Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

​Wisła Kraków. Odpowiedź Adama Buksy: Klubem rządzą nieudacznicy

Tomasz Jażdzyński w rozmowie z Interią przedstawił kulisy zerwania negocjacji z Aleksandrem Buksą. Teraz na zarzuty przewodniczącego rady nadzorczej Wisły Kraków odpowiada ojciec piłkarza - Adam Buksa.

Buksa swoją wersję wydarzeń przedstawił na stronie meczyki.pl. To odpowiedź na wywiad, którego Interii udzielił Jażdżyński.

"W piątek mój syn został poproszony do biura zarządu Wisły Kraków w celu podpisania umowy, której nigdy nie widział na oczy. Umowy, której nigdy sam nie negocjował i która nigdy nie była parafowana przez niego, mnie czy jego agenta. Władze Wisły dały mu znać dwa dni wcześniej, że chciałyby się z nim spotkać i porozmawiać. Natomiast nie raczyły nawet zaznaczyć, co będzie przedmiotem tej rozmowy. Ukrywały to" - zaznacza Buksa.

Reklama

Ojciec Aleksandra przekonuje, że kilka dni wcześniej Wisła wysłała projekt umowy Piniemu Zahaviemu, menedżerowi piłkarza, ale kontrakt nigdy nie został zaakceptowany.

"Następnie, już w piątek, postawiono mojego syna przed faktem dokonanym. Miał podpisywać dokument, być może ten wysłany Zahaviemu, bez obecności doradców. Niejako pod przymusem i presją, bez żadnej konsultacji ze swoim menedżerem czy mną. Członek zarządu, Maciej Bałaziński, chciał wprowadzić syna w błąd, że umowa jest ustalona z panem Zahavim, co zdziwiło Olka, bo nigdy nie słyszał, aby tak faktycznie było - podkreśla Buksa.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Ojciec piłkarza dodaje również, że w trakcie spotkania z Aleksanderem, Bałaziński zadzwonił do Zahaviego.

"Po zakończeniu rozmowy rozłączył się i oznajmił synowi, że pan Zahavi jest zaskoczony postawą Olka, bo wszystko jest ustalone i Olek może spokojnie złożyć podpis. W rzeczywistości był to zwykły blef. Metody z poprzedniej epoki. Mimo tych zapewnień Olek nie zgodził się i w obliczu tak agresywnego podejścia do sprawy opuścił spotkanie" - relacjonuje Adam Buksa.

Ojciec piłkarza oraz Wisła w jednym są zgodni - negocjacje są już zakończone i 18-letni Aleksander najpóźniej w czerwcu opuści klub. Adam Buksa zapewnia jednak, że wraz z synem od początku chcieli przedłużyć umowę z Wisłą.

"To zawsze było naszym celem, ale po wcześniejszym poznaniu konkretnego planu na rozwój Olka. Planu, który w myśl wcześniejszych ustnych ustaleń, tak chętnie przywoływanych przez klub, nie został zrealizowany. Wisła Kraków przez ostatnie miesiące konsekwentnie nie realizowała swoich obietnic. Jednak, mimo tych uchybień, nadal uważała, że ustalenia z minionego roku są wiążące. Taką postawę z dzisiejszej perspektywy traktuję jako polowanie na "ofiarę", nieporozumienie i stratę czasu: "Buksa podpisze kontrakt, a potem będziemy martwić się, jak na nim zarobić".

Buksa senior podkreśla również, że przez lata inwestował własne pieniądze w rozwój syna, za to klub w jego synu miał widzieć głównie możliwość zarobku.

"Wspomniany obiecany projekt sportowy okazał się bujdą. Nieudaczni zarządzający klubem nie potrafili wcielić go w życie. Dziś chcą wybielać się przed kibicami, udając budowanie wielkiej Wisły podczas gdy nie potrafią podejmować sensownych kroków wobec swojego wychowanka. Dlaczego? Bo nie mieli i nie potrafili stworzyć do tego narzędzi. Po kilku miesiącach to zauważyłem, dlatego powiedziałem, że rozmowy o podpisie w styczniu zaczynamy od nowa - zaznacza Buksa.

PJ 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL