Reklama

Reklama

Wisła - Legia 1-2 w 22. kolejce Ekstraklasy

Po niemal 17-letniej przerwie Legia wygrała z Wisłą w Krakowie 2-1. Przy pierwszym golu skompromitował się sędzia bramkowy, a drugiego wiślacy pechowo strzelili sobie sami. Niezależnie od tego warszawianie byli drużyną dojrzalszą i potwierdzili mistrzowskie aspiracje.

Po niemal 17-letniej przerwie Legia wygrała z Wisłą w Krakowie 2-1. Przy pierwszym golu skompromitował się sędzia bramkowy, a drugiego wiślacy pechowo strzelili sobie sami. Niezależnie od tego warszawianie byli drużyną dojrzalszą i potwierdzili mistrzowskie aspiracje.


Tu znajdziesz zapis tekstowej relacji LIVE! U nas możesz także dyskutować!

Tu znajdziesz zapis relacji LIVE dla urządzeń mobilnych!

Schodzących sędziów żegnały okrzyki: "Złodzieje!", do przepychanek doszło też między piłkarzami, po tym, jak zakotłowało się przy rzucie rożnym w polu karnym Legii. Wisła lepiej zaczęła mecz. Już w 2. min powinna prowadzić, ale Rafał Boguski w idealnej pozycji zagłówkował z bliska, posłał piłkę w kozioł, ta miała już wpaść pod poprzeczkę, jednak świetnie interweniował Duszan Kuciak. Boguski w pojedynkę mógł pokonać Legię, ale zmarnował jeszcze dwie kolejne sytuacje.

Reklama

O tym, że krakowianie mają kłopoty ze znalezieniem skutecznego napastnika wiadomo było od dawna, lecz klubowa kasa jest pusta.

Legia nie bawiła się w marnowanie sytuacji, tylko strzelała gole. Pierwszego szczęśliwie, z pomocą sędziego bramkowego. Artur Jędrzejczyk prostopadłym podaniem został wyrzucony daleko do przodu, piłkę sięgnął wyraźnie za linią końcową. Sędzia bramkowy widział to idealnie, jednak puścił grę. Jędrzejczyk wycofał do nadbiegającego Władimira Dwaliszwiliego, a ten wpakował piłkę w prawy róg.

Trzy minuty później ogromnego pecha miał Arkadiusz Głowacki. Próbował przeciąć podanie Jędrzejczyka i skierował piłkę do własnej siatki. W tej sytuacji zabrakło też refleksu Siergiejowi Pareice, gdyż mógł złapać piłkę.

Prowadząc 2-0 Legia mogła skarcić wiślaków kolejnymi golami, ale brakowało jej wykończenia. Wisła długo nie mogła dojść do siebie, a po przerwie stwarzała sytuacje dopiero w końcówce spotkania. Udało się strzelić kontaktowego gola Danielowi Sikorskiemu w 88. min. Po mocnym podaniu Emanuela Sarkiego Daniel zanurkował szczupakiem w kierunku piłki i głową skierował ją do siatki. "Biała Gwiazda" cisnęła dalej, ale na zdobycie wyrównującego gola zabrakło jej czasu, mimo że sędzia doliczył aż pięć minut (uzasadnione to było m.in. przerwą wywołaną dymem z rac, jakie odpalili fani Legii). Najlepszą okazję miał Patryk Małecki, który po akcji Sarkiego nie trafił lewą noga do odkrytego rogu bramki.

Po końcowym gwizdku doszło do przepychanki między bramkarzami - Pareiką (zapędził się pod bramkę Legii, by próbować wyrównać) a Duszanem Kuciakiem. Pareiko ruszył z impetem na Kuciaka, przed rękoczynami powstrzymywali go Michał Żewłakow i Gordan Bunoza.

"Mistrz! Mistrz! Legia! Mistrz!" - zawołało na koniec dwa tysiące kibiców z Warszawy. Ekipa Jana Urbana jest coraz bliżej koronacji.

Spotkanie godne było ligowego hitu. Wisła pozbierała się i walczyła z charakterem, w wielu momentach dorównując silniejszemu i lepiej poukładanemu rywalowi.

22. kolejka Ekstraklasy:

Wisła Kraków  - Legia Warszawa 1-2 (0-2)


Bramki: 0-1 Dwaliszwili (13. Z podania Jędrzejczyka), 0-2 Głowacki (16. samobójczy), 1-2 Sikorski (88. Głową z podania Sarkiego).

Autor: Michał Białoński

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy