Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Wisła – Lech. Brożek chce zastąpić Carlitosa na pożegnanie z kibicami

Czy Paweł Brożek zastąpi Carlitosa w swoim ostatnim meczu w barwach Wisły na własnym stadionie? Oto jedno z podstawowych pytań przed niedzielnym spotkaniem "Białej Gwiazdy" z Lechem Poznań. Napastnik nie ukrywa, że bardzo by tego chciał. Trener Joan Carrillo już wie, czy to marzenie zostanie spełnione, ale na razie zostawia tę wiedzę dla siebie. - Nie mogę tego zapewnić – mówił na konferencji prasowej, dając do zrozumienia, że liczy się przede wszystkim dobro drużyny.

Nieoczekiwana szansa dla Brożka pojawiła się po ostatnim meczu, w środku tygodnia przeciwko Zagłębiu Lubin (3-0). Kolejną żółtą kartkę dostał w nim Carlitos, najlepszy strzelec Wisły i całej ligi, tracąc szansę na występ w kolejnym spotkaniu. Krakowianie odwołali się od tej decyzji, ale Komisja Ligi pozostała nieugięta. Z Lechem Hiszpan nie może zagrać.

Reklama

- Oczywiście, Paweł jest brany pod uwagę. Mówił mi o tym, że chce pożegnać się z kibicami, występując na boisku. Bardzo go szanuję. Jeśli wpisze się w plan na ten mecz, nie widzę przeszkód, żeby zagrał. Jednak ostateczna decyzja będzie zależała od tego, co będzie potrzebowała drużyna - powiedział Carrillo. - Dlatego nie mogę zapewnić, że Paweł wystąpi w tym spotkaniu.

W praktyce oznacza to tyle, że Brożek najprawdopodobniej nie wyjdzie w pierwszym składzie, ale jest szansa, aby pojawił się na murawie w trakcie meczu.

To byłoby piękne zwieńczenie przed własną publicznością długiej i niezwykle owocnej kariery w barwach "Białej Gwiazdy". Tym bardziej, że Paweł Brożek jest drugim najlepszym strzelcem w historii Wisły. Z 165 golami na koncie ustępuje w tej klasyfikacji jedynie innej legendzie krakowskiego klubu, Kazimierzowi Kmiecikowi.

Razem z "Broziem" będzie żegnał się jutro z kibicami Arkadiusz Głowacki, wieloletni kapitan, który rozegrał w koszulce z białą gwiazdą 461 spotkań. Najwięcej w historii. Już jednak wiadomo, że jego pożegnanie będzie na pewno inne, bo obrońca leczy jeszcze kontuzję i nie może być w składzie.

W przeciwieństwie do młodszego kolegi, którego nazywa przyjacielem ("to pewien symbol, że odchodzimy w tym samym momencie"), nie zamierza jednak kontynuować kariery. To definitywny koniec. - Chciałem grać do "pięćdziesiątki", ale wiedziałem też, że kiedyś będę musiał skończyć - mówi. Teraz chce zająć się jeszcze bardziej założoną przez siebie "Akademią Futbolu z Głową".

- Miałem szczęście, że mogłem z nimi współpracować. Życzę im wszystkiego najlepszego. To fenomenalni zawodnicy, ale również ludzie - mówi o swoich graczach trener Carrillo.

Na niedzielnym meczu z Lechem będzie bardzo uroczyście. Pożegnanie Głowackiego i Brożka przypada w 15-lecie historycznego dubletu (mistrzostwo i puchar) odniesionego w 2003 roku pod wodzą Henryka Kasperczaka oraz niezapomnianej kampanii europejskiej zakończonej dopiero przez rzymskie Lazio. Prawdopodobnie trener też pojawi się na stadionie.

Remigiusz Półtorak

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę polskiej Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Brożek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje