Reklama

Reklama

Wisła - Mariusz Stępiński: Treningi u Smudy nie są mi straszne

- Po tym, co przeżyłem w Bundeslidze nawet treningi u Franciszka Smudy nie są mi straszne – powiedział Mariusz Stępiński, który dzisiaj został zaprezentowany jako napastnik Wisły Kraków i zagra z numerem "14".

- Chcę grać dobrze i strzelać bramki, by pomóc w ten sposób drużynie. To jest mój cel i zobaczymy czy się uda - podkreśla nowy nabytek Wisły.

Stępińskiego zaprezentował w ośrodku treningowym w Myślenicach wiceprezes Tadeusz Czerwiński, który po zdymisjonowaniu Jacka Bednarza jest najważniejszą personą w zarządzie klubu.

Rok temu Mariusz Stępiński trafił tak naprawdę za darmo (za niewielki ekwiwalent za wyszkolenie) z Widzewa do FC Nuernberg.

Do Bundesligi nie przebił się, nie zagrał ani jednego meczu w pierwszym zespole. Zaliczył tylko 22 występy w Regionallidze, na czwartym poziomie rozgrywkowym. - Nie grałem w polskiej drugiej lidze, ale myślę, że Regionalliga odpowiada jej poziomowi - porównywał.

Reklama

Nie chciał deklarować otwarcie, że teraz jest lepszym piłkarzem, niż rok temu. - Rok spędzony w Norymberdze to dla mnie same plusy. Nauczyłem się języka, rozwinąłem się piłkarsko, zobaczyłem na czym polega profesjonalny trening. Ale tak naprawdę to Ekstraklasa będzie wyznacznikiem tego, czy się rozwinąłem - podkreśla Mariusz Stępiński.

- Cieszę się, że trafiłem do takiej szatni jak ta w Wiśle. Nie ma bariery językowej. Z trenerem Smudą rozmawiałem na razie krótko. Ważniejsze jest to, co będę prezentował na treningach, bo na ich podstawie będzie się decydowało, czy będę grał w meczach. Do spotkania z Bełchatowem zostały trzy treningi, mama nadzieję, że przebiję się do składu - nie kryje nowy napastnik "Białej Gwiazdy".

- W Bundeslidze treningi są bardziej intensywne od tych Polsce, a w kadrze jest olbrzymia konkurencja, a kolejna sprawa to niezwykle profesjonalne podejście zawodników do treningu - porównywał.

Rzecznik Maksymilian Michalczak ujawnił, że Wisła nie zawarła w umowie o wypożyczenie Stępińskiego klauzuli odstępnego. Będzie ona negocjowana po wygaśnięciu okresu wypożyczenia.

- Wisła była najbardziej konkretna, ona mnie chciała. Ma dużo zawodników ofensywnych, którzy potrafią dograć piłkę i dlatego tu jestem - tłumaczył.

- Po tym, co mnie tam spotkało niczego się nie boję, na pewno nie będę się bał treningów u trenera Smudy - zakończył Stępiński.

Mariusz odniósł się też do fatalnej sytuacji jego poprzedniego polskiego klubu - Widzewa.

- W Widzewie nie dzieje się najlepiej, rozmawiam o tym z kolegami. To jest problem tego klubu, musi się zmienić polityka ludzi tam rządzących, ale to nie moja sprawa - podkreśla.

Z Myślenic Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL