Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (64 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (59 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (52 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (43 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (43 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (42 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (42 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (41 pkt.)

​Wisła Kraków. Trener czy piłkarze? Zarząd Wisły nie może tracić czasu

Największy problem Wisły to nie cztery porażki z rzędu czy zbliżające się derby, ale przyszły sezon. Umowy kończą się blisko połowie drużyny, a powierzanie budowy nowego zespołu Peterowi Hyballi wydaje się bardzo ryzykowne - pisze w felietonie Piotr Jawor, dziennikarz Interii.

Reklama

Wisła przegrała cztery mecze z rzędu, a w środę zaliczyła największy blamaż za Hyballi - poległa z Zagłębiem Lubin aż 1-4. Z obozu krakowian dochodzą różne informacje: że piłkarze za mocno dostali w kość, że metody Hyballi szybko się wyczerpały, ale też, że drużyna się obraziła i już zawodnikom nie jest po drodze ze szkoleniowcem.  

Reklama

W tej sytuacji kibice podzieli się na dwie, tradycyjne opcje: pozbyć się piłkarzy vs pozbyć się trenera. Kto jest więc winny? 

Opcja nr 1: Winny Hyballa, bo przesadził z obciążeniami i krytyką piłkarzy. Dziś zawodnicy nie mają już siły biegać, nie zaskakują rywali gegenpressingiem, a taktycznie cofnęli się co najmniej do czasów Artura Skowronka. Do tego ciągle od trenera obrywają. 

Opcja nr 2: Winni są piłkarze, bo nie po drodze im z ciężkimi treningami Hyballi, nie pasuje im jego wybuchowy temperament i nie planują za takiego szkoleniowca umierać. W efekcie strzelili focha i nie dają z siebie wszystkiego. 

Wisła Kraków. Co dalej z Hyballą?


Bez względu na to, która z opcji jest prawdziwa, to każda z nich w najtrudniejszym położeniu stawia zarząd Wisły. W najlepszym wypadku najważniejsi ludzie w klubie mają bowiem cztery mecze, by odpowiedzieć sobie na pytania: z kim i na kim budować Wisłę na przyszły sezon. 

Tak naprawdę odpowiedź powinna być znana już kilka tygodni temu, ale teraz mocno się skomplikowała. W czerwcu umowy kończą się bowiem 13 zawodnikom, więc rodzi się pytania: kto ma zdecydować, którzy z nich zostaną, a którzy nie? Jeśli przyjmiemy opcję nr 1, to Hyballi już dziś nie powinno być w klubie, bo każdy tydzień jego pracy, to tydzień mniej na budowę nowego zespołu. Jeśli zdecydujemy się na opcję nr 2, to oznacza, że nadszedł czas na solidne czyszczenie szatni. Czyszczenie kosztowne i nie wiadomo, czy zasadne, bo biorąc pod uwagę skuteczność ostatnich transferów krakowian, to znalezienie tanich i dobrych zawodników wydaje się misją bardzo trudną. 

Jest jeszcze opcja numer 3, obecnie najwygodniejsza, bo przyjmuje, że Wisła wpadła w kryzys, którego współwinni są zarówno piłkarze, jak i trener. Tyle tylko, że jeśli ta diagnoza okaże się nietrafna, to Wisła może zmarnować i okno transferowe (bo nie przewietrzy szatni), i okres przygotowawczy (bo powierzy go trenerowi, który znowu da plamę). 

Zarząd Wisły szybko musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mimo fatalnego okresu chce budować drużynę z Hyballą. Czy jest to odpowiedni człowiek, by oddać mu władzę, dać możliwość przewietrzenia szatni i sprowadzenia sobie zawodników według swojego profilu. Bo jeśli nie, to każdy tydzień z Hyballą jest kolejnym tygodniem odebranym nowemu trenerowi. A przy  takiej przebudowie, jaka czeka Wisłę, każdy dzień jest na wagę złota. 

Piotr Jawor 





Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Peter Hyballa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje