Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Wisła Kraków. Największe transferowe niewypały ostatnich lat

Jeden przyjechał z lekkim brzuszkiem, drugi po znajomości, a trzeci w ogóle nie był piłkarzem. Do grona transferowych niewypałów Wisły dołączył właśnie Tim Hall, z którym dwuipółletni kontakt rozwiązano po… 12 dniach.

Hall miał wzmocnić obronę Wisły. Trener Peter Hyballa zaczął pod niego przebudowywać defensywę, ale zdanie zmienił już po pierwszych dniach. Luksemburczyk nie wytrzymywał obciążeń, a po jednym z treningów miał zwymiotować.

Reklama

- Hyballa jest szaleńcem i niewyedukowaną osobą - broniła Halla jego agencja menedżerska w rozmowie z Interią i wtedy było już wiadomo, że zawodnik może się pakować. Stało się to w poniedziałek i tym samym piłkarz trafił do czołówki transferowych absurdów ostatnich lat w Wiśle Kraków.

- Tim Hall i tak miał szczęście, że nie przyjechał na obóz do trenera Smudy - napisał na Twitterze Kamil Kosowski, były piłkarz krakowian. Z kolei jeden z kibiców dodał:

- Tim Hall, Asmir Suljić, Wyn Belotte - trzy gwiazdy Białej Gwiazdy! Ani jednego złego zagrania - takich piłkarzy to ze świecą szukać!

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Suljić w rozwiązywaniu kontraktów okazał się jeszcze szybszy od Halla. Jak to możliwe? Bośniak umowę podpisał w lutym 2018 r., a miała ona wejść w życie 1 lipca. Po przyjeździe do Krakowa zaczął jednak kręcić nosem - to go coś bolało, to sprzęt znów nie pasował. Przy Reymonta szybko połapali się, że zawodnikowi jednak nie uśmiecha się gra w Wiśle i umowę rozwiązano zanim weszła w życie.

Z kolei Wyn Belotte chciał, ale nie bardzo umiał. Po podpisaniu kontraktu w 2003 r. biegał szczęśliwy po klubie i mówił, że teraz chciałby otrzymać koszulkę z numerem "10". Tyle tylko, że nikt by go w niej nie zobaczył, bo Kanadyjczyk okazał się tak słaby, że w oficjalnym meczu nawet nie kopnął piłki i kilka miesięcy później Wisłę opuścił.

Ciekawa była także historia z Sorinem Oproiescu. Przed przyjazdem do Wisły zaprezentował na Yotube filmik z - rzekomo - swoimi umiejętnościami oraz CV, w którym widniały występy w młodzieżowej reprezentacji Rumunii. Oproiescu szybko jednak został zdemaskowany przez kibiców i okazało się, że jest... studentem, który wszystkie materiały podrobił, a z zawodową piłką niewiele miał wspólnego. Wisła umowy z nim nie podpisała, ale Rumun miał możliwość zagrać m.in. w sparingu i to przez blisko 45 minut.

By znaleźć transferowe niewypały, wcale jednak nie trzeba cofać się do ery Bogusława Cupiała. W 2017 roku Wisła sięgnęła po Evera Valencię oraz Christana Echavarrię i do dziś można spierać się, który z nich był słabszy, a argumentów obu stronom na pewno nie braknie. Valencii podziękowano już po dwóch meczach, za to Echavarria szansy w ogóle nie dostał. Powodem mogła być m.in. mało sportowa sylwetka, bo na koszulce Kolumbijczyka dało się dostrzec zarys brzucha. Gdy okazało się, że do profesjonalnego grania w piłkę on się nie nadaje, po Krakowie zaczęła krążyć historia, że przyjechał do Wisły głównie po to, by pomóc w aklimatyzacji Valencii. Niestety, nawet z tego zadania się nie wywiązał i po kilku miesiącach obu zawodników przy Reymonta już nie było.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Tim Hall

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje