Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Wisła Kraków. Trener Artur Skowronek: Ciągle musimy uciekać

- Jeśli maszyna działa, to nie należy przy niej za wiele kombinować - mówi w rozmowie z Interią Artur Skowronek, trener Wisły Kraków. Jego drużyna już w sobotę wraca na boiska Ekstraklasy. "Biała Gwiazda" o godz. 17.30 zagra w Gliwicach z Piastem, relacja w Interii.

Piotr Jawor, Interia: Trudno wraca się z bieszczadzkiej głuszy do zgiełku Krakowa?

Artur Skowronek: Może nie trudno, ale za takim ośrodkiem jak w Arłamowie można zatęsknić. Mieliśmy wszystko pod nosem, mogliśmy się trochę odciąć od tej trudnej rzeczywistości. Z drugiej strony cieszyliśmy się, że wracamy do Krakowa, bo to oznaczało, że przed nami już tylko tydzień do meczu z Piastem. Widać, że piłkarze i trenerzy są głodni emocji i walki o stawkę.

Do niedawna tego zgrupowania w ogóle nie było w planach.

- Tak, to była ogromna niespodzianka, bardzo pozytywne zaskoczenie. Zgrupowanie wykorzystaliśmy maksymalnie, czas tam spędzony staraliśmy się wycisnąć jak cytrynę.

Reklama

U kogoś należało zbić parę zbędnych kilogramów?

- Nie, duże słowa uznania dla zawodników, bo ta przerwa była wyzwaniem pod każdym względem. Bardziej musieliśmy uważać, żeby piłkarze nie zbudowali zbyt dużej masy mięśniowej, bo z tkanką tłuszczową wszystko jest OK.

Gdyby dzisiejsza Wisła zagrała z tą sprzed pandemii, to wygrałaby...

- (śmiech) Nie naciągnie mnie pan na takie spekulacje. To ci sami ludzie, ale w innym momencie. No ale dobrze - padłby remis.

Pandemia dopadła was w momencie serii ośmiu meczów bez porażki. Był Pan zły, że tak to się potoczyło?

- Zły może nie, ale byliśmy smutni. Nie mieliśmy jednak na to wpływu. Dziś jednak najważniejsze, że wszyscy są zdrowi.

W czasie pandemii w Wiśle zmienili się właściciele oraz prezes. To istotne dla Pana pracy?

- Oczywiście, że tak. Teraz widać stabilne myślenie do przodu, co sprawia, że łatwiej rozmawia nam się o przyszłości z piłkarzami, których chcielibyśmy zatrzymać, a także pozyskać. To napędza wiele rzeczy.

Panu, a także 14 zawodnikom Wisły umowy kończą się 30 czerwca, tymczasem sezon ma trwać do 19 lipca. Co w takiej sytuacji?

- Sądzę, że każdy z piłkarzy i trenerów zapracował na to, by ta umowa została przedłużona do końca sezonu, czyli do 20 lipca. Mam nadzieję jednak, że restart ligi zweryfikuje nas pozytywnie i będziemy mogli myśleć długofalowo i przedłużać umowy już na lata.

A co z wypożyczonymi zawodnikami? Ich kluby zgodzą się na 20 dni przedłużenia umowy?

- Do tego zmierzamy, ale o szczegóły należy pytać nasz zarząd, bo odpowiedni ludzie mają bliski kontakt z innymi klubami i z przedstawicielami piłkarzy. My jednak chcielibyśmy, aby drużyna nie zmieniła się do końca sezonu. Do tego z wieloma zawodnikami rozmawiamy o przedłużeniu kontraktów.

Wypożyczonych zimą zawodników czeka jednak trudne zadanie, bo na wykazanie się mają niecałe dwa miesiące. To pewnie nie ułatwia ich oceny.

- To trudna sytuacja, której trzeba poświęcić dużo uwagi. Wszystko po to, by podejmować odpowiednie decyzje. Ale z drugiej strony jesteśmy zawodowcami i zawodnik musi być gotowy do gry co trzy dni. Piłkarze zresztą na to czekają i każdy z nich dostanie szanse, bo będzie trzeba mądrze ten sezon rozegrać.

W ostatnim czasie sporo dzieje się u rywali w walce o utrzymanie. Korona, ŁKS i Arka zmieniły trenerów, a gdynianie dodatkowo właściciela. Liga będzie ciekawsza?

- Nie wiem, czy ciekawsza, ale na pewno bardzo trudna. Nie będzie nam łatwo, bo mamy bardzo ciężki terminarz. Gramy z liderem Legią, wiceliderem Piastem, Rakowem walczącym o ósemkę i bijąca się o utrzymanie Arką. Będzie bardzo trudno punktować, ale jesteśmy gotowi na ciężką przeprawę.

Spogląda Pan jeszcze w górę tabeli? Od grupy mistrzowskiej dzieli was sześć punktów.

- W futbolu granica jest bardzo cienka i Wisła już nie raz się o tym przekonała. To wyświechtane hasło, ale patrzymy tylko na najbliższy mecz i na tym się skupiamy. Dopiero później można weryfikować plany. Mamy potencjał, by grać o coś więcej, ale dziś mamy 5 punktów przewagi nad strefą spadkową i musimy dalej uciekać. To nasz cel.


Przed nami mecze bez kibiców...

- Już teraz można usłyszeć wiele rzeczy, które przydają się przy analizie gry danego zespołu. U nas też będzie słychać wszystko!

Przygotowuje Pan zawodników na ciszę w trakcie meczów?

- Podczas treningu czy gier jest podobnie, więc czasem można przerwać zajęcia i powiedzieć zawodnikom, żeby pamiętali, iż tak samo będzie w trakcie meczu. Nie będzie wsparcia z trybun, ale kibice będą na nas patrzyli. Można też nad tym popracować w trakcie odpraw. Wiemy o co gramy i jak to będzie wyglądało.

W sobotę gracie z Piastem. Przed tym spotkaniem przydadzą się analizy ich meczów sprzed pandemii? Przecież dziś to może być zupełnie inna drużyna.

- W tym zespole jest wiele powtarzalności, widać tam długofalową pracę trenera. Gdy nie ma czasu na dołożenie czegoś nowego, to pewne drużyny będą wracały do starych schematów, a te w przypadku Piasta sprawdzają się. W końcu to mistrz Polski i wicelider. Odkurzyliśmy analizę ich gry, która była gotowa już przed pandemią.


A Pan wymyślił coś nowego?

- Zostawię to dla siebie, bo w pierwszym meczu może rzeczywiście okaże się to zaskoczeniem. Jeśli jednak maszyna działa, to nie należy przy niej za wiele kombinować.

Zimą umiejętnie naoliwił pan maszynę, ale nie ma pan obaw, że przez te 2,5 miesiąca przyrdzewiała?

- Obawa zawsze jest, ale zawodnicy dobrze wykonali indywidualną pracę, a później grupową. To, na co mieliśmy wpływ, wykonaliśmy bardzo dobrze. Teraz dojdą do tego decyzje piłkarzy na boisku. Choć u każdego trenera na pewno jest jakaś obawa o przygotowania fizyczne, bo czasu na to było mało.

Rozmawiał Piotr Jawor

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje