Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3-2. Dwie czerwone kartki! Ależ to było odrodzenie!

Podbeskidzie prowadziło w Krakowie 2-0, ale Wisła pokazała wolę walki do końca i potrafiła wygrać 3-2! Goście kończyli mecz 13. kolejki Ekstraklasy w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, tabelę, strzelców i terminarz

"Dzięki za walkę Wisełko!" - śpiewali kibice z Krakowa, a ich piłkarze na to zasłużyli.

Maciej Iwański gra w Bielsku-Białej od ponad roku, ale dopiero teraz strzelił dla Podbeskidzia i to od razu dwa gole. Jego ekipa za wcześnie postawiła tylko na defensywę i brzydkie faule, za co zapłaciła frycowe - wraca z Krakowa bez punktu.

Przed meczem z "Góralami" Franz Smuda przemeblował skład właśnie po to, by dobrze ustawionych w defensywie gości ograć. W miejsce drugiego defensywnego pomocnika na środek boiska powędrował Łukasz Garguła, na placu gry znalazło się miejsce także dla dwóch nominalnych napastników, ale Mariusz Stępiński częściej operował na bokach drugiej linii.

Reklama

Wisła miała optyczną przewagę. W 10. min, po faulu na Semirze Stiliciu, z rzutu wolnego metr za linią pola karnego uderzył Maciej Sadlok. Kopnął mocno, ale piłka przeszła nad poprzeczką.

Siedem minut później Stilić podał prostopadle do Pawła Brożka, którego z trudem zatrzymał Michal Pesković. Dobijał z 20 m na pustą bramkę Rafał Boguski, ale chybił celu.

Podbeskidzie próbowało odpowiedzieć szybkimi wypadami i dośrodkowaniami z rzutów wolnych. W 22. min zza pola karnego kopnął Adam Pazio i Michał Buchalik nie miał kłopotów ze złapaniem piłki.

Za moment Mateusz Stępiński przedryblował kilku rywali w poprzek boiska i "kropnął" z 25 m minimalnie niecelnie. Kontra "Górali" dała im okazję Damiana Chmiela, któremu zabrakło precyzji przy strzale z narożnika "szesnastki". Podobnie nieprecyzyjne było uderzenie Macieja Sadloka po podaniu Stępińskiego, gdy akcję rozprowadził Stilić.

Pierwszą stuprocentową okazję Wisła miała w 28. min, po tym jak Stilić miękkim prostopadłym zagraniem górą, taką "zawiesinką", uruchomił Brożka. Paweł huknął z powietrza o wiele za wysoko. Za moment atak Wisły zainicjował Richard Guzmics, który zresztą odebrał piłkę. Najważniejsze, że podał ją na lewą stronę pola karnego tak, że Stępiński mógł zagrozić bramce, ale postanowił spróbować wymusić rzut karny, na co arbiter nie dał się nabrać.

Kolejna czarodziejska prostopadła piłka Stilicia oznaczała groźną sytuację Brożka w 34. min. "Brozio" uporał się z obrońcą, ale z dokładnym strzałem już nie.  

Podbeskidzie ukarało Wisłę za nieskuteczność. Robert Demjan zgubił krycie Dariusza Dudki, wycofał na 10. metr do Macieja Iwańskiego, który szczęśliwym uderzeniem (piłka po drodze odbiła się od Łukasza Garguły, myląc bramkarza) zdobył gola dla gości! W 45. min wiślaków mógł pogrążyć Dariusz Pietrasiak, ale po podaniu Demjana chybił z pięciu metrów!

Po przerwie Franz Smuda przestroił Wisłę na grę skrzydłami, wpuszczając Sarkiego i Guerriera. Donald szybko oddał dwa groźne strzały, ale to "Górale" zdobyli drugą bramkę! Z rzutu wolnego - zbyt pochopnie podyktowanego - strzelał Maciej Iwański, a w polu karnym ręką zagrał Maciej Sadlok, więc Marcin Borski musiał podyktować "jedenastkę". Wykorzystał ją strzałem w środek Iwański.

Wisła ruszyła do ostrego szturmu. Peskovicia nie zdołał pokonać ani Guerrier, ani Stilić. Uczynił to dopiero pechowo Dariusz Pietrasiak, który próbował przeciąć podanie Pawła Brożka i wpakował "swojaka".

Prowadząc 2-1, Podbeskidzie imało się wszelkich sposobów, by utrzymać wynik. Stilić był koszony równo z trawą przy każdej próbie opanowania piłki. Marcin Borski o żółtych kartkach przypomniał sobie dopiero po godzinie, ale gdy już to zrobił, to w ciągu 13 minut uspokoił nimi czterech piłkarzy z Bielska-Białej.

Wisła nie zrażała się faulami, tylko pruła do przodu i w końcu wyrównała. Stilić prostopadle zagrał do Łukasza Burligi, a ten dziubnął piłkę nad wychodzącym Peskoviciem i było 2-2! W 83. min z lewej strony dośrodkował Sadlok, a zmierzającego do piłki Emmanuela Sarkiego złapał w pół Piotr Tomasik. Borski nie miał wątpliwości - wskazał na "wapno", a  Tomasikowi pokazał drugą żółtą kartkę, w efekcie też czerwoną.

Z 11 m do siatki po ziemi trafił Semir Stilić i w obozie wiślaków wybuchła niesamowita euforia!

Później jeszcze z boiska wyleciał Adam Deja za podcięcie wychodzącego na czystą pozycję Guerriera i goście kończyli mecz w dziewiątkę.

Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Iwański (38. z podania Demjana), 0-2 Iwański (55. z karnego), 1-2 Pietrasiak (62. samob., asysta Brożka), 2-2 Burliga (74. z podania Stilicia), 3-2 Stilić (85. z karnego).

Wisła: Michał Buchalik - Łukasz Burliga, Dariusz Dudka, Richard Guzmics, Maciej Sadlok - Mariusz Stępiński (46. Emmanuel Sarki), Semir Stilić, Alan Uryga, Łukasz Garguła (46. Wilde-Donald Guerrier), Rafał Boguski - Paweł Brożek.

Podbeskidzie: Michal Pesković - Adam Pazio (68. Piotr Malinowski), Dariusz Pietrasiak, Pavol Stano, Piotr Tomasik - Marek Sokołowski, Anton Sloboda, Adam Deja, Maciej Iwański, Damian Chmiel (88. Tomasz Górkiewicz) - Robert Demjan (82. Maciej Korzym).

Sędziował: Marcin Borski z Warszawy.

Żółte kartki: Rafał Boguski (20.) - Adam Deja (63.), Damian Chmiel (69.), Anton Sloboda (73.), Piotr Tomasik (73.), Maciej Iwański (79.).

Czerwone kartki: Piotr Tomasik (83. - druga żółta), Adam Deja (86. za faul na wychodzącym na czystą pozycję Guerrierze).

Widzów: 10 709

Z Krakowa Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL