Reklama

Reklama

Wydarli Wiśle zwycięstwo

Piłkarze Wisły Kraków przegrali z Beitarem Jerozolima 1:2 w pierwszym meczu 2. rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Rewanż zostanie rozegrany 6 sierpnia.

Piłkarze Wisły Kraków przegrali z Beitarem Jerozolima 1:2 w pierwszym meczu 2. rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Rewanż zostanie rozegrany 6 sierpnia.

Po raz pierwszy w historii Wisła Kraków przegrała mecz na tak wczesnym etapie eliminacji do Ligi Mistrzów. "Biała Gwiazda" musiała kończyć spotkanie w osłabieniu, gdyż dwie żółte kartki zarobił Marek Zieńczuk. Bramki straciła jednak dużo wcześniej. Drugą w momencie, gdy ten mecz mogła i powinna rozstrzygnąć na swoją korzyść.

Początek meczu nie był jednak na pewno wyjęty ze scenariusza trenera Macieja Skorży. Już w 4. min zrobiło się gorąco pod bramką Wisły. Po solowej akcji zza pola karnego uderzył Dario Fernandez - Mariusz Pawełek odbił piłkę przed siebie, ale dobijający Toto Tamuz był na spalonym.

Reklama

Dziesięć minut później zagrozili nasi: z rzutu rożnego podał Tomasz Jirsak, a po strzale głową Arkadiusza Głowackiego piłka skozłowała, co jeszcze bardziej utrudniło zadanie bramkarzowi. Kale był jednak na posterunku.

W 20. min "Biała Gwiazda" miałaby idealną okazję po kontrze, ale Jirsak zamiast "skleić" piłkę i uderzyć z 16 m, zgrywał do wbiegającego z prawej Rafała Boguskiego, a ten nie trafił w krótki róg.

W 28. min po zagraniu Marka Zieńczuka do Pawła Brożka wydawało się, że piłka padnie łupem Beitaru, lecz Ben-Yosef zderzył się z bramkarzem. Wykorzystał to natychmiast "Brozio", który głową przelobował Kale. Sytuację próbował jeszcze ratować stoper Beitaru Benado, lecz wybił futbolówkę już zza linii bramkowej, co dobrze wychwycił sędzia Paolo Tagliavento.

Ten cios wyraźnie zamroczył mistrzów Izraela. Krakowianie próbowali zadać drugi - po błyskotliwym wypadzie Piotra Brożka, który rozegrał "klepę" z bratem Pawłem i na pełnej szybkości uderzył z 16 m. Szkoda tylko, że niecelnie. Ta sytuacja rozochociła kibiców Wisły, którzy głośno domagali się: "Jeszcze jeden!".

Mistrzowie Polski zagapili się raz i po stracie w środku pola pozwolili rywalom na kontrę. Beitar wykończył ją nawet strzałem do siatki, gola jednak być nie mogło, bo Sebastian Abreu był na spalonm, co zauważył sędzia liniowy.

Izraelczycy mogli zdobyć gola "do szatni". Z rzutu wolnego uderzył Aviram Baruchyan, Pawełek znowu "wypluł" piłkę przed siebie. Na całe szczęście dla wiślaków Yoav Ziv machnął się...

Początek drugiej odsłony, podobnie jak pierwszej, należał do Beitaru. Gospodarze przedarli się środkiem i z 18 m próbował pokonać Pawełka Abreu, lecz zabrakło mu precyzji. Urugwajczyk zapewnił wzrost adrenaliny golkiperowi Wisły także w 59. min, gdy po rzucie rożnym najwyżej wyskoczył na szóstym metrze i główkował. Pawełek był jednak czujny.

Ważne rzeczy działy się minutę później. Najpierw po kontrze Pawła Brożka w pole karne rywala wpadł Radosław Sobolewski i zamiast strzelać padł, jakby został ścięty z nóg (faulu nie było). I tak zamiast 0:2 za moment mieliśmy 1:1, bo Aviram Baruchyan zza pola karnego płaskim strzałem przymierzył skutecznie w krótki róg.

Dopiero po stracie gola Wisła ruszyła z agresją wściekłego byka. I szybko stworzyła okazje. Marnowali je Rafał Boguski (zamiast strzelać podawał do stojącego przed pustą bramką "Brozia", ale podanie przecięli obrońcy), Sobolewski (z 16 m równie mocno, co niecelnie) i "Zieniu" (w 70. min po rzucie rożnym główkował za wysoko, a w 74. oddał instynktowny, lecz niecelny strzał po zagraniu Jirsaka).

Wisła atakowała, a gola strzelił Beitar. W 79. min piękną akcję środkiem przeprowadził nominalny prawoskrzydłowy Baruchyan. Rozegrał piłkę na jeden kontakt z Abreu, wbiegł w "szesnastkę" i technicznym strzałem w lewy róg nie dał szans Pawełkowi. Beitar prowadził, choć w tym okresie grał tak, jakby brakowało mu pary w płucach.

"Żegnaj Ligo Mistrzów" mógł wiślakom powiedzieć chwilę później Cristiano Alvarez, ale zarówno jego strzał, jak i dobitkę obronił Pawełek. Ta sytuacja, zamiast obudzić Wisłę, dodała skrzydeł Beitarowi. W 88. min, niczym źrebak przed polem karnym Polaków hasał Michael Zandberg.

Po wypadzie Tomasza Dawidowskiego wyrównać powinien Andrzej Niedzielan, ale w 90. min przegrał pojedynek z Kale. Gorąco było też po strzale Cantoro, który z trudem obronił Chorwat.

Krakowianie będą musieli się napocić w rewanżu, jeśli nie chcą się pożegnać nie tylko z Champions League, ale w ogóle z pucharami.

Michał Białoński, Jerozolima

Beitar Jerozolima - Wisła Kraków 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Paweł Brożek (28.), 1:1 Baruchyan (60.), 2:1 Baruchyan (79.).

Beitar: Kale - Alvarez, Ben-Yosef, Benado, Ziv - Baruchyan, Boateng, Fernandez, Tal (46. Zandberg) - Tamuz (58. Itzhaki), Abreu.

Wisła: Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Cleber, Piotr Brożek - Boguski (80. Dawidowski), Cantoro, Sobolewski, Jirsak (75. Łobodziński), Zieńczuk - Paweł Brożek (84. Niedzielan).

Sędziował: Paolo Tagliavento z Włoch. Żółte kartki: Cristian Alvarez oraz Marcin Baszczyński, Marek Zieńczuk. Czerwona kartka: Marek Zieńczuk (88. - druga żółta).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL