Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Wisła Kraków z topniejącą przewagą nad strefą spadkową. Jest powód do paniki?

​Z pięciu punktów przewagi nad strefą spadkową Wiśle Kraków zostały dwa i perspektywa wyprawy do Gdyni, na starcie z Arką, która pod skrzydłami nowego właściciela i trenera zyskała nową energię. Czy fani "Białej Gwiazdy" powinni panikować? Niekoniecznie. W odróżnieniu od starcia z Piastem, w którym ciężko było znaleźć choćby promyk nadziei, w spotkaniu z Legią można było go dostrzec gołym okiem.

Porażki z mistrzem i wicemistrzem Polski nie są dla wiślaków powodem do rozdzierania szat. W obecnym składzie i przy obecnej formie krakowianie nie są stworzeni do pokonywania takich drużyn. Prawdziwy test czeka ich w środę, gdy przy Reymonta będzie gościł Raków Częstochowa. Beniaminek ligi jest niewygodnym rywalem.

W hicie ligi z Legią Wisła prowadziła po I połowie, jednak straciła w niej sporo energii. Zagęszczanie własnego pola karnego, przesuwanie strefy, podwajanie krycia, próby kontrowania kosztowały sporo. Po stracie pierwszej bramki twierdza Kraków musiała paść. Po raz pierwszy od ponad pół roku. Poprzedniej domowej porażki "Biała Gwiazda" doznała 1 grudnia, w spotkaniu z Lechią (0-1).

Reklama

Punktem zwrotnym było wpuszczenie od początku II połowy Mateusza Cholewiaka, który operując na lewej stronie Legii wpadał na Łukasza Burligę. "Bury" był bohaterem I połowy. Zapewnił wiślakom prowadzenie. Dwoił się i troił w ataku oraz w obronie. Z powodu gry na pozycji wahadłowego stracił sporo energii. Jej ładunku zabrakło w kluczowej akcji, gdy rączy jak jeleń Cholewiak uciekł mu i obsłużył strzelca wyrównującej bramki - Tomasza Pekharta.

Aleksandar Vuković dobrze wiedział, że Wisła będzie miała problemy na tej stronie po wejściu Cholewiaka. Większość dośrodkowań Legii było kierowanych do zamykającego ataki Mateusza, który wygrywał pojedynki powietrzne z "Burym", powodując zagrożenie dla bramki Michała Buchalika.

Ławka Wisły nie zareagowała. Nie za bardzo miała jak. Sytuacja kadrowa w bitwie z Legią była ekstremalnie zła. W odwodzie pozostawało ośmiu ludzi, licząc z dwójką bramkarzy i 16-letnim Kacprem Dudą.

Już w środę, w starciu z Rakowem, które urasta do rangi poważnego testu dla wiślaków, trener Artur Skowronek będzie miał kilka atutów w talii: Macieja Sadloka, Vukana Savićevicia i Mateusza Hołownię, który nie mógł w niedzielę zagrać, gdyż zabrania tego umowa wypożyczenia, jaka obowiązuje Wisłę z Legią.

Czas zdaje się pracować na korzyść Wisły. Największa w lidze plaga kontuzji, która zabrała połowę wyjściowego składu (Niepsuj, Pawłowski, Turgeman, Buksa, Mak, Brożek) powoli dobiega końca. Także pod względem biegowym w starciu z Legią podopieczni Skowronka wystąpili lepiej niż w restarcie z Piastem, a pokonali nawet większy dystans od przeciwnika (110.08 km - 109.46 km). Choć od Legii pod względem sprintów wiślacy odstawali (1.66 km w stosunku do 1.55 km), to wykonali ich o ponad 400 m więcej niż w pierwszej kolejce po wznowieniu rozgrywek.

"Biała Gwiazda" ma jeszcze rezerwy w tzw. szybkim biegu, którym pokonała 5.78 km wobec 6.56 km Legii.

Dla porównania, najlepszy w lidze pod względem biegowym Górnik Zabrze zanotował ostatnio 2.02 sprintów i 9.01 szybkiego biegu.

Mecz prawdy dla ekipy Skowronka zbliża się wielkimi krokami, podobnie jak maraton dwóch meczów w tygodniu. Pocieszające dla kibiców z Reymonta jest to, że w teorii poprzeczka będzie wisieć znacznie niżej niż w starciach z dwoma najlepszymi ekipami w kraju.

Co ciekawe, są tylko dwie ekipy w PKO Ekstraklasie, które w dobie pandemii jeszcze nie zapunktowały. Obie pochodzą z Krakowa: Wisła i Cracovia. "Pasy" mają jednak tyle punktów (42), że jedyne, co im grozi, to wypadnięcie z czołowej ósemki przed podziałem, a na pewno nie degradacja. Brakuje im tylko jednego "oczka", by zapewnić sobie udział w grupie mistrzowskiej.

Wisła musi punktować, by uciekać pościgowej grupie złożonej z Korony i Arki. Żaden z tych zespołów miejsca w Ekstraklasie nie odda za darmo, a Wisła Płock, Górnik Zabrze i Zagłębie Lubin odskoczyły już na sześć punktów, by podjąć atak na miejsce w górne ósemce. "Biała Gwiazda" ma na głowie usadowienie się jak najwyżej wśród zespołów broniących się przed degradacją.

Michał Białoński



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje