cillian Sheridan).

Wyniki, terminarz, tabela i strzelcy Ekstraklasy

Ranking Ekstraklasy - zobacz!

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Płock | Jagiellonia Białystok | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje