Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

​Wisła przygotowuje się do okna transferowego. Uda się kogoś sprzedać?

- Jesteśmy otwarci. Jeśli przyjdzie dobra oferta dla naszego zawodnika, to siadamy do stołu i rozmawiamy – podkreśla Dawid Błaszczykowski, prezes Wisły Kraków. Krakowianie podkreślają, że planowane są także transfery do klubu. - Dążymy do tego, by zbudować taką kadrę, w której będziemy dokonywali tylko kosmetycznych zmian – dodaje dyrektor sportowy Tomasz Pasieczny.

Wisła już latem była aktywna na rynku transferowym, choć pojawiły się zarzuty, że krakowianie zbyt chętnie spoglądali na zagranicznych zawodników.

- To nieuzasadniona teza i niech przemówią liczby. W lecie na jedenaście transferów, sześć to byli Polacy - wylicza Tomasz Pasieczny, dyrektor sportowy Wisły.

Prezes Dawid Błaszczykowski: - Oczywiście, że marzy mi sią w Wiśle taka sytuacja jak za prezesa Cupiała, że w klubie był ośmiu reprezentantów Polski. Chcemy sprowadzić jak najlepszych zawodników i świetnie, gdyby to byli Polacy. Musimy jednak patrzeć na nasze możliwości. A na razie, niestety, obracamy się w przedziale zawodników, którym kończą się kontrakty - podkreśla Dawid Błaszczykowski, prezes Wisły Kraków.

Reklama

Wisła Kraków. Pasieczny: Słowacy i Czesi tańsi nawet o 40 proc.

Latem krakowianie z zagranicznych zawodników pozyskali Jana Klimenta, Michala Skvarkę, Aschrafa El Mahdiouiego, Mateja Hanouszka i Dor Hugiego.

- Między Polakami a Słowakami czy Czechami na zbliżonym poziomie sportowym są duże różnice w zarobkach. Nie chcę rzucać procentami, ale ci zagraniczni gracze są "tańsi" o ok. 20, a czasem nawet 40 procent - podkreśla Pasieczny i dodaje:

- Staramy się łączyć zimowe i letnie okno transferowe. Wiemy mniej więcej kogo potrzebujemy. Mamy pewien plan, ale nie będziemy ukrywali, że jego część jest zależna od tego, czy ktoś od nas odejdzie. A jak ktoś odejdzie, to ktoś w jego miejsce przyjdzie. Nie chcemy uzupełniać składu, ale go wzmocnić.

Wisła Kraków. Forbes i Yeboah na sprzedaż


Latem z Wisły odszedł bramkarz Mateusz Lis, choć przy Reymonta żegnano się również z Felicio Brown Forbesem. Wisła i Kostarykanin byli już dogadani z klubem z Chin, ale w ostatniej chwili sprawa skomplikowała się z powodów wizowych i ostatecznie Forbes został w Krakowie.

W klubie nie wykluczają jednak, że temat sprzedaży Kostarykanina może powrócić w zimie, choć na razie najbardziej kuszącym kąskiem w Wiśle wydaje się Yaw Yeboah.

- Jesteśmy otwarci na wszelkie opcje, bo jak przyjdzie dobra oferta dla naszego zawodnika, to siadamy do stołu i rozmawiamy. Z kolei my musimy płacić rozsądnie, w granicach Ekstraklasy - zaznacza prezes Błaszczykowski, ale dodaje, że takie działanie nie wyklucza wartościowych transferów.

- W taki sposób udało się nam pozyskać dwóch napastników, których wiele polskich klubów nam zazdrości. Żałują np., że nie  byli w stanie ściągnąć Forbesa - uważa Błaszczykowski.

Dyrektor Pasieczny: - Zdajemy sobie sprawę, gdzie kontekście sportowym i finansowym znajduje się Wisła, nawet w porównaniu do innych klubów Ekstraklasy. Nie jesteśmy na samej górze, do niektórych klubów jeszcze wiele nam brakuje. Dążymy jednak do tego, by zbudować taką kadrę, w której będziemy dokonywali tylko kosmetycznych zmian.

Piotr Jawor


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje