Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Wisła Kraków. Paweł Brożek: Kadra może osiągnąć sukces na Euro

Paweł Brożek to jedna z największych gwiazd Wisły Kraków. 32-letni napastnik w swojej karierze zdobył dla "Białej Gwiazdy" już 123 bramki w Ekstraklasie. W obszernej rozmowie z Interią doświadczony snajper opowiada m.in. o szansach reprezentacji Polski na Euro 2016, o tym, czy Rafał Wolski to nowy Semir Stilić i o tym, dlaczego każdy piłkarz chciałby trafić na "swojego" Pepa Guardiolę.

Interia: Czy z nadejściem trenera Wdowczyka widziałeś pierwiosnki poprawy waszej gry?

Paweł Brożek, napastnik Wisły: - Z reguły zmiana trenera powoduje, że jakość zespołu idzie w górę. Duża rola trenera Wdowczyka polegała na tym, że potrafił odczytać nasz potencjał, a jak na ligę polską ten potencjał jest niezły. Trener postawił na ofensywę i to się opłaciło.

Żałujecie pewnie, że jesienią tak szerokiej kadry nie było?

- Tak, końcówka rundy pokazała, że brakowało jakości, jeśli chodzi o szerokość kadry. Natomiast gdyby taki skład był na jesieni, zdobylibyśmy o wiele więcej punktów.

Reklama

Gdybyście pokonali lubinian, to pojawiłaby się szansa walki o puchary. Wiem, że to tylko gdybanie, ale czy moglibyście w nich coś wskórać, grając w obecnym składzie?

- Ciężko powiedzieć, to zależałoby od losowania, przygotowania. Jakość zespołu zawsze można podnieść.

Po tylu latach gry, gdy wciąż gnębią Cię kontuzje, nie miewasz dość, czujesz jeszcze głód gry?

- Oczywiście, że czuję! Przed każdym meczem czuję stres i adrenalinę. Gdy tego nie ma, to piłkarz powinien zawiesić buty na kołku.

Patrząc na to, co się dzieje w lidze, poziom gry się podnosi, czy opada?

- Patrząc na przygotowanie fizyczne, typowo biegowe i taktyczne zespołów poziom idzie do góry. Natomiast jest problem z tym, że wyjeżdżają najlepsi. Młody chłopak błyśnie w paru meczach, dostaje ofertę z zagranicy i wyjeżdża. Szczerze? Nie dziwię się temu. Taki wyjazd to nie tylko szansa na zarobienie większych pieniędzy, ale przede wszystkim na podniesienie swoich umiejętności. Nie ma co ukrywać, że pod tym względem jeszcze troszkę jesteśmy w tyle.

Z perspektywy swojej przygody zagranicznej doradzałbyś młodym, takim jak Bartosz Kapustka, pakowanie manatek i szybki wyjazd, czy większą cierpliwość przed podejmowaniem takiej decyzji?

- Oni muszą wziąć wszystko pod uwagę: życie w danym kraju, to czy klub ich rzeczywiście chce, a przede wszystkim jak jest nastawiony do nich trener.

Czyli czy mają szansę na granie?

- Dokładnie. Jeśli trener powie im, że daje czas na wprowadzenie do gry, to jak najbardziej tak - trzeba wyjeżdżać. Ja wyjeżdżałem w wieku 27 lat i do ligi, która - patrząc z perspektywy - może nie okazała się błędnym wyborem, ale jest o tyle specyficzna, że tam się wymaga grania od zaraz. Nie ma czasu na to, żeby przejść aklimatyzację. Na dodatek w Turcji życie było troszeczkę inne, niż w krajach zachodnich. Dlatego, jeśli miałbym doradzić, to niech młodzi biorą wszystko pod uwagę, zanim wyjadą.

Co przeszkadzało Ci w życiu codziennym w Turcji?

- Nawet będąc tam z rodziną odczuwałem tęsknotę za krajem.

Nie sądzisz, że są ligi, które dla młodych piłkarzy są za ciężkie? Tak jak Bundesliga, do której z Widzewa wyjechał Mariusz Stępiński...

- Mariusz wyjechał za wcześnie, był na to za młody. Miał dopiero 18 lat. Poza tym, Niemcy to jest bardzo dobry kierunek. Chcąc grać na Zachodzie, musisz dojrzeć fizycznie i pograć w Polsce. Nasza liga nie jest słaba i potrafi cię wiele nauczyć. Już nie będziemy przywoływać przykładów "Lewego", czy Kuby Błaszczykowskiego, bo to już przerabialiśmy. Moim zdaniem, najlepszym okresem na wyjazd jest 20-21 lat, po roku-dwóch regularnej gry w Polsce. Później masz ten czas, żeby na dobre się rozwinąć.

Jak Ci się podobają ostatnie kroki PZPN-u: wprowadzenie Narodowego Modelu Gry i Pro Junior System, w który kluby będą gratyfikowane finansowo za skuteczną pracę z młodzieżą?

- Tak jest na Zachodzie. Jeśli chodzi o rozwój naszej piłki to jest dobry pomysł, idziemy w dobrym kierunku. Prezes Związku, pan Boniek wykonuje bardzo dobrą robotę.

- Zachodzi zmiana pokoleniowa. Im szybciej przygotujemy młodych chłopaków, żeby grali lepiej, tym lepiej dla polskiej piłki.

Jak oceniasz szanse reprezentacji Polski na odniesienie sukcesu podczas Euro 2016? W nowej formule turnieju, gdy po fazie grupowej zostanie 16, a nie osiem - jak do tej pory - ekip, więc samo wyjście z grupy przestaje być uznawane za duże osiągnięcie.

- Stać nas na sukces. Drużyna jest bardzo dobrze poukładana, każdy zawodnik wie, co ma w niej robić. Znając trenera Nawałkę, który - moim zdaniem - jest perfekcjonistą, on dopieści każdy najdrobniejszy nawet detal, żeby ta drużyna jeszcze lepiej grała.

Nie wszyscy twierdzą, że drużyna jest już poukładana, przecież wciąż szukamy drugiego stopera.

- To już detale. Wiadomo, że na takiej imprezie będzie wygrywała drużyna, która będzie miała mniej słabych punktów. Dobrych stoperów, do utworzenia pary z Kamilem Glikiem, nam nie brakuje. Jest Michał Pazdan, który nie zawiódł w żadnym meczu kadry. Jest Szukała. Jeśli chłopcy będą w dobrej dyspozycji, a wierzę, że tak będzie, to nasza linia obrony będzie bardzo solidna.

Obawy o skrzydła są chyba nieuzasadnione, po tym jak z Serbią świetnie zagrał Jakub Błaszczykowski, a na drugiej stronie dobrze radzi sobie Kamil Grosicki?

- Kuba to jest człowiek, który jest zawsze przygotowany. Niezależnie od tego, czy w klubie gra dobrze, czy nie. W meczu z Serbią był szybki, w pojedynkach był kapitalny i przede wszystkim był przygotowany fizycznie. Wytrzymał całe spotkanie na pełnych obrotach.

A to nie jest łatwe, gdy się nie gra regularnie klubie.

- Dokładnie, to nie jest łatwe, bo tak naprawdę mecz pokazuje wszystkie mankamenty, a ja w tym meczu w grze Kuby nie widziałem żadnego.

- No i przede wszystkim doświadczenie tego faceta jest bezcenne. Od 10-11 lat gra w reprezentacji Polski i nigdy nie zawodził. Jeśli jego miałoby zabraknąć na Euro to...

... byłoby dziwne?

- Bardzo dziwne!

CZYTAJ WYWIAD DALEJ - KLIKNIJ TUTAJ!


Wracając do specyfiki ligi, do której młodzi Polacy wyjeżdżają, warto się zastanowić nad tym, czy Bundesliga jest dobrym kierunkiem. Nie poradził sobie w niej np. Arek Milik, który błyszczy w Holandii.

- Bundesliga nie jest łatwa. Najlepszą ligą dla młodego piłkarza jest hiszpańska. Byłem w Segunda Division i wiem, jak tam trenują. Tam się piłkarz rozwija. Tam się stawia na technikę, a w tym wieku to jest ważne. Wiadomo, że siła, wytrzymałość są ważne, ale te elementy można wypracować też indywidualnie.

Tym bardziej szkoda, że za wyjątkiem Grześka Krychowiaka nie mamy nikogo w Hiszpanii.

- Spokojnie! Jedna impreza może zmienić wszystko! Dobra postawa Krychowiaka na pewno też nie została pominięta przez hiszpańskich łowców talentów. To jest kwestia czasu, kiedy - mam nadzieję - do Hiszpanii zawitają inni polscy piłkarze.

Marcin Wasilewski i jego Leicester zostaną mistrzem Anglii, ale Polakowi brakuje rozegrania trzech meczów, by otrzymał medal.

- Podziwiam tego faceta, znam go bardzo dobrze. Taki charakter, który tyle przeszedł, ma już sporo wiosen - 35, ale na niego to jest jak 25 lat. Jest po złamaniu nogi, a wrócił do gry. Znam go, szanuję i podziwiam. Na pewno zasłużył na miejsce, w jakim się znajduje.

- "Wasyl" to facet, który jak już wchodził na boisko, to zawsze był gotowy, by pomóc zespołowi i faktycznie to robił!

- Angielska liga jest najbardziej wyrównana. Jest w niej sześć-siedem mocnych zespołów. Wygrać tę ligę jest naprawdę wielką sztuką.

Jak widzisz szanse zespołów w walce o mistrzostwo Polski?

- Nie można skreślać Piasta, ale Legia ma największy potencjał w lidze.

Która Legia bardziej Ci się podobała? Obecna, czy ta ze szczytowego okresu Berga?

- Legia Berga, z okresu szczytowego tego trenera, była lepsza. Na jesieni 2014 roku legioniści wygrali silną grupę Ligi Europejskiej.
Zaskoczyło Cię to, że wzięli trenera z Rosji?

- Ale Czerczesow to jest człowiek, który zrobił bardzo dobre wyniki i to - nie czarujmy się - w lidze silniejszej od naszej. Dla polskiej ligi dobrze się stało, że taki trener, z takim nazwiskiem, przyjął taką propozycję.

Górnik Zabrze, to czerwona latarnia tabeli, ale nie gra się wam z nimi łatwo.

- To prawda, w tej grupie każdy walczy jak o życie i nie będzie łatwego meczu w niedzielę. Każdy zdaje sobie z tego sprawę. Rywale będą się zaciekle bronić, tak jak ostatnio Atletico w meczu z Barceloną. Niby Atletico grało u siebie, ale tak się cofnęli, że nawet Griezmann biegał na trzydziestym metrze i Barca miała duży kłopot ze stworzeniem sobie sytuacji!

- Podejrzewam, że Górnik na pewno nie wyjdzie na wymianę ciosów. Walczą o życie, bo są w kiepskiej sytuacji.

Kogo z dolnej "ósemki" najbardziej cenisz za piłkarskie umiejętności?

- Termalicę. Miała dobry okres, gdy świetnie rozgrywała piłkę. Inne zespoły są też dobrze poukładane taktycznie i potrafią wyjść z kontrą. Może nie ma u nich wielkiego rozgrywania piłki, ale świetnie bronią i potrafią wyprowadzać kontry. Tak gra Korona, czy Podbeskidzie.

Czy od strony taktycznej inaczej się przygotowujecie do gry w dolnej "ósemce", niż gdybyście grali w górnej?

- Nie wiem, bo nie trenuję z drużyną (śmiech).

Ale chodzisz na odprawy.

- Myślę, że przygotowania niczym się nie różnią. Musimy grać swoją piłkę. Jeśli gramy inaczej, defensywnie, to i tak stracimy bramkę. Wisła musi grać ofensywnie, musi strzelać bramki, musi wysoko odbierać piłkę. To są nasze atuty.

Co robisz, by utrzymać kondycję bez treningów z drużyną?

- Sporo czasu poświęcam na trening w siłowni, na rowerze stacjonarnym. Mam treningi interwałowe, żeby podtrzymać kondycję. Nie wypadłem z treningów na dwa-trzy miesiące, tylko raptem na kilka dni .

Z trenera Pawłowskiego uczyniono kozła ofiarnego słabego, który zwolnieniem zapłacił za złe przygotowanie drużyny do wiosny. A czy czasem nie było to winą tego, że jesienią - gdy mieliście węższą kadrę - część z was grało z kontuzjami i później nie było gotowych na mocne treningi?

- Na pewno miało to bardzo duży wpływ. Ja w ogóle nie trenowałem podczas okresu przygotowawczego, to samo Krzysiek Mączyński, który do tej pory dochodzi do siebie. Było paru zawodników, którzy nie weszli do przygotowań w tym pierwszym, najważniejszym - moim zdaniem - okresie. Na pakowanie energii, wytrzymałości na całą rundę.

- Pamiętajmy też, że Brlek i Wolski dołączyli do nas pod koniec okresu przygotowawczego, albo już nawet w trakcie ligi.

Rafał Wolski to jest nowy Semir Stilić?

- Potrafi zagrać w niekonwencjonalny sposób. Jest to facet, który nie boi się wziąć ciężaru gry na siebie, a w tych czasach to jest bardzo ważne, żeby wygrać w ofensywie pojedynek. I on to potrafi. W porównaniu do Semira trochę więcej biega, jeśli chodzi o defensywę.

Podobny przykład do twojego. Na zachodzie niekoniecznie mu się powiodło, a u nas błyszczy.

- Niekoniecznie. O powodzeniu, bądź jego braku na Zachodzie nie decydują tylko i wyłącznie umiejętności piłkarskie. Duże znaczenie ma głowa. Musisz się tam nastawić na to, że chcesz osiągnąć sukces, musisz się przygotować na ciężką pracę i otrzymać też pomoc od klubu, trenera.

Pod pojęciem "pomoc klubu" rozumiesz to, aby nie odstawiano piłkarza, gdy w jednym meczu nie strzeli bramki?

- Dokładnie tak. Dużą rolę odgrywa trener. Trener powinien być człowiekiem, który - oczywiście, czasem nakrzyczy, bo to jest normalne w tym zawodzie, natomiast też pomoże pod względem mentalnym.

Czyli trzeba trafić na swego Pepa Guardiolę albo Juergena Kloppa?

- Dokładnie tak.

Rozmawiał: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje