Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Marcin Kaczmarek: Jesteśmy w bardzo trudnym momencie

Piłkarze Wisły Płock przegrali cztery kolejne mecze ligowe. - Jesteśmy w bardzo trudnym momencie, za nami spadek z 5. na 12 miejsce, a przed nami piątkowe spotkanie z Arką, a potem pojedynki z Lechią, Legią i Jagiellonią - powiedział trener zespołu Marcin Kaczmarek.

W piątek, przed własną publicznością, Wisła będzie podejmować Arkę Gdynia, drugiego beniaminka tych rozgrywek. W poprzednim sezonie, w 1. lidze, obydwa spotkania wygrali rywale, pokonując nafciarzy 2-0 w Płocku i 4-2 w rewanżowym pojedynku w Gdyni.

Zespół Wisły po dziewiątej kolejce rozgrywek Ekstraklasy zajmował piąte miejsce w tabeli, a kibice w Płocku wierzyli, że Kaczmarek jest cudotwórcą i zbudował zespół, który przez cały sezon będzie walczył o miejsce w górnej części tabeli. W 10. kolejce drużyna zremisowała z Termaliką Bruk Bet w Niecieczy, co było bardzo dobrym wynikiem, ale potem przyszły cztery porażki z rzędu, u siebie z Wisłą Kraków 2-3, z Cracovią 0-1, z Górnikiem Łęczna 1-2 i z Lechem w Poznaniu 0-2, po których Wisła spadła na 12. miejsce w tabeli.

Reklama

- Na pewno z każdą z czwórki drużyn, z którymi przegraliśmy, no może poza Lechem, mogliśmy i powinniśmy zapunktować. Tak wyglądało z przebiegu gry, zawiodła przede wszystkim skuteczność. Więcej argumentów w meczu z Lechem było po stronie gospodarzy, ale to nie dziwi, bo Lech gra o mistrzostwo Polski i niemal pod każdym względem, a na pewno doświadczenia w Ekstraklasie, przewyższa Wisłę - powiedział szkoleniowiec.

Jego zdaniem, płocka drużyna za często "płaci frycowe".

- Najbardziej bolą porażki z Koroną i Górnikiem, obie w Płocku. W takich meczach powinniśmy szukać punktów, bo to rywale, którzy podobnie jak my będą walczyć o utrzymanie. Zresztą ja cały czas powtarzam, że naszym celem podstawowym jest utrzymanie i nadal jest to możliwe. Zupełnie niepotrzebnie został napompowany balon oczekiwań - dodał.

Kaczmarek podkreślił, że w Płocku pracuje 4,5 roku, a to jest ewenement w piłce nożnej. "Nie muszę niczego udowadniać, zapracowałem sobie na opinię. Znam realia, wiem na co stać tę drużynę. Owszem, w ekipie mamy nazwiska doświadczonych zawodników, ale teraz mało kto pamięta, na jakim etapie przygotowań i swojej kariery przychodzili do Płocka".

Zespół zdobył w tej rundzie 15 pkt., wygrał między innymi z Lechią, Jagiellonią, Zagłębiem. Tylko raz, w ostatnim meczu z Lechem, przegrał różnicą dwóch goli, wcześniej mecze kończyły się najwyżej jedną bramką różnicy.

- Wszystko co wygraliśmy, zwłaszcza z zespołami walczącymi o tytuł mistrza Polski, jest na plus, to cieszy, że pokonaliśmy ekipy znacznie wyżej od nas notowane. Teraz jest przed nami piekielnie trudny etap rozgrywek, bardzo istotny z psychologicznego punktu widzenia. Dlatego ważne jest, by jak najszybciej zdobyć punkty na przełamanie. Taka szansa będzie w piątek, gdzie atutem jest własne boisko i publiczność, a rywal, czyli Arka, też beniaminek, jeden z tych zespołów, z którym toczyć się będzie bezpośrednia walka o utrzymanie. Musimy się do tego pojedynku przygotować solidnie, zresztą tak samo jak do wszystkich poprzednich - zapowiedział Kaczmarek.

Trener zastanawia się, jak zdołają przygotować się do meczu piłkarze, czy po serii porażek uda im się wyjść na murawę z podniesionymi głowami, z wiarą w zwycięstwo.

- W czterech kolejno przegranych meczach zawiodła skuteczność, na jakość gry nie możemy narzekać. Musimy na tyle oczyścić głowy, by pokazać, że umiemy się podnieść w trudnej sytuacji i zagrać na maksimum swoich możliwości - zaznaczył.

Wynik piątkowego meczu z Arką może mieć wpływ na skład sztabu szkoleniowego. Już przed przegranym meczem z Górnikiem Łęczna głośno mówiło się o możliwym następcy Kaczmarka. Mimo porażki zmiany nie było, nie było też żadnych rozmów dotyczących ewentualnego przedłużenia kontraktu, który obowiązuje obie strony do końca sezonu.

- Konkretnej rozmowy, czy nawet uspokojenia sytuacji nie było, żadna propozycja, by zasiąść do stołu nie padła. Ale nie jest to teraz najważniejsze, najważniejsze jest, by zapunktować w meczu z Arką, bo w następnych kolejkach czekają nas o wiele trudniejsze pojedynki. Jeszcze w listopadzie jedziemy do Gdańska do Lechii, z którą wygraliśmy w Płocku, do Warszawy na Legię i na koniec do Białegostoku. Bardzo trudno będzie szukać w tych meczach punktów, ale to nie znaczy, że nie będziemy walczyć. Gra toczy się o najwyższą stawkę, spadliśmy do dolnej części tabeli i to trudno zaakceptować, ale do końca sezonu jest jeszcze daleko - dodał trener.

Mecz Wisły z Arką Gdynia rozpocznie się w piątek o godz. 18.00.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Płock | Marcin Kaczmarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje