Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Wisła Kraków przed meczem z Podbeskidziem

W sobotnim meczu 9. kolejki Ekstraklasy o godz. 18 Podbeskidzie podejmuje Wisłę. Niezasłużenie, głowa trenera krakowian - Kazimierza Moskala wisi na włosku. Na wypadek porażki może dojść do zmiany na tym stanowisku.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Jeden z decydentów w Wiśle, który od dłuższego czasu poluje na głowę Kazimierza Moskala, ma chyba rozdwojenie jaźni. Z jednej strony snuje plany walki o europejskie puchary, oczekuje regularnych zwycięstw i efektownej gry, a z drugiej zapomina o sytuacji finansowej i kadrowej, w jakiej znajduje się od trzech-czterech lat najbardziej utytułowany polski klub XXI wieku.

O faktach takich, że ten sezon Wisła zaczęła z minusowym punktem przez długi, a przed rozgrywkami opuściło ją kilku czołowych zawodników na czele z Semirem Stiliciem, natomiast o tych, którzy przyszli, jakoś nikt się nie bije.

Reklama

Powyższe okoliczności nie rozgrzeszają Kazimierza Moskala i jego wybrańców. Zespół zdaje sobie sprawę z tego, iż nawet w tych warunkach da się wygrywać. Czyni wysiłki na treningach, aby występy obfitowały w gole i punkty.

Ktoś tam krytykuje Moskala o to, że powinien dopierać taktykę pod zawodników, jakimi dysponuję. Ok, weźmy ostatni mecz z Górnikiem w Łęcznej (przegrany przez wiślaków 0-1). Taktyka Moskala doprowadziła do tego, że "Biała Gwiazda" - grając słabo, co do czego nikt nie ma złudzeń - wypracowała sześć stuprocentowych okazji, w tym rzut karny. Rywal miał dwie takie i wystarczyło mu do wygrania. To także wina Moskala, że piłkarze marnują "setki" i karne?

Nasza liga wyrównała się do tego stopnia, że dzisiaj w Bielsku-Białej Wisła nie będzie faworytem w starciu z Podbeskidziem, które przecież ograło mistrza Polski - Lecha Poznań i to na jego terenie.

- Niech nikt nie myśli, że po siedmiu trudnych meczach, jakie mieliśmy na początku sezonu, teraz przyjedzie siedem łatwych - apeluje trener Moskal.

- Wiadomo, że od kilku miesięcy Wisła nie wygrała na wyjeździe. Jeżeli do meczu z Podbeskidziem w Bielsku-Białej podejdziemy tak, jak powinniśmy - z respektem do przeciwnika, ale też z wiarą we własne możliwości, to wierzę, że w końcu nam się uda. Jeżeli od pierwszej do ostatniej minuty będziemy grać konsekwentnie, organizacja będzie taka, jaką zakładamy, a przede wszystkim, jeśli jako pierwsi nie stracimy bramki, to nie powinno być źle - warunkuje Moskal.

Do siedzenia na tykającej bombie trener wiślaków zdążył się już przyzwyczaić. Każdy najbliższy mecz może być jego ostatnim, a na głowie przybywa siwych włosów.

- Taki jest los trenera. Na szczęście, to nie jest walka o życie, tylko o posadę - tłumaczy Kazimierz Moskal.

Piłkarze stoją murem za Moskalem, ale muszą to pokazać na boisku, a nie w wypowiedziach.

- Do każdego meczu podchodzimy tak samo - wiemy, że jedynie zwycięstwa dadzą nam komfort zbliżenia się do czołowych lokat. Zdajemy sobie sprawę, że my jako zawodnicy zawaliliśmy w Łęcznej. Ter musimy się zrehabilitować - opowiada reprezentacyjny pomocnik "Białej Gwiazdy" Krzysztof Mączyński.

Wybrańcowi Adama Nawałki podoba się fakt, że Ekstraklasa wyrównała się i nie ma zdecydowanych faworytów, jak dawniej.

- Kilka lat temu w niektórych meczach liczyłeś tylko kiedy i ile bramek strzelisz rywalowi, a teraz każdy może wygrać z każdym i o punkty trzeba walczyć, nie podnosi się ich za darmo. To świadczy o wyrównanym poziomie - tłumaczy Mączyński.

Krakowian w Bielsku-Białej nie wspomoże kapitan Arkadiusz Głowacki, pauzujący za żółte kartki.

Mecz Podbeskidzie - Wisła w sobotę o godz. 18, transmisja w Canal+Sport.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama