Reklama

Reklama

Wisła - Podbeskidzie. Awantura w przerwie meczu

- Co się stało w tunelu, w przerwie meczu? Jeden z zawodników Wisły odepchnął mnie przypadkowo, przynajmniej – tak myślę, że przypadkowo. Trzeba było rozdzielać chłopaków, skoczyli do siebie, o co poszło, to nie wnikałem – opowiadał trener Podbeskidzia Leszczek Ojrzyński o awanturze, do której doszło w przerwie meczu Wisła – Podbeskidzie.

Informacje o zadymie z udziałem piłkarzy i trenerów obu drużyn podał Canal+. Zapytaliśmy o szczegóły Ojrzyńskiego.

- W szatni zaapelowałem do moich piłkarzy o to, aby nie dali się prowokować, ani sami nie stosowali prowokacji. One nam nie były potrzebne. Powiedziałem im, że trzeba się uspokoić, bo przecież wygrywamy i trzeba zwycięstwo za wszelką cenę dowieźć do końca - opowiadał Ojrzyński. - To się udało.

- Awantury nie widziałem, bo pierwszy wszedłem do szatni - powiedział opiekun Wisły Franciszek Smuda. - Widziałem tylko, że jeszcze na boisku Miśkiewicz nie wytrzymał nerwowo i niepotrzebnie zarobił żółtą kartkę.

Reklama

Wydarzenie opisali sędziowie, sprawą zajmie się zapewne Komisja Ligi Ekstraklasy.

Michał Białoński, Kraków

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy