Reklama

Reklama

Wisła Kraków zdziesiątkowana przed meczem z Pogonią Szczecin

Bez przynajmniej sześciu ważnych piłkarzy Wisła Kraków podejmie w piątek (godz. 20.30) Pogoń Szczecin. - To jest nasz największy kłopot - stwierdził szkoleniowiec 13-krotnych mistrzów Polski Marcin Broniszewski.

- Sytuacja kadrowa nie jest zbyt dobra. Wiadomo, ile mieliśmy w ostatnim czasie urazów, wszystko tak naprawdę się skumulowało. To jest nasz największy kłopot. Na pewno nie będzie jutro z nami Sadloka, Jovicia, Brożka, Boguskiego, który jest po operacji, i Guerriera. Mączyński oraz Jankowski znajdują się w kadrze na mecz, lecz wraz z fizjoterapeutami będą pracować nad tym, aby móc zagrać - mówi na oficjalnej stronie klubu trener Broniszewski. 

Słowa uznania szkoleniowiec skierował w stronę Rafała Boguskiego: - Nigdy nie oceniam publicznie zawodników, ale Rafałowi należą się wielkie ukłony. W trudnym dla nas momencie, borykając się z urazem, biegał po boisku i robił wszystko, aby drużyna wygrała. Za to pragnę mu podziękować.

Reklama

Los nie oszczędził krakowian także podczas ostatniego starcia w Gdańsku, gdzie boisko z powodu urazu w 39. minucie opuścił Maciej Sadlok. - Dopóki nie będzie ostatecznej diagnozy dotyczącej stanu zdrowia Maćka, to nie ma co gdybać. Musimy być przygotowani na warianty. Pech nas nie omija i w zasadzie w każdym z ostatnich meczów musieliśmy dokonywać zmian przed przerwą, bo kontuzje nas gonią i wykańczają- mówił.

Istnieje spora szansa, że po nowym roku wraz z drużyną przygotował się będzie Boban Jović. - Na tę chwilę wiemy, że 11 stycznia będzie mógł z nami trenować. Pierwotnie wyglądało to na bardzo poważny uraz, ale diagnoza po zabiegu jest taka, że po rehabilitacji do nas dołączy - dodaje Broniszewski.

Sytuacja w drużynie przed piątkowym meczem jest więc dramatyczna. Szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji zaledwie ośmiu ogranych zawodników z pola, a skład uzupełni młodzież. Nie wiadomo natomiast, czy przeciwko Pogoni zagrają Mączyński i Jankowski. Może więc dojść do sytuacji, gdzie po boisku niemal połowę wyjściowej jedenastki będą stanowić juniorzy.

- Wielokrotnie mówiliśmy, że ci chłopcy posiadają umiejętności. Jeśli tak by nie było, to nie znaleźliby się w kadrze pierwszego zespołu. Brakuje im ogrania i doświadczenia na boiskach Ekstraklasy, ale dzisiejsza młodzież jest niepokorna i pełna fantazji - uśmiecha się Broniszewski.

- Widać, że ta sytuacja mocno wpływa na morale zespołu, nie ma co ukrywać. Są symptomy pokazujące, że piłkarze próbują się w sobie zebrać. Sztab szkoleniowy motywuje zawodników, bo wszyscy czujemy się odpowiedzialni za to, jak ta drużyna wygląda i za historię, która nas z tego rozlicza. Chcemy, aby Wisła gromadziła punkty - dodaje trener.

- Tylko trzy punkty pozwolą nam na to, abyśmy 11 stycznia 2016 roku byli w lepszym stanie psychicznym. Jeśli tego nie zrobimy, to ten okres przeciągnie się do przygotowań i meczów na wiosnę. Komplet oczek da nam komfort, więc trzeba zrobić absolutnie wszystko, aby punkty zostały u nas - zaznacza.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL