Reklama

Reklama

Wisła ma wielki problem. Kto go rozwiąże?

​Miesiącami nie mogą się przełamać, seryjnie marnują okazje, nie wykorzystują nawet rzutów karnych. Wisła ma problem z napastnikami, a żaden z nich nie trafił do siatki w żadnym z czterech sparingów. - Martwi mnie brak bramek - przyznaje trener Adrian Gul’a.

Jan Kliment ostatnią bramkę w lidze zdobył w połowie sierpnia, Felicio Brown Forbes - dwa tygodnie później. Obaj dołożyli jeszcze trafienia w Pucharze Polski, ale mimo to w klubie byli mocno zaniepokojeni nieskutecznością snajperów. W tej sytuacji zatrudniono Zdenka Ondraszka (ostatnią bramkę zdobył w połowie września) oraz Luisa Fernandeza (ostatni gol w marcu). Cztery sparingi okresu przygotowawczego to było jednak za mało, by któryś z nich się przełamał.

Przeciwko Tatranowi Liptowski Mikulasz (3-0) bramki zdobywali: Dor Hugi, Nikola Kuveljić i Michal Skvarka, do siatki Lodogorca Razgrad (1-1) trafił Dawid Szot, a bramkę Banikowi Ostrawa (1-3) wbił Patryk Plewka. Karabachowi Agdam gola nie strzelił już nikt, choć spotkanie trwało 135 minut (grano 3 razy po 45 minut).

Reklama

- Na pewno zabrakło wykorzystania sytuacji, które wypracowaliśmy ze stałych fragmentów gry czy z kontrataku - podkreślał po generalnym sprawdzianie z wicemistrzem Azerbejdżanu trener Adrian Gul’a.

W springach napastnicy Wisły nie dość, że byli nieskuteczni z gry, to jeszcze marnowali rzuty karne. Brown Forbes nie zdołał pokonać bramkarza Banika, a Kliment - Karabachu. W tym ostatnim meczu Czech zmarnował też dobrą okazję, za to Kostarykanin w ogóle był niewidoczny.

Wisła Kraków. Co z Ondraszkiem i Fernandezem?

Z Karabachem obaj nie grali, ponieważ dochodzą do siebie po przeziębieniu. Wcześniej Ondraszek zaliczył połowę meczu ze Słowakami i kwadrans z Bułgarami, a w tym samym spotkaniu Fernandez zagrał niespełna pół godziny i na razie na tym jego występy w Wiśle się kończą.

- Martwi mnie brak bramek - nie krył po wtorkowym meczu Gul’a. - Kliment miał okazje, ale najpierw nie zdołał pokonać bramkarza, a później zmarnował rzut karny. Widać było jednak pracę z przodu, po których przyszła też szansa Dora Hugiego czy Momo Cisse, ale takie sytuacje musimy zamykać i wykorzystywać - dodał szkoleniowiec Wisły.

W czwartek wiślacy kończą zgrupowanie w Belek i wracają do Polski. 6 lutego inaugurują rundę wiosenną spotkaniem z Rakowem w Częstochowie.

PJ

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy