Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Wisła Kraków. Pięć wniosków po meczu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Są plusy, ale niech nie przysłonią minusów

Wisła Kraków nie poszła za ciosem i po bardzo udanej inauguracji sezonu z Zagłębiem Lubin (3-0) jedynie zremisowała na wyjeździe w Niecieczy z tamtejszym Bruk-Betem Termalicą 2-2. Jakie wnioski nasunęły nam się podczas wizyty na stadionie w Niecieczy? Oto pięć takich spostrzeżeń dotyczących drużyny Adriana Guli.

Pięć wniosków po meczu Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Wisła Kraków:

Yaw Yeboah zdecydowanie nie będzie zbawcą co mecz. Taki wniosek po spotkaniu sformułował na konferencji prasowej sam trener Wisły Adrian Gula. To jednak dość eufemistyczne określenie tego, co zaprezentował skrzydłowy w Niecieczy. Po niezwykle udanym meczu z Zagłębiem w wykonaniu Yeboaha, zobaczyliśmy przeciwko Bruk-Betowi zupełnie innego gracza. W Niecieczy Ghańczyk nie imponował dynamicznymi rajdami po skrzydle, a irytował brakiem podłączenia się do pressingu, brakiem wspomagania Konrada Gruszkowskiego w grze obronnej, a do tego niemocą w wygrywaniu pojedynków w ofensywie. To pokazuje, że za wcześnie odtrąbiono jednak przemianę Yeboaha w przerwie między sezonami. Nadal jest piłkarzem grającym nierówno i chimerycznym. Pytanie, czy sam Yeboah po meczu z Zagłębiem za bardzo nie uwierzył w swoją formę.

Reklama

Adrian Gula pokazał, że umie zarządzać meczem. Jeśli szukać gdzieś pozytywów po stronie Wisły Kraków w zremisowanym meczu w Niecieczy, to m.in. w postawie rezerwowych. Tacy zawodnicy, jak Nikola Kuveljić, czy Mateusz Młyński realnie wnieśli coś do gry drużyny w drugiej połowie. Młyński prezentował się tego dnia na skrzydle dużo lepiej, niż wspominany wyżej Yeboah, grał też bardziej odpowiedzialnie. Fakt, że zmiany, które przeprowadził szkoleniowiec Wisły wniosły sporo pozytywów do gry jego zespołu oraz moment, w którym zdecydował się ich dokonać pokazują, że trener Gula ma umiejętność reagowania na boiskowe wydarzenia. Zwłaszcza, gdy coś nie idzie po jego myśli. Nie każdy trener Wisły w ostatnim czasie charakteryzował się taką cechą.

Michal Skvarka naprawdę potrzebuje czasu. Po inauguracyjnym meczu Wisły z Zagłębiem Lubin słowacki pomocnik trafił do 11-ki kolejki Ekstraklasy. Już wtedy pisaliśmy na Interii, że Skvarka wprawdzie zaliczył dwie asysty, ale było widać, że wciąż brakuje mu rytmu meczowego i zgrania z kolegami. W końcu w poprzednim klubie dalece nie grał regularnie, a do zespołu Wisły dołączył  w trakcie przygotowań. Dlatego nie ma się co dziwić, że w Niecieczy Skvarka był stosunkowo mało widoczny i nie zaliczył wielkiego spotkania. To zawodnik, który ewidentnie potrzebuje jeszcze czasu, by wskoczyć na swój optymalny poziom. Podkreślał to zresztą on sam oraz trener Adrian Gula.

Gieorgij Żukow nadal szuka formy. Kazach jest zawodnikiem, który najlepszą dyspozycję pokazywał tuż po transferze do Wisły na początku 2020 roku. Później gasł, notując często przeciętne występy. Miewa mecze, w których popełnia irytujące straty, po których prokuruje niebezpieczeństwo pod własną bramką. W Niecieczy wprawdzie Żukow zdobył gola, ale tak naprawdę zaliczył kolejny mocno przeciętny występ. Po jego nieprzemyślanym zagraniu został podyktowany rzut wolny, po którym Wisła straciła drugą bramkę. Żukow nie do końca jeszcze potrafi odnaleźć się we współpracy z Aschrafem El Mahdiouim, bywa, że obaj dublują swoje zadania na boisku.

Wisła potrzebuje doświadczonego golkipera. Nie jest to wniosek wynikający tylko z przebiegu samego meczu w Niecieczy, to bardziej generalna diagnoza. Założenie klubu jest takie, że 19-letni Mikołaj Biegański ma w przyszłości pójść drogą rozwoju podobną, co wcześniej Mateusz Lis. Nie oznacza to jednak, że trzeba nastoletniego golkipera, który dopiero co bronił w barwach II-ligowej Skry Częstochowa, wrzucać od razu na głęboką wodę i robić z niego - nieco na siłę i z potrzeby chwili - etatowego pierwszego bramkarza w Ekstraklasie. Biegański przyszedł do Wisły, by zdobywać doświadczenie, uczyć się ekstraklasowej piłki i szlifować umiejętności pod wodzą fachowca od treningu bramkarskiego Macieja Kowala. Dla niego samego i dla Wisły lepiej będzie, jeżeli dostanie na to czas, ogrywając się krok po kroku. Natomiast warto, by po odejściu Mateusza Lisa Biegański dostał możliwość rywalizowania się i uczenia od bardziej doświadczonego kolegi po fachu. Dlatego klub zamierza ściągnąć w tym okienku transferowym jeszcze jednego golkipera. - Okno transferowe jest wciąż otwarte - podkreślał w tym kontekście trener Wisły Adrian Gula. Pamiętajmy, że Wisła ma w perspektywie również rywalizację  w Pucharze Polski, tam również można ogrywać piłkarzy rezerwowych.

   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje