Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Wisła Kraków - Śląsk 1-5. ​Krzysztof Mączyński: Jest nam po prostu wstyd

Wisła Kraków przegrała szósty mecz z rzędu, ulegając na własnym stadionie Śląskowi Wrocław aż 1-5. - Jedyne co możemy zrobić, to przeprosić naszych kibiców, że musieli na to patrzeć, bo jest nam po prostu wstyd - mówił po meczu pomocnik "Białej Gwiazdy" Krzysztof Mączyński.

Wisła pierwszego gola straciła pod koniec pierwszej połowy. Po przerwie zdołała doprowadzić do remisu, ale po zaledwie dziewięciu minutach, to Śląsk był znowu na prowadzeniu.

- Nie tak sobie wyobrażaliśmy to spotkanie. Przegraliśmy zasłużenie. Najlepiej byłoby teraz schować głowę w piach i odciąć się od tego wszystkiego, ale nie o to w tym chodzi. Mamy teraz dwa tygodnie, żeby ciężko popracować. Będziemy starali się wybrnąć z tego jak najszybciej i zapomnieć o tym meczu - mówił Mączyński

Dla Wisły była to już szósta porażka z rzędu, co tylko umocniło ją na ostatniej pozycji w ligowej tabeli.

Reklama

- Przegraliśmy arcyważne spotkanie. Chcieliśmy wygrać za wszelką cenę. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale to jest sport, piłka nożna. Jest nam tylko przykro, że ludzie muszą patrzeć na taką Wisłę - przyznał szczerze Mączyński.

Pomocnik "Białej Gwiazdy" zapowiedział jednak, że klub na pewno nie podda się bez walki i będzie chciał zmienić swoją fatalną sytuację.

- Po siedmiu kolejkach nie będziemy mówili, czy Wisła spadnie z ligi czy nie. Mamy jeszcze 30 spotkań przed sobą i wiemy, że jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Będziemy jednak robić wszystko, żeby odbić się od tego dna. Musimy się po prostu wziąć w garść i zapieprzać na boisku jeden z drugiego - przyznał.

Mączyński niechętnie odniósł się do braku powołania do reprezentacji na mecze eliminacji MŚ.

- Jak widać na boisku, tej dobrej formy jeszcze nie ma i nie zawracajmy sobie głowy reprezentacją. Teraz liczy się Wisła i to jest najważniejsze. Żeby grać w reprezentacji trzeba być na odpowiednim poziomie. Ja na pewno teraz na nim nie jestem - stwierdził pomocnik.

Piłkarz zmaga się obecnie z lekkim urazem kolana. Przyznał, że w ostatnich spotkaniach cały czas gra na środkach przeciwbólowych.

- Na chwilę obecną ten stan zdrowia się poprawił. Jutro mam rezonans magnetyczny i po tym będę trochę mądrzejszy. Mówimy o urazie kolana, który był jeszcze przed mistrzostwami Europy. Staram się dać drużynie tyle ile mogę. Mam nadzieję, że przez te dwa tygodnie przerwy wzmocnię organizm - powiedział piłkarz i zaznaczył, że sam podjął decyzję o grze mimo urazu.

- W takim ciężkim momencie mógłbym iść, posiedzieć na trybunach, popatrzeć, ale to nie o to w tym chodzi. Dopóki zdrowie pozwoli będę grać. Czasami emocje na boisku sprawiają, że można zapomnieć o tym bólu. Na chwilę obecną nie jest tak źle, jak było jeszcze kilka dni temu. Z każdym dniem uważam, że ta poprawa jest i musi być przede wszystkim dla mojej głowy. Jutro będę miał wynik rezonansu i jeśli będę widział, że wszystko jest ok, to też na pewno będę inaczej funkcjonował - zaznaczył.

W kolejnym ligowym meczu Wisła zagra na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.

Z Krakowa Adrianna Kmak



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje