Wisła szykuje się do okienka transferowego

Odejście obrońcy Gordana Bunozy i skrzydłowego Patryka Małeckiego, przyjście co najmniej dwóch pomocników i napastnika - do takich zmian kadrowych powinno dojść najbliższej zimy przy Reymonta. - Mamy świetnego zawodnika za milion euro, takiego na Ligę Mistrzów. Ale żeby go sprowadzić, trzeba by zastawić z pół Krakowa - powiedział nam trener wiślaków Franciszek Smuda.

Po objęciu zespołu przez Franciszka Smudę Gordan Bunoza stał się  jednym z najlepszych lewych obrońców  w Ekstraklasie. Nic dziwnego, że zwrócił na siebie uwagę zagranicznych menedżerów. Bunoza jest silny, szybki, rosły i ma inklinacje ofensywne, co we współczesnym futbolu ma spore znaczenie.

Reklama

Bośniak ma już kilka ofert od klubów z zagranicznych. Wisła nie zamierza go zatrzymywać tym bardziej, że styczeń będzie ostatnim momentem na zainkasowanie za Gordana jakichkolwiek pieniędzy. W czerwcu przyszłego roku Bunozie wygasa kontrakt.

Trener Smuda zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: - Ewentualne odejście Bunozy spowoduje, że zwolnią nam się pieniądze na kontrakty dla kilku graczy.

Kadra Wisły wymaga nie tylko wzmocnienia jakościowego, ale także ilościowego.

Do zmiany barw klubowych szykuje się także Patryk Małecki, który jesienią był tylko rezerwowym. "Mały" chce się przenieść za granicę.

Skauci "Białej Gwiazdy" wyselekcjonowali już kilku piłkarzy. Najbliżej zatrudnienia jest młody Chorwat Danijel Klarić, który przechodzi badania medyczne w Krakowie. - To ciekawy piłkarz, który potrafi strzelić bramkę i przeprowadzić rajd. Jest wszechstronny - wychwala Franciszek Smuda.

Franz zamierza też wzmocnić drugą linię. Dlatego zamierza ściągnąć Argentyńczyka Diega Ariela Manicero, który występuje w lidze peruwiańskiej, w klubie Leon de Huanuco. Sęk w tym, że na poważniejsze wydatki Wisły na razie nie stać.

- Mamy jednego świetnego piłkarza, takiego na Ligę Mistrzów, ale kosztuje milion euro. Żeby go sprowadzić, trzeba by zastawić z pół Krakowa - żartuje Smuda.

W dobie zaciskania pasa Wisłę stać jedynie na wydatki rzędu 100-200 tys. euro, a sprowadzanie zawodników za takie kwoty to randka w ciemno. Zresztą wydanie miliona euro niewiele gwarantuje. Czy Legię zbawił Ivica Vrdoljak, za którego warszawianie zapłacili właśnie tyle?

Wisła testuje także 22-letniego Nigeryjczyka Petera Suswama, który występował w Vitorii Setubal. W piątek Smudę czeka spotkanie z właścicielem klubu Bogusławem Cupiałem. Na nim zostaną omówione szczegółowo plany transferowe.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje