Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (56 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (50 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (46 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (38 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (38 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (38 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (38 pkt.)
  • 8 .Warta Poznań (36 pkt.)

Wisła Kraków - Widzew Łódź 1-0

W meczu 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Wisła pokonała Widzew 1-0 po golu Patryka Małeckiego.

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji NA ŻYWO z meczu Wisła - Widzew

Reklama

Tutaj znajdziesz zapis relacji z meczu w wersji mobilnej

W I połowie mecz był wyrównany, ale m.in. w związku z brakiem dopingu w ramach protestu po decyzji wojewody Jerzego Millera, mecz był nudny jak flaki z olejem. Minimalnie groźniejszy był Widzew.

Na uwagę zasługuje strzał nożycami Marcina Kaczmarka (jednak wysoko ponad bramką Michała Miśkiewicza). Później jeszcze zbyt mocna wrzutka Mariusza Stępińskiego mogła sprawić trochę kłopotu młodemu bramkarzowi gospodarzy, ale Miśkiewicz poradził sobie z nią.

Wisła błysnęła namiastką krakowskiej piłki - akcją opartą na szybkich, krótkich podaniach po ziemi w wykonaniu Alana Urygi z Michałem Chrapkiem, w finiszu której Patryk Małecki zagrał prostopadle w pole karne, lecz nikt z kolegów nie odczytał jego intencji.

Niespodziewanie Wisła wyszła na prowadzenie na początku II połowy. Dino Gavrić zabawił się w Matsa Hummelsa i zamiast do bramkarza, podał do Małeckiego, który z prezentu skorzystał i trafił do siatki.

"Biała Gwiazda" znalazła się w tarapatach zaledwie cztery minuty później. Po złym przyjęciu piłki i w efekcie jej prostej stracie, Osman Chavez ratował się wślizgiem w nogi Kaczmarka (klasyczne "sanki"), przez co wyleciał z boiska i krakowianie musieli sobie radzić w osłabieniu przez ponad 36 minut.

Trener Radosław Mroczkowski - chcąc zwiększyć siłę ofensywną zespołu - wpuścił Veljko Batrovicia, Radosława Bartoszewskiego, a na ostatni kwadrans Mariusza Rybickiego.

W 71. min zaczął się doping od głośnego "Piłka nożna dla kibiców" i to był najistotniejszy fakt w tym fragmencie zawodów. Na murawie Widzew nie radził sobie z atakiem pozycyjnym, jakby to on, a nie jego kibice, był otoczony kordonem policyjnym. Wisła chciała wytrwać do końca bez straty gola. Nie ryzykowała rozgrywania piłki, raczej ją wybijała jak najdalej od własnej bramki.

Poczynania Widzewa w II połowie mogłyby stanowić doskonałą reklamę reformy T-Mobile Ekstraklasy. Zespół gra w przewadze, sterczy dla niego pod stadionem półtora tysiąca ludzi - jest przynajmniej kilka powodów do ambitnej walki na całego. Ale jest też jeden istotny element, który nieco blokuje te cechy wolicjonalne - bezpieczna sytuacja w tabeli, gra "o pietruszkę". Widzewowi nie grożą ani spadek, ani puchary. A gdyby punkty zostały podzielone na pół - jak przewidywała pierwotna wersja reformy - liczyłby się i w walce o czwartą pozycję, jak i musiałby się bronić przed strefą spadkową.

Wisła mogła przypieczętować wygraną, jednak w samej końcówce Daniel Sikorski zmarnował kontrę i niecelnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Łukasza Garguły.

Wisła - Widzew 1-0 (0-0)

Bramka: 1-0 Małecki (48.).

Żółta kartka - Wisła Kraków: Michał Chrapek, Alan Uryga, Radosław Sobolewski, Łukasz Garguła, Michał Miśkiewicz. Widzew Łódź: Sebastian Dudek, Hachem Abbes.

Czerwona kartka - Wisła Kraków: Osman Chavez (55-faul).

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 9˙741.

Autor: Michał Białoński

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje