Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Wisła - Lechia 3-0 w 9. kolejce Ekstraklasy

Grająca w poważnie osłabionym składzie Wisła utrzymała miano niepokonanej drużyny, zabierając ten przywilej Lechii. Wysoką formę z derbów potwierdził Michał Chrapek, dwa ładne gole zdobył Paweł Brożek i "Biała Gwiazda" pobiła grającą przez pół godziny w osłabieniu Lechię 3-0.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Paweł Brożek opuścił przygotowania do sezonu, bo nie miał klubu, ostatnie dwa i pół roku miał kompletnie nieudane, ale pod skrzydłami Franza Smudy szybko się odbudował, strzelając już pięć goli w lidze!

Wymuszone zmiany kadrowe (z powodu kartek i kontuzji wypadli Jovanić, Bunoza, Stjepanović) zburzyły harmonię gry Wisły. Na dodatek Lechia była najmądrzej ustawionym zespołem spośród wszystkich, jakie w tym sezonie gościły przy Reymonta.

Kapitan Wisły Arkadiusz Głowacki zastanawiał się po derbach z Cracovią, kto zagra na lewej obronie. Trener gospodarzy Franz Smuda postawił na Donalda Guerrera, który czasem potrafił tak spanikować, że nie będąc atakowanym podawał pod nogi rywala. W drugiej połowie dwukrotnie z takiej "asysty" nie skorzystał Piotr Grzelczak. Najpierw nie trafił na bramkę z 12 m, a za moment, po kolejnym błędzie Haitańczyka, do najwyższego wysiłku zmusił Michała Miśkiewicza uderzeniem z woleja.  

Podopieczni Michała Probierza przyczaili się na swojej połowie i gdy tylko któryś z wiślaków przekroczył linię środkową, osaczali go, próbując odebrać piłkę i natychmiast skontrować. Zdarzały się sytuacje, gdy obrońcy "Białej Gwiazdy" nie mieli do kogo podać, więc stosowali długie zagrania w kierunku Pawła Brożka, które najczęściej kończyły się stratą. "Brozio" nie miał szans w starciu z rosłymi i dobrze się ustawiającymi stoperami Sebastianem Maderą i Jarosławem Bieniukiem.

Jedyne groźne okazje krakowian, to strzał z 18 m Łukasza Burligi po kontrze Michała Chrapka (w 29. min Sebastian Małkowski obronił), a także kąśliwy strzał z rzutu wolnego Donalda Guerriera (w 34. min piłka przeszła obok słupka).

Lechia w I połowie była groźniejsza, tyle że połamała sobie strzeleckie zęby o świetnie dysponowanego Arkadiusza Głowackiego, który naprawdę jest reprezentacyjnej formie. Już w 20. min lechiści wyszli w dwóch na jednego, ale "Głowa" w ekwilibrystyczny sposób przeciął podanie do Pawła Buzały na piąty metr. W 37. min stoper Wisły zatrzymał na linii pola karnego Wiśniewskiego.

Gdy Lechia atakowała coraz częściej, "Głowa" pobudzał swoją ekipę okrzykami: "Kur...! Gramy panowie!". W pewnym stopniu skutkowało.

Największym pechowcem pierwszych 45 minut był Piotr Wiśniewski, po którego uderzeniu z 22 m piłka przeszła tuż obok słupka. Michał Miśkiewicz wyciągnął się jak długi, jednak nie sięgnąłby jej, gdyby zmierzała do siatki.

W 57. min sędzia Paweł Pskit chyba zbyt pochopnie wyrzucił z boiska skrzydłowego Lechii Przemysława Frankowskiego, który przy wślizgu drasnął podeszwą w kolano Donalda. Owszem, noga była uniesiona za wysoko, ale też nie było żadnego impetu w tym ataku, Guerrier się nawet nie przewrócił. Wydaje się, iż żółta kartka byłaby bardziej adekwatna.

Długo wiślacy bili głową w mur grającej w osłabieniu Lechii. Zbyt łatwo tracili piłkę przez nadmierny pośpiech, a gdańszczanie próbowali ukąsić po szybkich wypadach prawą flanką.

Zastanawialiśmy się, za kogo Franz Smuda pośle do boju Emmanuela Sarkiego. Wydawać się mogło, że zdejmie zmęczonego Rafała Boguskiego, a nie Patryka Małeckiego. Były selekcjoner wybrał jednak ten drugi wariant i miał nosa! "Boguś" do spółki z Pawłem Brożkiem wypracował pierwszego gola. Szarpnął lewą stroną, oddał do "Brozia", który minął dwójkę rywali, dograł do Boguskiego, który natychmiast wycofał przed bramkę do Michała Chrapka. Chrapek otrzymał piłkę jak na tacy i z łatwością kopnął do siatki z 8 metrów!

Później zadziałało prawe skrzydło "Białej Gwiazdy", gdzie po akcji z Sarkim w pole karne wpadł Łukasz Burliga, oddał do Brożka, a ten zatańczył z bramkarzem i strzałem do pustej bramki zapewnił kibicom euforię po raz drugi!

Lechia leżała na łopatkach, próbowała się podnieść, lecz grając w dziesiątkę nic nie była w stanie wskórać.Tuż przed końcem dobił ją "Brozio", po akcji Sarkiego, wpadł w pole karne i technicznie kopnął obok bramkarza.

9. kolejka T-Mobile Ekstraklasy:

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 3-0 (0-0)

Bramka: 1-0 Chraperk (69. Z podania Boguskiego), 2-0 Brożek (76. Z podania Burligi), 3-0 Brożek (90.).

Wisła: Miśkiewicz - Burliga, Głowacki, Chavez, Guerrier - Boguski, Nalepa (46. Stolarski), Chrapek, Garguła, Małecki (62. Sarki) - Brożek.

Lechia: Małkowski - Deleu, Bieniuk, Madera, Pazio -  Frankowski, Dawidowicz, Kostrzewa (62. Pietrowski), Wiśniewski (64. Oualembo), Grzelczak (77. Tuszyński) - Buzała.

Sędziował Paweł Pskit z Lublina.

Żółte kartki: Chrapek oraz Dawidowicz.

Czerwona kartka: Frankowski (57.).

Widzów: 11189.

Autor: Michał Białoński


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje